Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: postmodernizm (Strona 1 z 2)

Austerowanie bez cukru, czyli dwugłos i „Trylogia nowojorska” Paula Austera

Gdyż czasem człowiek musi. Gdyż czasem o książce trzeba porozmawiać. Gdyż czasem można inaczej. Gdyż czasem postmodernizm można potraktować postmodernistycznie. Gdyż czasem nie wszystko jest tym, na co wygląda. Gdyż zawsze Trylogia nowojorska wspaniałą będzie. Gdyż zawsze Natalia z Kroniki Kota Nakręcacza interlokutorką wyborną będzie.

trylogia nowojorska

Czytaj dalej

Gra w niewidzialną tęczę, czyli przegląd postmodernizm polecający

Przygotowując to zestawienie, porywam się na rzecz ryzykowną podwójnie. Z jednej strony nie tak dawno temu popełniłem wpis o podobnym zakresie tematycznym, ale skupiający się na metafikcji. Z drugiej zaś postmodernizm jest tworem na tyle płynnym, że na poły żartobliwie mówi się, że jeśli ktoś pisze, że wie, czym jest postmodernizm, to znaczy, że nie wie, czym jest postmodernizm. Jednak mimo efemeryczność za gatunkiem tym przepadam, a wpis wspomniany postmodernizm obejmował niejako pobocznie, polecankę postanowiłem ponowić.

postmodernizm

Data.Tron / Ryoji Ikeda

Czytaj dalej

Bildungsroman mal vier, czyli „4 3 2 1” Paula Austera

Na początku roku recenzowałem Amerykańską sielankę i w zasadzie mógłbym skopiować wstęp z tamtego tekstu – wystarczyłoby podmienić Rotha na Austera i zmienić parę drobiazgów. Ten amerykański pisarz, eseista, scenarzysta kołatał się gdzieś na marginesach moich literackich zainteresowań, ale nie znalazł się w ich centrum. Jednak za sprawą entuzjastycznych słów Kota Nakręcacza 4 3 2 1 awansowało wysoko na liście „do przeczytania”. Bon podarunkowy sprezentowany przez kolegów i koleżanki z pracy stał się idealną okazją, by rozpocząć nową literacką znajomość. Już w trakcie lektury na pojawiła się wiadomość o umieszczeniu 4 3 2 1 na długiej liście nominacji do nagrody Bookera.

4 3 2 1 okładka

Czytaj dalej

Kolejna cegła w czwartej ścianie, czyli o post/auto/meta w fikcji

W poprzednim wpisie napisałem, że niektóre z opowiadań zyskałyby na większej dawce autorskiej odwagi. Bardzo możliwe, że to stwierdzenie wynika z mej słabości do literackich eksperymentów i dziwactw. Bardzo lubię przysiąść do tradycyjnej powieści, ale nie ukrywam, że przedimki „post” i „meta” przyciągają mnie intensywnie. Lubię zabawy konwencją, wywracanie motywów na lewą stronę i mruganiem okiem do czytelnika. Takie praktyki wymagają od autora nie tylko odwagi, ale i umiejętności. Łatwo bowiem przeszarżować, a w dodatku grupa odbiorców jest zawężona. Postanowiłem więc podzielić się kilkoma ulubionymi przykładami z krainy metafikcji, autotematyzmu i postmodernizmu.

Czytaj dalej

Surfując na fali zmian, czyli „Wada ukryta” Thomasa Pynchona

Thomas Pynchon, człowiek-legenda, człowiek-mit, którego wczesne twórczość jest testem wytrwałości dla nawet najbardziej wprawionego czytelnika. VTęcza grawitacji to postmodernistyczne molochy, do których pisane są przewodniki. Przyznam szczerze, że na studiach odpadłem od tej pierwszej. Z poczuciem porażki czytelniczej oddałem do wydziałowej biblioteki. Później szło mi lepiej, ale i tak do V mam zamiar wrócić. Na razie jednak sięgnąłem po powieść uważaną za najbardziej przystępną w dorobku Amerykanina ciekaw, czy ta rzekoma przystępność nie przełożyła się na spadek jakości.

Czytaj dalej

Strona 1 z 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén