Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Miesiąc: Luty 2016 (Strona 1 z 3)

Mroczna geneza, czyli o pożytku z kiepskich recenzji

Muszę się Wam do czegoś przyznać – krótka geneza tego bloga nie zdradza pewnej tajemnicy. Jedną z sił motywujących mnie do założenia własnego bloga książkowego było… przerażenie. Pewnego razu odwiedziłem stronę książki, której recenzję pisałem, i nieopatrznie zajrzałem na wycinki z recenzji pochwalnych. Część z tego, co tam napotkałem przeraziło mnie, wkurzyło i zmotywowało zarazem.

shade0

Czytaj dalej

Tytułem na opak, czyli podmieniając dzieła: antyporadniki seksualne

Nie, nie. Proszę nie regulować odbiorników, to nadal blog Pożeracza. To wszystko przez dzisiejszą pokręconą pogodę (słońce, deszcz, grad, słońce, grad, deszcz) w połączeniu z usilnym wyczekiwaniem wiosny rzuciły się Pożeraczowi pod mózgoczaszkę. W języku angielskim funkcjonuje koncept „comic relief„, czyli humorystycznych wstawek w dziełach, które poza tym są raczej poważne. Ten wpis może pełnić taką właśnie rolę.

afro3

Czytaj dalej

Nic dwa razy się nie zdarza, czyli do czego wraca Pożeracz

Czytanie bloga Silaqui dobrze mi służy, gdyż znów zainspirowany zostałem byłem do napisania wpisu. Tym razem winowajcą jest wpis o powrotach do książek. Silaqui pochodzi do sprawy analitycznie, a ja chciałbym podejść egzemplarycznie. Zgadzam się bowiem z przemyśleniami zawartymi we wpisie, ale w praktyce do książek wracam rzadko. Postanowiłem więc przyjrzeć się tym, którym jednak udało się mnie przyciągnąć.

powroty2

Czytaj dalej

Ale dziwni Ci pisarze, czyli ciekawostek ciąg dalszy

Swego czasu popełniłem wpis o ciekawostkach z pisarskich żywotów i innych literatów dziwnostkach. Kolejną część miałem zamiar spisać prędzej, ale dopiero teraz nadeszła odpowiednia pora. A w dodatku lżejszy wpis w sam raz się nada przy piątku. Zwłaszcza, że dzisiejszy jest wybitnie szaro-deszczowy.

pisarze0

Czytaj dalej

Elektryczny mizogin Edison, czyli „Ewa jutra” Villiersa de l’Isle-Adam

Francuski symbolista Auguste Villiers de l’Isle-Adam w Polsce znany raczej nie jest. Mógłbym tu pozować na znawcę lub choć bardziej obytego literacko niż w rzeczywistości, ale do momentu natknięcia się na tę pozycję na liście zapowiedzi o autorze nie wiedziałem nic. Skuszony okładką i opisem zwróciłem się do wydawnictwa PIW z prośbą o egzemplarz do recenzji. Serce me uradowała odpowiedź pozytywna szybko nadesłana. A poniżej (niezbyt) mrożąca krew w żyłach opowieść o mych z powieścią tą perypetiach.

ewa1

Czytaj dalej

Strona 1 z 3

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén