Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Poradnik nad poradniki, czyli jak wznieść się na wyższy poziom Czytelnictwa

Przeczytanie 52 książek w 52 tygodnie stanowi dla Ciebie problem? A może walczysz o tę upragnioną 100? Odczuwasz ból książkowego dołka? Masz kłopoty ze znalezieniem czasu na czytanie w wypełnionym obowiązkami dniu? A może Żwikiewicz jest dla Ciebie zbyt wymagający? A może Ulisses po angielsku zbyt ciężkostrawny? Jeśli twierdząca odpowiedź na dowolne z powyższych pytań spędza Ci sen z powiek i serca ból powoduje, ten wpis jest dla Ciebie.

 poradnik0

Uważam, że moje wieloletnie doświadczenie czytelnicze oraz kilkuletnie doświadczenie recenzenckie, a i po części wykształcenie oraz praca w zawodzie tłumacza pozwalają mi ze odpowiednią dozą pewności podzielić się pewnymi poradami. Mimo pracy etatowej, pracy po godzinach, dwójki potomków oraz przeróżnych innych obowiązków udaje mi się czytać dość dużo i pisać o tym czytaniu. Szczegółowo przeanalizowałem rozkład swojego dnia, przemyślałem zwyczaje i trendy, a także zapoznałem się z licznymi materiałami dostępnymi w sieci i udało mi się dojść do szokująco wręcz zaskakujących wniosków.

Oto pięć niezwykle prostych czynności, które Wam przekształcić Wasze czytelnictwo w Czytelnictwo. Oświadczam z pełną odpowiedzialnością i świadomością, że wystarczy tylko i aż:

#1

#2

#3

#4

#5

Proste, n’cest-ce pas?

uwaga3

Po co to wszystko

Wpis ten zrodził się z mej konsternacji powiązanej z przeróżnymi wpisami książkowo-poradnikowymi i ich pochodnymi. Chodzi mi o wszystkie wpisy typu „jak czytać więcej”, „jak czytać w łóżku”, „w czym nosić książki” i tym podobne. Nie są one szkodliwe, nie jest to żadna zaraza blogowa, ale jeszcze nie napotkałem żadnego, który wyrósłby ponad oczywistości i banały, a w większość z nich sprowadza się do mych pięciu punktów. W dodatku każdy posiadacz choćby przeciętnej liczby szarych komórek bez problemu sam dojdzie do tych wniosków.

Prawdziwa wielkość ubrana jest w prostotę [Mikołaj Gogol, Aforyzmy]

Poprzedni

Powrót po latach albo po górach z potomstwem, czyli wywczas w Zakopanem

Następny

Kubuś Ork i jego pan, czyli „Orzeł biały” Marcina Przybyłka

Komentarzy: 10

  1. Z trójką zgadzam się w pełni, ale z myślą zawartą w punkcie czwartym już bym polemizował. Piątka dość oryginalna, a jedynka jednak trąci banałem 🙂

  2. Ej, ale w sumie jakby mi ktoś napisał poradnik, jak mam nosić „Mgły Avalonu” w torebce kopertówce, to ja bym czytała.;D

  3. Co prawda, to prawda. W ogóle to doszedłem do podobnego wniosku związanego z pisaniem. Tworzyłem sobie listę zajęć, które w ten czy inny sposób mogłyby mi pomóc z tą dziedziną. I faktycznie ten plan realizowałem, aż zdałem sobie sprawę, że w celu samorozwoju i polepszania swojego pisania robiłem wszystko poza jedną czynnością: pisaniem…

    • pozeracz

      Śledzę na Twitterze kilku pisarzy i napotkałem raz czy dwa razy jakieś poradniki – prawie zawsze zaczynały się właśnie od tego, że trzeba pisać, pisać i pisać.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén