Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Nieznane, a szkoda: trzy pisarki, których możecie nie znać

Początkowo nosiłem się z zamiarem napisania po prostu o swoich ulubionych pisarkach. Stwierdziłem jednak, że taka Margaret Atwood nie potrzebuje więcej rozgłosu. Nie żeby mój blog stanowił znaczący w jakikolwiek sposób głos w książkowo-kulturalnym światku. Tak czy tak – uznałem, że ciekawiej i bardziej pożytecznie będzie napisać o autorkach nieznanych, lecz zdecydowanie wartych poznania.

niekob0

Octavia E. Butler

niekob1

Trochę niezręcznie umieszczać wielokrotną laureatkę nagród Hugo i Nebula oraz pierwszego pisarza science-fiction, któremu przyznano MacArthur Fellowship (zwane „grantem dla geniuszy”). W Polsce wydane zostały tylko dwie powieści: Przypowieść o siewcy i Przypowieść o talentach. To właśnie te dwie czytałem, ale z oboma do czynienia miałem w oryginale (pierwszą zakupiłem na wydziałowej wyprzedaży urządzanej przez jedną z poznańskich księgarni). Octavia E. Butler była pracującą matką, która doświadczyła segregacji rasowej i miała dość tego, że w ówczesnym SF brakowało głosów ukazujących tę perspektywę oraz że bardzo mało było zapadających w pamięć protagonistek. W swych powieściach porusza problemy wyobcowania, hierarchii, przemocy i duchowości.

niekob1-1niekob1-2

Przypowieść o siewcy to niezwykle przekonująca wizja nieodległej przyszłości – kryzys energetyczny, miasta pozamieniane w fortece i „dziki zachód” pomiędzy nimi, a w środku tego obdarzona/przeklęta hiperempatią Lauren. Przypowieść o talentach kontynuuje tę opowieść, ale w bardzo ciekawy sposób – narratorem jest bowiem córka Lauren, Larkin.

Marge Piercy

niekob2

Najbardziej nieznana z nieznanych w tym krótkim zestawieniu, choć laureatka nagrody im. Arthura C. Clarke’a. W Polsce nie wydano żadnej z jej powieści – z tego, co udało mi się wyszperać, to po polsku można przeczytać jedynie kilka jej wierszy zamieszczonych w antologii Dzikie brzoskwinie. Wielka szkoda, wielka szkoda. Piercy była ważnym feminisitycznym głosem w ruchu New Left, a jej twórczość koncentrowała się na kwestiach feministycznych i społecznych. Wybierała do tego jednak różne sztafaże – od powieści historycznych (Rewolucja Francuska, II wojna światowe), przez podróże w czasie aż po science-fiction.

W Polsce pewnie trzeba sporego szczęścia lub wąskiej specjalizacji, żeby zetknąć się z twórczością Piercy. Ja sam Woman on the Edge of Time kupiłem w lumpeksie, co było o tyle dziwne, że większości trafiają tam książki oddawane charytatywnie przez Angielki w średnim wieku (stąd znakomita większość to romanse i powieści sensacyjne). Woman on the Edge of Time to powieść w poruszający sposób łącząca obraz przyszłości, w której środowisko zostało w dużej mierze zniszczone przez megakorporacje, którym przeciwstawiają się nieliczne enklawy oporu, z współczesną tragedią kobiety zamkniętej w zakładzie psychiatrycznym.

niekob2-1

O drugiej z jej książek, Body of Glass, pisałem już na blogu przy okazji wpisu o sztucznych bytach obdarzonych inteligencją. Część motywów się powtarza, ale dodatek problemu sztucznej inteligencji, relacji z nią i ciekawy wątek historyczny sprawiają, że podobieństwa są jedynie bardzo ogóle.

Na koniec ciekawostka – William Gibson uznaje Woman on the Edge of Time jako jedno ze źródeł cyberpunku.

Chimamanda Ngozi Adichie

niekob33

Najbardziej chyba znana, a na pewno najbardziej mainstreamowa, z prezentowanych dziś pań. Urodzona w Nigerii, jako piąta z szóstki rodzeństwa w rodzinie Igbo. Przerwała studia na Uniwersytecie Nigeryjskim, by szukać szczęścia i edukacji w USA. Jeśli ktoś śledzi na bieżąco literackie doniesienia, mógł słyszeć o Fioletowym Hibiskusie lub też całkiem niedawno o Amerykaanie. Mnie zaś z Nigeryjką połączył… lumpeks, w którym to zakupiłem anglojęzyczne wydanie Połówki żółtego słońca.

niekob3
Jest to powieść, która ukazuje przełomowy moment we współczesnej historii Nigerii oraz przeżycia osób, których „zwykłe” życia zostają w niego wplątane. Co to za historia? Historia oderwania się Biafry od Nigerii i następującej po tym wojny domowej, w której tle są podziały plemienne oraz (jakżeby inaczej) kolonialne zaszłości. Wątek ten stanowi bardzo ważny element, ale i pewnym sensie tło dla opowieści o uczuciach, szukaniu siebie i siostrzanych relacjach. Jest to chyba jednak głównie powieść o nadziei, wbrew światu. A świat nie zrobił nic – w wyniku konfliktu (działań wojennych i głodu) zginęło około miliona ludzi.


Ciekaw jestem niezmiernie, czy udało się kogoś zaciekawić tudzież zachęcić. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby autorki te były już Wam znane, ale i tak mam nadzieję, że może ktoś zawędruje w nowe literackie strony. A może i Wy kogoś podobnego mi polecicie?

Jeśli słońce nie zechce wstać, zmusimy je, by wstało.  [Chimamanda Ngozi Adichie, Połówka żółtego słońca]

Poprzedni

W kraju manekinów Chrystus królem jest, czyli „Według łotra” Adama Wiśniewskiego-Snerga

Następny

Bolesny cud i niezbyt cudowny ból, czyli „Od urodzenia” Elisy Albert

Komentarzy: 20

  1. Czuję się zachęcona 🙂 Nie czytałam nic Butler i Piercy, a to, co piszesz, brzmi bardzo ciekawie. Zapisuję nazwiska i będę się rozglądać za książkami. Adichie zaś kocham całym sercem i uważam za jedną z najlepszych współczesnych powieściopisarek. Zaciekawiła mnie natomiast wzmianka o Poznaniu 😀 Jeśli jesteś z Poznania, to odezwij się, proszę, czasem organizuję takie kameralne spotkania blogerów książkowych w Poznaniu 🙂

    • pozeracz

      Ha, z Poznaniem to sprawa ciekawa. Książkę kupiłem jeszcze na studiach, potem 7 lat mieszkałem w Bydgoszczy, ale niedawno do Poznania wróciłem 😉

  2. Ciekawa lista. Ja słyszałem tylko o Chimamandzie Ngozi Adichie, ale nie czytałem jeszcze żadnej z jej książek. Bardzo kusząca wydaje się natomiast pozycja „Woman on the Edge of Time”.

    Z autorek mniej znanych w naszym kraju, polecam Belén Gopegui i jej „Zdobywanie powietrza”.

    • pozeracz

      O Belén Gopegui nic dotąd nie słyszałem. Nic a nic. Dlaczego polecasz „Zdobywanie powietrza”?

      • Jeśli z dominującego dyskursu wynika, że Ci, których podstawowe potrzeby są zaspokojone, mogą traktować pieniądze jako rzeczywistość zewnętrzną, oddzielną, mogą być szczodrzy, oszczędni bądź skąpi i przywiązywać do nich większą lub mniejszą wagę, to niniejsza powieść mówi o tym, ze być może w dzisiejszych czasach pieniądz tkwi w moralnej świadomości bytu.

  3. Znam ja Ci autorkę „Amerykaany”, choć samej książki jeszcze nie czytałam. Natomiast z chęcią przeczytałabym „Kobietę na krańcu czasu”. Jakby w tym Twoim Magicznym Lumpeksie, który fascynuje mnie coraz bardziej, pojawił się kolejny egzemplarz (bo przecież może zadziałać tzw. Wszechświat, czy coś), to ja się uśmiechnę. Naprawdę.

    • pozeracz

      Magiczny Lumpeks przestał być po jakimś czasie magiczny, bo książki z niego zniknęły. A ja zmieniłem miasto. Ale, ale. Jeśli uda mi się odnaleźć tę książkę w odmętach poprzeprowadzkowych, to mogę przesłać na wypożyczenie. Nie mam jednak w tej chwili pewności, czy czasem nie została w bydgoskich stronach na jakimś wypożyczeniu właśnie.

      Zgłosiłbym się do jakiegoś wydawnictwa z propozycją przetłumaczenia, ale jakoś wydaje mi się, że to literatura na tyle niszowa, że nikłe na to szanse. Poza tym tłumaczem literackim to ja nie jestem – przetłumaczyłem jedynie kilka opowiadań science-fiction swego czasu.

  4. Adichie jest chyba najbardziej znana z całej trójki.
    Za mną chodzi ostatnio Han Kang, której The Vegetarian właśnie wylądowała na długiej liście nominowanych do Man Booker Prize.

    • pozeracz

      O, a to ciekawe. Nie natrafiłem jeszcze na Han Kand, ale właśnie zobaczyłem, że Wegetarianka została w Polsce wydana jakieś dwa lata temu. Czemu dopiero teraz Man Booker? Tłumaczenie na angielski ukazało się dopiero niedawno?

      • Właśnie zajrzałam na goodreads i polska okładka poraziła moje zwoje. Ała!
        Tak jak piszesz, The Vegetarian wydano po angielsku dopiero w 2015 roku, zresztą tłumaczenie Deborah Smith jest absolutnym hitem w anglojęzycznym świecie i piszą o nim same pochwały.

  5. Dobrze czasem zajrzeć do sklepu z odzieżą używaną, można trafić na perełki literackie. Sama niestety nie znam tych pisarek, a z tego, co piszesz, wynika, że wiele powieści nie zostało przetłumaczonych na język polski. Ciekawe, czy by się spodobały…

    • pozeracz

      Ja uważam, że tak. I dlatego o nich piszę 😉 Ale nie wiem, ilu innym osobom. Może kiedyś się przekonamy.

  6. Chwali się, że z okazji Dnia Kobiet (na co wskazuje bliska temu świętu data wpisu 😉 ) zdecydowałeś się wspomnieć o pisarkach-kobietach. Podobnie jak większości przedmówców, znane mi jest jedynie nazwisko Adichie, ale książki pozostałych pisarek wyglądają równie obiecująco. A najbardziej obiecująco brzmi fakt, że literackie perełki można upolować nawet w lumpeksie!

    • pozeracz

      A lumpeksy dostarczyły mi sporo literackiej radości. Co prawda niektóre zakupy były nieco na wyrost, co pokazał czas, ale kto wie – może jeszcze do tych odłożonych dawno temu pozycji jeszcze wrócę.

  7. Marta

    Marge Piercy odkryłam kilka lat temu w hiszpańskiej bibliotece uniwersyteckiej na Erazmusie :). Właśnie kupiłam The Vegetarian, ciekawe, czy mi się spodoba, ale czytając opinie wyżej, to pewnie tak :). Dzięki za bloga, zaczęłam czytać niedawno i dzięki temu wróciłam do kupowania i czytania książek. Mam dużo do nadrobienia, ale ciężko jest znaleźć czas, gdy ma się małe dziecko. Pozdrawiam serdecznie – koleżanka z dawnego miejsca pracy.

    • pozeracz

      Ależ miła niespodzianka! Bardzo się cieszę, że tu zawitałaś i zostawiłaś komentarz. W końcu to od Ciebie pożyczałem „Body of Glass” Piercy.

      Czas przy dzieciach to rzeczywiście duży problem. Ja czytam głównie w komunikacji miejskiej i czasem wieczorami. Ale cieszę się, że mogłem choć trochę pomóc w Twoim powrocie do czytania.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén