Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tytułem na opak, czyli podmieniając dzieła: antyporadniki seksualne

Nie, nie. Proszę nie regulować odbiorników, to nadal blog Pożeracza. To wszystko przez dzisiejszą pokręconą pogodę (słońce, deszcz, grad, słońce, grad, deszcz) w połączeniu z usilnym wyczekiwaniem wiosny rzuciły się Pożeraczowi pod mózgoczaszkę. W języku angielskim funkcjonuje koncept „comic relief„, czyli humorystycznych wstawek w dziełach, które poza tym są raczej poważne. Ten wpis może pełnić taką właśnie rolę.

afro3

A tak nieco bardziej serio – wizyta na BookRiot i zabawy z serii „tytuł książki, którą teraz czytasz opisuje Twoje…” zainspirowały mnie do stworzenia tego wpisu. Może z tego się narodzić cykl, ale to już zależy od weny i od Was. Jeśli okaże się, że mało kogo śmieszą takie zabawy, to zachowam je dla siebie. Jeśli zrobię z siebie prostaka, to tylko raz.

afro4

A na czym w ogóle ma polegać ta zabawa? Otóż – należy zastanowić się tytuł jakiej znanej (lub niekoniecznie) książki byłby najgorszym poradnikiem seksualnym. Na początek kilka pozycji (hue, hue) ode mnie:

  • Syzyfowe prace
  • Ogniem i mieczem
  • Zbrodnia i kara
  • Na Zachodzie bez zmian
  • To nie jest kraj dla starych ludzi
  • Wściekłość i wrzask
  • I nie było już nikogo
  • Strasznie głośno, niesamowicie blisko
  • Ziemia obiecana
  • Gloria victis
  • Wszystko rozpada się
  • Obcy w obcym kraju

Dobrze, dobrze. Kończę już. Przyznam bez bicia – zdecydowanie za dobrze bawiłem się, wymyślając te tytuły. Mam też nadzieję, że pośmiejecie się raczej ze mną niż ze mnie. Ale wiadomo, co o nadziei mówią przysłowia. Ja się jednak łudzę, że ktoś dopisze swoje propozycje.

Wenus z lustrem, Diego Velázquez (ok. 1650)

Wenus z lustrem, Diego Velázquez (ok. 1650)

Moje życie seksualne jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności. [Woody Allen, Zbrodnie i wykroczenia]

Poprzedni

Nic dwa razy się nie zdarza, czyli do czego wraca Pożeracz

Następny

Mroczna geneza, czyli o pożytku z kiepskich recenzji

Komentarzy: 4

  1. Ha, „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” niesamowicie (wręcz strasznie) mi się podoba 🙂

    Ja ze swojej strony dorzucę takie tytuły jak:
    – „Doskonała próżnia”
    – „Nagi cel”
    – „Pustynna włócznia”
    – „Okamgnienie”
    – „Nie warto być małym”
    – „Fiasko”
    – „Głosy z ulicy”
    – „Hokus Pokus”
    – „Buszujący w zbożu”

    • pozeracz

      Czyż to nie symptomatyczne, że jedyny komentarz pochodzi od mężczyzny? 😛

      „Nie warto być małym” brzmi okrutnie, a „Buszujący w zbożu” kusząco.

  2. O! „Syzyfowe prace” i „Nie warto być małym” to moi osobiści faworyci. A żeby nie było symptomatycznie – proszę bardzo:
    -„Bogurodzica”
    -„Żart”
    -„Stary człowiek i morze”
    -„Folwark zwierzęcy” (nie mogłam się oprzeć)
    -„Wichrowe Wzgórza”
    -„Sto lat samotności”
    – i na koniec „Mein Kampf”

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén