Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Komiksowy krach systemu korporacji, czyli „CEO Slayer” Marcina Przybyłka

Zbiegiem okoliczności ten tydzień stał się tygodniem stałych bywalców. Po tegorocznie silnym Żwikiewiczu nadszedł czas na od początku obecnego Przybyłka. Panów obu nie tylko częstość bywania na blogu mym, ale i niestandardowo podobna droga odkrycia. Przypadek starszego z panów autorów wspomniany jest we wstępie do poprzedniego wpisu, a o sięgnięciu po młodszego zadecydowała jego autoreklama na forum czasopisma CD-Action. Udzielałem się tam swego czasu aktywnie bardzo i książkowo (moderatorem nawet byłem), a Marcin Przybyłek zagościł tam na czas jakiś. Początkowo nieufnie podchodziłem do niemal nachalnego promowania własnych dzieł, lecz w końcu uległem i Granicę rzeczywistości nabyłem.

Czytaj dalej

Mnogość tropów między okrutnymi gwiazdami, czyli „Maszyna” Wiktora Żwikiewicza

Niezbadane bywają koleje czytelniczego losu: jeszcze na początku tego roku miałem jedynie mgliste pojęcie, że w ogóle istnieje ktoś taki jak Wiktor Żwikiewicz. Kilka komentarzy, jeden konwent i nieco minionego czasu, a tu rzeczony bydgoszczanin jest najczęstszym recenzowanym na mym blogu. Znajomość tę literacką mogę nawet uznać za jedną z najważniejszych konsekwencji prowadzenia pożeraczowego przybytku, gdyż bez niego na Pyrkonie ma ręka w stronę Imago by nie powędrowała. Teraz zaś przyszła kolej na pierwsze spotkanie z opowiadaniami Żwikiewicza, czyli zbiorem Maszyna.

216015_maszyna_375

Czytaj dalej

Zracjonalizowane baśnie o wróblach, czyli „Kosmodrom” Konrada Fiałkowskiego

Jeszcze jakiś czas temu, bardziej z konieczności niż wyboru, byłem czytelnikiem często zdającym się na przypadek. Z racji ograniczonych zasobów finansowych korzystałem intensywnie z bibliotek, lumpeksów bogatych w mainstreamowe książki anglojęzyczne oraz księgozbiorów znajomych. Nie oznacza to, że brałem książki zupełnie na ślepo, ale zdarzało mi się wybrać ciekawie zapowiadający się tytuł z półki np. japońskiej, nie znając autora. Teraz nikt mi nie broni korzystania z biblioteki, ale katalog dostępny online ograniczył losowość. Na całe szczęście jest antykwariat! Po prześwietnym Tytusie Groanie przyszła pora na Kosmodrom Konrada Fiałkowskiego.

kosmo0

Czytaj dalej

Spiski postfantastów, czyli wywiad z Krzysztofem Piskorskim (część 2)

Minął miesiąc od publikacji pierwszej części wywiadu z Krzysztofem Piskorskim. Byłem przekonany, że rozmowę uda mi się dokończyć nieco wcześniej, ale nie doceniłem tego, ile dodatkowych zajęć ma pisarz. To chyba taki błąd w postrzeganiu pisarzy – często wydaje się nam, że całe swe życie spędzają na pisaniu, więc i powinni znaleźć nieco czasu. A są przecież konwenty, spotkania autorskie i wiele innych. Wstrzymuję jednak swe dygresje – dużo lepiej poczytać, co ma do powiedzenia autor.

krz0

Czytaj dalej

Zmierzch i maski, czyli „Zagroda zębów” Wita Szostaka

W moich rozmowach publikowanych na tym blogu, w tutejszych wpisach oraz w licznych dyskusjach blogowych regularnie wraca temat kondycji rodzimego rynku książkowego. Konstatacje rzadko są optymistyczne, a i nikt nie zaprzecza, że ambitne wydawnictwa nie mają łatwo. Biorąc pod uwagę te czynniki, jeszcze bardziej cieszę się, że Wit Szostak za sprawą Powergraphu mógł na spokojnie napisać i wydać Zagrodę zębów. Jest to bowiem niełatwy w odbiorze literacki eksperyment, który tak mnie zbałamucił, że aż dwa artykuły akademickie przeczytałem nim zainspirowany.

zagroda

Czytaj dalej

Strona 1 z 32

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén