"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Kategoria: Książki Strona 86 z 92

Krew jej dawne bohatery, czyli „Czterdzieści i cztery” Krzysztofa Piskorskiego

Epoka romantyzmu jest jednym z najsilniej reprezentowanych okresów w polskiej literaturze. Wieszcz poetę poetą poganiał, a w szkole pozna się i tak tylko ułamek tej przebogatej epoki. Jednocześnie współczesna fikcja bardzo rzadko wraca do równoległego okresu historycznego. Ciekawych rzecz działo się wiele, więc ciekawe, że średniowiecze czy też schyłek Polski szlacheckiej tak bardzo dominują. Krzysztof Piskorski wypełnia nie tylko tę lukę, ale w dodatku wzbogaca niezbyt bogaty dorobek polskiej fantastyki steampunkowej. I robi to w świetnym stylu w Czterdzieści i cztery.

czterdzieści i cztery okładka

To jest kosmos dla starych (nie)ludzi, czyli „Wojna starego człowieka” Johna Scalziego

Wojna starego człowieka czytana zaraz po Zoo City stała się dla mnie doskonałą ilustracją pewnego czytelniczego paradoksu oraz tego, jak ważne jest wewnętrzne szufladkowanie. Powieść Lauren Beukes nie wzbudziła we mnie zachwytu, ale rozkładając ją na czynniki pierwsze, dostrzegłem dlaczego mogła się wielu podobać (w tym jury nagrody Arthura C. Clarke’a). John Scalzi poczęstował mnie zaś solidną dawką poczucia humorów i rozrywki – książkę jego autorstwa pochłonąłem ekspresowo (co często mi się nie zdarza), ale oceniając ją na chłodno, nie do końca rozumiem, czemu wzbudziła aż tyle zachwytów.

wojna0

Pożarci przez miasto, czyli „Zoo City” Lauren Beukes

Choć niektórym urban fantasy kojarzyć się może z pewnym niezbyt uroczym redaktorem, to w przypadku tekstu chodzi o jeden z najmłodszych fantastycznych podgatunków. W tym czasie dorobił się kilku niezłych autorów i ciekawych przedstawicieli, wśród których warto wspomnieć prześwietne Nigdziebądź czy rozrywkowo intensywną serię Jima Butchera. Względnie trudno jednak znaleźć udane wypady poza obszary europejsko-amerykańskie. Zoo City Lauren Beukes wypadem takim jest i to w dodatku uhonorowanym nagrodą im. Arthura C. Clarke’a.

zoo0

Ze strachu o ciało, czyli „Between the World and Me” Ta-Nehisiego Coatesa

Czy jest coś Wam bliższego niż Wasze ciało? Nawet jeśli patrzeć na nie jako na naczynie dla duszy, to i tak ciężko o coś ważniejszego. A czy byliście kiedyś w sytuacji, gdy obawialiście się o swoje ciało lub – co gorsza – gdy ktoś o złych intencjach miał we władzy Wasze ciało? Napad, obezwładnienie, poczucie bezsilności w zetknięciu z kilkoma osiłkami… Mam nadzieję, że większość z Was nie miała okazji tego doświadczyć, ale zapewne potraficie sobie wyobrazić grozę takiej sytuacji. A wyobrażacie sobie czuć się tak przez całe życie? Between the World and Me może w tym Wam pomóc.

Between the world and me

Kubuś Ork i jego pan, czyli „Orzeł biały” Marcina Przybyłka

Wielokrotnie, na blogu i nie tylko, pisałem o konieczności oddzielania dzieła od autora. Żywoty większości pisarzy interesują mnie mało albo i wcale. Co prawda niektórych obdarzam sympatią (nawet i sporą) i śledzę w różnorakich mediach społecznościowych, ale zainteresowanie to koncentruje się w okolicach literackich. Dzieło to dzieło i trzeba je rozpatrywać w osobności. Cóż więc mam poczynić z powieścią, w której jedna z postaci wzorowana jest na mnie samym? Nie dość, że czyni to wyrwę w mych poglądach, to jeszcze obiektywizm utrudnia.

orzeło

Strona 86 z 92

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén