Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Makaron, lustra i duch, czyli o książkach pomysłowo projektowanych

Prezentowałem już okładki piękne, okropne i niedopasowane. Dziś zaś odejdziemy od samych okładek, a czasem nawet i od treści – przyjrzymy się bowiem książkom najciekawiej zaprojektowanym. Zawartość umieszczona pomiędzy okładkami bywa czasem nietypowa, oryginalna i niesztampowa. Tak samo bywa z samymi okładkami, ale już pod względem całości projektu oryginalność spotyka się bardzo rzadko.

pomysl00

Specem od designu ani też rynku wydawniczego, nie będę więc się zbędnie mędrkował. Bierzcie, podziwiajcie, a zdziwienie/zachwyt/głód (niepotrzebne skreślić) wyraźcie w komentarzach.

The Gorgeous Nothings:

Emily Dickinson’s Envelope Poems

Emily Dickinson

pomysl1

Czy są na sali miłośniczki lub też miłośnicy poezji Emily Dickinson? Jeśli tak, to na pewno przychylnym okiem spojrzą na to cudeńko. Jest to pierwsze wydanie w pełni kolorowych kopii tzw. envelope writings, czyli zapisków kopertowych autorstwa Emily Dickinson. Wygląda pięknie.

S.

J.J. Abrams and Doug Dorst

pomysl2

Muszę kupić tę książkę, muszę kupić tę książkę, muszę – do stu diabłów – w końcu kupić tę książkę. Przepraszam, że zaczynam od prywaty, ale od tej książce dowiedziałem się dość dawno i jakoś nie mogę się zebrać w sobie kupić, chyba ze względu na cenę. A co to w ogóle jest za kuriozum? Jest to historia dwóch czytelników mierzących się z tajemniczymi siłami, ale tak w zasadzie są to trzy historie, które równolegle rozgrywają się w treści książki, notatkach na marginesie oraz wszelkich materiałach dodatkowych. Muszę kupić tę książkę, muszę kupić tę książkę

das echte und einzige kochbuch

KOREFE

pomysl0

Ależ szaleni Ci Niemcy! Biuro designerskie KOREFE stworzyło książkę kucharską, którą można… zjeść. Przepis jest wytłoczony na stronach wykonanych z makaronu. Owe strony można na koniec przekształcić w przepyszną (lub nie, ale to już od kucharza zależy) lasagni. Jest to jednorazowy wybryk, jak to z designem bywa, ale iście oryginalny.

The Mirror Book

John Christie i Ron King

pomysl4

Bardzo ciekawe podejście do książki motywacyjno-filozoficznej – zgodnie ze swoim tytułem książka ta składa się z luster. Ba, w komplecie ma nawet białe rękawiczki, by luster tych nie upaćkać. Intencją autorów było, by podziwianie własnego odbicia zniekształcanego w trakcie przewracania stron stało się kluczem do kontemplacji własnej osoby i odkrywania siebie. Przyznam szczerze, że pomysł do mnie nie trafia, ale oryginalności odmówić nie można.

Duch Przekory

Edgar Allan Poe

pomysl5

Bardzo ciekawe powiązanie designu z treścią, a jednocześnie koszmar dla niektórych czytelników. Duch Przekory to nowela, która traktuje o tym głosie, który czasem podpowiada nam, by oddać się czynom niecnym. Sama książka, jako obiekty fizyczny, zmusza czytelnika do dokonania czynów niecnych na niej samej – by uzupełnić brakujące fragmenty tekstu, czytelnik musi rozedrzeć perforowane fragmenty strony zgodnie z prostymi instrukcjami. Niszczenie książki wywołuje mieszane odczucia, nawet jeśli nie darzy się książek czcią nadobną.


Chirurdzy muszą być ostrożni,
Gdy biorą w dłoń pieczołowicie
Skalpel – pod jego cienkim ostrzem
Rusza się Winowajca – Życie!
[Emily Dickinson, 108, tłum. Stanisław Barańczak]

Poprzedni

To ta część ciebie, której masz już dość, czyli „Ścieżki północy” Richarda Flanagana

Następny

W kraju manekinów Chrystus królem jest, czyli „Według łotra” Adama Wiśniewskiego-Snerga

Komentarzy: 7

  1. Bardzo często mam taką refleksję, że forma przerasta treść, albo (co gorsza) ją zastępuje w takich publikacjach. I nie rozumiem, czym tu się zachwycać. To jest pierwsza opcja, a druga, to niestety, konstatacja, że w Polsce nie potrafią składać/ łamać tekstu, nie znają podstawowych reguł, nie przywiązują doń wagi, wszak wszystko się sprzeda.

    • pozeracz

      Tu akurat przerost formy nad treścią jest efektem zamierzonym, więc nie widzę w tym wiele zdrożnego. Nie dzieje się przecież tak, że takie wydania zastępują te tradycyjne. A zachwyt to już sprawa mocno indywidualna.

      Ale na pewno w Polsce takich ciekawostek jest dużo mniej.

  2. Korci mnie, żeby napisać, że liczy się treść, a nie forma, ale nie mogę tego uczynić, bowiem sam przywiązuję sporą wagę do tego, w jaki sposób wydano dane dzieło.

    Z przedstawionych książek, zaintrygowała mnie ta lustrzana. Śledzenie własnego odbicia jako klucz do poznania samego siebie – brzmi ciekawie 🙂

    • Ambrose, a widzisz, jestem zdania, że można/ warto łączyć jedno z drugim, to znaczy, co do wyglądu istnieje pewien kanon zasad, który warto znać,i go stosować, do tego jeśli robimy coś ponad standard, ale wygląd zamiast treści? Wątpię. To tak jak z umawianiem się z mężczyzną na randki…

      • pozeracz

        Ja się zgadzam. Stawiam treść zdecydowanie ponad formą, ale to nie znaczy, że formę powinno się zaniedbywać. A Polsce, tak jak piszesz, bardzo często oszczędza się na wszystkim – od składu, przez grafików, na tłumaczach i redaktorach skończywszy.

  3. Nie pamiętam tytułu ani autora, na pewno to był jakiś eksperyment z lat ’60: książka była luzem tzn rozdziały były do połączenia ze sobą w dowolnej kolejności i wiele osób mogło czytać wiele różnych książek.

    A propos S. – zupełnie nie to samo, ale dostałam pod choinkę gwiezdnowojenny The Bounty Hunter Code, gdzie lekturę samą w sobie stanowią zapiski na marginesach Greedo, Boba Fetta i innych bohaterów z odległej galaktyki.

    • pozeracz

      Ten eksperyment przywodzi mi na myśl „Grę w klasy” Cortázara. Tam też tak można było czytać, ale bez fizycznego rozdzielania treści.

      O, nie wiedziałem nawet, że coś takiego nawet istnieje. Dla fanów Star Wars musi to być niezła gratka.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén