Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Nadejszła wiekopomna chwila

Ostatnia recenzja przesłana i opublikowana, nazwa wymyślona, szablon wybrany, domena wykupiona. Projekt blog czas zacząć. „OK, three, two, one let’s jam…”

Nie będe jednak kończył tego wstępu tak szybko – dodam jeszcze parę słów o genezie tego bloga i mych planach dla niego. Nieco paradoksalnie mogę napisać, że tego bloga z recenzjami tworzę z przesycenia recenzjami właśnie. Może zabrzmi to nieco dziwnie, ale recenzowanie dla portali jest uzależniające i męczące jednocześnie. Choć po spisaniu tej myśli, nie brzmi ona wcale tak dziwnie -w końcu większość uzależnień do zmęczenia prowadzi. W przypadku recenzowania dla portali problemem jest pokusa „darmowej” książki i wynikający z tego brak czasu na czytania książek z innych źródeł.

books-coffee-3-128809-500-375_large

A gdy do tego dodać to, że znakomita większość otrzymywanych pozycji to szeroko pojmowana fantastyka, okazuje się, że z ląduje się w swoistej złotej klatce. Oczywiście, jest to klatka otwarta (można zrobić przerwę, można przeplatać lektury), ale dla mnie pokusa zawsze okazywała się zbyt silna. Nowy Simmons! Nowa Uczta wyobraźni! Nowy ten, nowy tamten. To wszystko trzeba przecież przeczytać. Koniecznie! Podjąć należało kroki drastyczne. No pasarán!

Jeśli chodzi zaś o cele – przede wszystkim chciałbym, by blog stał się przyczynkiem do dyskusji. Recenzje publikowane w portalach, z którymi współpracowałem, spotykają się z przyzerowym odzewem komentarzowym. Dla mnie jedną z piękniejszych stron czytelnictwa jest to, ile o książkach można dyskutować. Chciałbym więc, aby z czasem zebrała się tu grupa osób chętnych o książkach nie tylko poczytać, ale i porozmawiać. Blog nie będzie ograniczał się do recenzji, gdyż oznaczałoby to zależność od mego tempa czytelniczego. Postaram się koncentrować na literaturze, ale zapewne nie raz i nie dwa raz zdarzy mi się zboczyć na ścieżki ogólno(pop)kulturowe. Realistycznie oceniając zasoby czasowe, dwa-trzy wpisy w tygodniu to rozsądne założenie.

Tyle w kwestii deklaracji programowej. Co z tego wyjdzie, pokaże staruszek Czas, a ja będę promować się społecznościowo.

Niektórych książek wystarczy skosztować,
inne się połyka,
a tylko nieliczne trzeba przeżuć
i strawić do końca.

[Cornelia Funke, Atramentowe serce]

Następny

Eschatologicznie fenomenalna, czyli „Masakra” Krzysztofa Vargi

Komentarzy: 2

  1. tillandsia

    Blog dotyczący książek? I to jeszcze fantastyki? I’m in! Powodzenia (:

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén