Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Kategoria: Książki (Strona 2 z 27)

Skok w makabryczny bok, czyli „The First Collected Tales of Bauchelain and Korbal Broach” Stevena Eriksona

Spora część czytelników zapewne ma swoje ulubione światy książkowe. Nawet osoby nie lubujące się w fantasy, science-fiction czy innych wizjach alternatywnych czasem wracają w pewne literackie strony, by szukać tam tego, co spodziewane, spokojnego portu na niespokojnym wydawniczym morzu. Jak już swego czasu pisałem, dla mnie takim światem jest Malaz. Stworzony przez Stevena Eriksona i Iana C. Esslemonta gościł już na blogu. The First Collected Tales of Bauchelain and Korbal Broach to powrót do tej przystani w czas, gdy panuje w niej makabryczny karnawał.

bauchelain cover

Czytaj dalej

W duchu (nie)moc, czyli „Sąd w Canudos” Sandora Maraiego

Zachodocentryczność naszej kultury ma to do siebie, że wiąże się też z poznawaniem konkretnych wycinków historii innych zakątków świata. Dużo uczymy się o Polsce i Europie, ale reszta świata do programu trafia tylko wtedy, gdy związek bezpośredni ma z zakątkami naszymi. Jest to poniekąd zrozumiałe, ale zostawia człowiek ze sporymi lukami. Historia Ameryki Centralnej i Południowej to niemal jedna wielka luka przykryta pojedynczymi łatami. Sąd w Canudos Sandora Maraiego to powieść zrodzona na gruncie refleksji podobnych do powyższych.

canudos okładka

Czytaj dalej

Potrzask cykliczny, czyli „Slade House” Davida Mitchella

Łaska czytelnika na pstrym wózku bibliotecznym jeździ. Można sobie być jednym z ulubionych autorów takiego tam Pożeracza, a Twoje książki i tak będą czekały ponad rok na przeczytanie. Taki oto los spotkał właśnie Davida Mitchella – Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta rok temu wygrzebane z kosza przecenowego w markecie i Slade House zakupione na zeszłorocznym Pyrkonie. Ta pierwsza jeszcze nieco poczeka, ale tej drugiej szczęście przyniosło dopiero to lato bezwydawnicze. Zapraszam więc na pierwszy (a to Ci psikus, czyż nie?) na mym blogu kąsek z Uczty Wyobraźni.

slade house okładka

Czytaj dalej

Niewiedza (nie) jest błogosławieństwem, czyli „Kwiaty dla Algernona” Daniela Keyesa

Mam słabość do kulturowych synchroniczności przypadkowych. W opublikowanym we środę wywiadzie Silaqui wspomina o Kwiatach dla Algernona jako o jednej z książek, które zdecydowanie zbyt długo czekają na ponowne wydanie. Ja o tym nieszczęsnym niedostatku wiedziałem od pewnego czasu i dlatego część urodzinowej karty upominkowej postanowiłem spożytkować na zakup wersji anglojęzycznej. Jako zaś uzupełnienie doczytałem sobie i opowiadanie, które Daniel Keyes z czasem rozwinął w powieść.

algernona okladka

Czytaj dalej

Bohater aż nazbyt anty, czyli „Bóg mi świadkiem” Makisa Tsitasa

Swego czasu popełniłem wpis, w którym to deliberowałem nad różnymi rodzajami antybohaterów. Dzieliłem ich między innymi na tych nielubianych przez czytelników za sprawą autora i tych lubianych mimo autorskich intencji. Postaci takich w literaturze napotkać można wiele i część z nich należy do tych najbardziej pamiętnych. Makis Tsitas w Bóg mi świadkiem wykreował protagonistę, którego bardzo trudno polubić. Tylko chyba zrobił to aż za dobrze.

bóg mi świadkiem

Czytaj dalej

Strona 2 z 27

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén