Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: wydawnictwo uroboros

Gwint, kisiel i vanity, czyli wywiad z Magdaleną Kucenty

Tęskniliście za tekstami innymi niż recenzje? Aż strach sprawdzać, ile czasu minęło od ostatniego opublikowanego tu wywiadu. Najwyższa pora powrócić do tradycji umiarkowanej różnorodności. O ile zaś mnie pamięć nie myli, na blogu nie było jeszcze wywiadu z autorem/ką tak świeżo po powieściowym debiucie. Magdalena Kucenty to zdecydowanie nie literacka debiutantka, ale jej pierwsza powieść, Zodiaki, premierę miała dopiero co. W wywiadzie zaś poczytacie o debiutowaniu właśnie, o pracy w CD-Projekt RED i vanity publishingu.

magdalena kucenty zodiaki

Czytaj dalej

Parszywa (nie)dwunastka, czyli „Zodiaki. Genokracja” Magdaleny Kucenty

Kamień Królestwa Sloget? Opowieści o Vodimorze? Słyszał ktoś z Was o tych cyklach? Opublikowana niedawno Lista Pomocnicza Nagrody im. Janusza A. Zajdla pokazuje, jak wiele osób daje się skusić ofertom wydawnictw vanity i self-publishingu oraz jednocześnie jak trudno wybić się w taki sposób, o ile nie na starcie nie jest się już rozpoznawalnym (więcej poczytacie o tym w artykule Marcina Zwierzchowskiego opublikowanym w Polityce). Magdalena Kucenty jest natomiast przykładem tego, jak może wyglądać – z braku lepszego słowa – organiczna droga do wydania pierwszej powieści. Od opowiadań publikowanych w Nowej Fantastyce, przez antologie aż po Zodiaki.

zodiaki okładka

Czytaj dalej

Deus ex lacrimae, czyli „Łzy Mai” Martyny Raduchowskiej

Ależ cudowną katastrofą okazała się premiera Cyberpunka 2077, czyż nie? Ja na całe szczęście jestem graczem z czasu niedoborem, w Wiedźmina 3 zacząłem grać kilka lat po premierze, a przejście głównego wątku zajęło mi gruba ponad rok. Poczekam więc sobie spokojnie, lecz ma słabość do tych klimatów zaspokojona zostać może przez literaturę. Ja sprawą pewnej Julii udało mi się przeczytać od pewnego czasu wypatrywane Łzy Mai Martyny Raduchowskiej.

łzy mai okładka

Czytaj dalej

Ezoteryczny Wrocław, czyli „Toń” Marty Kisiel

Urban fantasy to gatunek, który w Polsce dopiero od niedawna zaczyna powoli wykrajać sobie miejsce na fantastycznym poletku. Sił swych próbował tu Tomasz Pacyński czy Ewa Białołęcka, ale na szczycie rozgościła się Aneta Jadowska ze swoim Thornverse. Choć swego czasu nurt wiejski zainicjował i zawojował pełen przebojowy miłośnik Perły spod Lublina. Zaś od pewnego czasu w blogosferze dało się słyszeć okrzyki, piski i inne wyrazy zachwytu nad książkami Marty Kisiel. Dożywociem rozpoczęty cykl ma imponującą liczbę wyznawców, ale właśnie ukazała się niezależna Toń.

ton kisiel

Czytaj dalej

Cienie Republiki, czyli „Star Wars. Kres Imperium” Chucka Wendiga

Czytelnikiem staram się być ambitnym, ale mam kilka popkulturowych słabości, które bez pudła sprowadzają mnie na rozrywkowe ścieżki. Gwiezdne Wojny to jedna z tych słabostek, a jednocześnie swoiste zwierciadło dla tego, co dzieje się w popkulturze jako takiej. Mimo wielu zawirowań i konsekwencji nadal pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie, a wykupienie jej przez Disneya gwarantuje, że szybko to się nie zmieni. Korporacja ta jest co prawda swoistym odpowiednikiem Imperium, ale dla większości fanów jest to sprawa drugorzędna. Liczbą się kolejne filmy, liczy się kanon tworzony przez Lucasfilm Story Group, która dba o spójność i łączliwość wszystkich dodatków do gwiezdnowojennego świata. Teraz zaś pora sprawdzić, jak w to wszystko wpisuje się Kres Imperium Chucka Wendiga.

kres imperium okładka

Czytaj dalej

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén