Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Kurta pamięci urokliwy rapsod, czyli „Wszechświat kontra Alex Woods” Gavina Extence’a

Dojrzewanie to temat w literaturze bardzo nośny i wykorzystywany przez autorów do celów przeróżnych. Czasem tworzą opowieści skierowane do czytelników, a czasem wręcz przeciwnie – jak przypadku niedawno recenzowanej Emily Fridlund. Literackie dojrzewanie Pożeracza było w niebłahy sposób powiązane z twórczości Kurta Vonneguta, co z czasem przerodziło się nawet w pracę magisterską. Gavin Extence wykorzystał zaś swą słabość do prozy Amerykanina jako inspirację do napisania Wszechświata kontra Alex Woods.

alex woods okładka

Wydawać by się mogło, że przeżycie uderzenia meteorem powinno być albo drogą do telewizyjnej kariery lub chociażby źródłem karmicznej radości. Jednak w przypadku Alexa Woodsa, którego meteoryt nie ukatrupił dzięki łazienkowemu sufitowi, to jedyne w swoim rodzaju wydarzenie zaowocowało śpiączką, dziennikarskim zamęczaniem, padaczką i szkolną innością. W szkole nie pomaga mu też wcale fakt, że jest nieśmiały, a jego matka jest specjalizującą się w tarocie wróżką, która prowadzi tematyczny sklep. Wszystko to skazuje go na rolę ulubionej ofiary szkolnych hultajów. Początkowo kara w postaci obowiązkowych wizyt u pewnego starszego pana zapowiada się na jeszcze jedno utrapienie.

Napiszę od razu i pierwszoosobowo: Wszechświat kontra Alex Woods to dobra powieść, momentami nawet bardzo, ale nie dla mnie, nie w tym momencie. Mam do niej sporo zastrzeżeń, ale większość z nich jest subiektywna, z moimi czytelniczymi doświadczeniami powiązana. Znam całkiem nieźle twórczość Kurta Vonneguta, mam sprecyzowane poglądy na temat eutanazji i w dodatku nie miałem znacznych problemów z odnalezieniem swojego miejsca w liceum czy też na studiach. Reakcje innych czytelników każą mi myśleć, że nie mam racji, ale mimo wszystko ja odniosłem wrażenie, że jest to powieść skierowana do czytelników nieco młodszych ode mnie, choć niekoniecznie nastolatków. Dla czytelnika, który nie jest jeszcze ukształtowany światopoglądowo, przemyślenia Alexa Woodsa mogą być wartościową wskazówką. Dla tych nieznających powieści Vonneguta książka Extence’a może być niezłym motywatorem. Problem respektowania czyjejś woli i hołd dla prozy Amerykanina to jedne z głównych motywów, a we mnie większej ekscytacji nie wzbudziły jako oczywiste oczywistości.

alex woods okładka ang

Mam też jednak zastrzeżenia niesubiektywne. Wszechświat kontra Alex Woods wydał mi się powieścią nieco przegadaną oraz paradoksalnie pozytywną. Śpieszę wyjaśniać, o co chodzi z charakterystyką aliteracyjną. Otóż za pierwszy rzut oka książka Extence’a wygląda na ciepłą, pełną humoru opowieść o dojrzewaniu nieco ufnie naiwnego nastolatka. Jednak pod tym pozorem poruszanych jest wiele tematów poważnych, trudnych, a i świat jest pokazywany jako miejsce, w którym nie brak osób z lubością łamiących wolę innych i wolność im odbierających. Widać to zwłaszcza w rozmowach i przemyśleniach powiązanych z wojną (głównie tą w Wietnamie). I to jest jedna z głównych zalet tej opowieści, ale gdy się weźmie ważkość tych problemów pod uwagę, razić zaczyna nadzwyczajne szczęście Alexa do spotykanych ludzi. Nie licząc trójki szkolnych brutali i pojedynczych postaci z tła, protagonista napotyka osoby mądre, wyrozumiałe i szanujące jego decyzje. Mówiąc prosto: autor po części sam zaprzecza własnej wizji. Jeśli zaś chodzi o przegadanie, to wynika to głównie z tego, że mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową, a główny bohater ma tendencję do wyjaśniania niemal wszystkiego w często nazbyt rozwlekły sposób. Ze względu na Myszkinem trącący charakter Alexa momentami bywa to urzekające lub zabawne, ale czasem też męczące.

Alex Woods może i jest gadułą, ale zdecydowanie z tych sympatycznych. Motyw dobrodusznego, nieco naiwnego bohatera jest co prawda zgrany, ale Extence dodaje od siebie dość, by od sztampy odejść. Główny bohater jest bowiem inteligentnym chłopakiem, który zdaje sobie sprawę z tego, jak świat jest urządzony, jak postępuje większość ludzi, ale mimo tego sztywno trzyma się swego wewnętrznego kodeksu moralnego. Jego obserwacje są więc nie tyle naiwne, co celowo prześmiewcze. Czasem bywa nazbyt rozwlekły w swych eksplikacjach, ale pisze mądrze i o sprawach ważnych, a do tego podrzuca kilka interesujących ciekawostek naukowych. Dobrze wypada też jego relacja z panem Petersonem. Nieco zgorzkniały, mocno przez życie doświadczony weteran stanowi kontrapunkt dla młodego protagonisty i jego dobroduszności. Dialogi między nimi to główne źródło humoru powieści.

alex woods extence

Wszechświat kontra Alex Woods to dobra powieść, która w moim przypadku trafiła na niewłaściwego odbiorcę. Dla osób niezaznajomionych z twórczością Kurta Vonneguta czy światopoglądowo nieukształtowanych będzie to wartościowa lektura, nawet mimo pewnego przegadania i postaciowych przypadków pozytywnych. Postrzeganie świata przez protagonistę oraz jego interakcje z panem Petersonem to pewne źródło humoru i refleksji. Ja się z powieścią rozminąłem, ale wcale nie wykluczam, że sięgnę po Lustrzany świat Melody Black, czyli drugą powieść autora, traktującą o chorobach psychicznych.

W długiej historii ludzkości zdrowy rozsądek nigdy nie święcił wielkich triumfów.

Poprzedni

Skok w makabryczny bok, czyli „The First Collected Tales of Bauchelain and Korbal Broach” Stevena Eriksona

Następny

Do trzech razy szlakiem, czyli Zakopane raz kolejny

Komentarzy: 5

  1. Kurczę, to szkoda straszna, żeś się rozminął z książką, którą z całej mojej biblioteczki najbardziej mi do Ciebie pasowała. Racja, że bohater młody i naiwny, ale jakoś mnie ten Vonnegut naprowadził, że na pewno lepiej zrozumiesz nawiązania niż ja. A jak czytałam tę książkę, to byłam zachwycona, że tak wciąga od powieszych stron, że jest taka… hm… „quirky” ;p Nawet przy okazji dopisałam w mejlu do redaktora z Literackiego gratulacje, że wybrał taką świeżą i inną książkę do publikacji. Ale z drugiej strony czytając Twoje podsumowanie mam wrażenie, że jestem „światopoglądowo nieukształtowana”, skoro mnie ta książka się podobała. Ale z drugiej strony w mojej recenzji tej książki (sprzed czterech lat) pojawia się wspomnienie o kształtowaniu wartościowego człowieka (https://rozkminyhadyny.blogspot.com/2014/06/meteorytem-w-eb-czyli-moralnosc.html), więc co ja się będę czepiać 🙂

    • *Chyba powinnam tam dać: z trzeciej strony ;>

      • pozeracz

        Ech i och. I teraz wszyscy będę się mnie o te światopoglądowe nieukształtowanie czepiali. Mogłem użyć bardziej eufemistycznego sformułowania, ale nie chciałem popadać w absurdy żadne.

        Ale, ale… Szkoda może i, ale nie tak wielka. Jak pisałem na Facebooku i tutaj – wcale nie uznaję „Wszechświata…” za powieść słabą, a czasu za straconego.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén