Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Wybijając ćwieka, czyli ku naprawie blogosfery książkowej

Nawet osoby, które odwiedzają tego bloga od niedawna lub niezbyt regularnie, zauważyły mą skłonność do komentowania przeróżnych zawirowań wydawniczych, książkowych i blogowych. Czytelnicy o stażu dłuższym mogą pamiętać wpis ukazujący, jak to kiepskie recenzje były jednym z czynników pchających mnie w stronę samodzielnego blogowania. Gdy więc Jakub Ćwiek rozpisał się o książkowym marketingu oraz postrzeganiu pisarzy, to z ciekawością zacząłem śledzić dyskusję. Zwłaszcza, że moją negatywną motywację i obecne zamieszanie łączy „osoba” wydawcy.

By nabrać perspektywy. Źródło: NASA (http://eol.jsc.nasa.gov)

Czytaj dalej

Opowieści o zwyczajnym mieście, czyli „Cisza w Pradze” Jaroslava Rudiša

Przyznam zupełnie szczerze, że Europa Środkowa to dla mnie literacka terra incognita. Wschód, zachód i północ też nie są moją specjalnością, ale mam tam swoje przyczółki. Za sprawą kilku odwiedzanych przeze mnie blogów nabrałem jednak dużej ochoty, by w końcu zakończyć swą ignorancję w tym temacie. Równolegle przez długi czas pozostawałem pasywnym wielbicielem inicjatywy BookRage – nie dość, że nie posiadam czytnika, to jeszcze spóźniłem się na pierwszy Rewers. Radości wiele jednak przysporzyło mi wydawnictwo Książkowego Klimaty, które stało się obiektem drugiego Rewersu. Tym razem zaregowałem prędko i po wyprzedaniu wszystkich pakietów nie czekałem długo, by sięgnąć po pierwszą z sześciopaku. Kaprys Pożeraczowy i czeski sentyment wskazał na Ciszę w Pradze.

Czytaj dalej

Walcząc o człowieka, czyli „Amnezjak” Jakuba Nowaka

Nie jestem człowiekiem skłonnym do zazdrości, ale z jakiegoś dziwnego powodu długo wzbraniałem się przed sięgnięciem po opowiadania Jakub Nowaka. Istnienie tego autora odkryłem dość prędko, bo choć Nowej Fantastyki nie czytam, to – jak każdy szanujący się egocentryk – szukałem samego siebie z pomocą wujka Google. Gdy Powergraph zapowiedział wydanie zbioru opowiadań, to i tak irracjonalnie miałem pewne wątpliwości. Dostałem jednak między oczy prześwietną okładką, a coup de grâce wyprowadził Jacek Dukaj swoją rekomendacją. Tak oto oporny Jakub Nowak sięgnął po książkę swego imienniko-nazwistnika.

Czytaj dalej

Perły przed Pożeracza, czyli o zdobyczach z lumpeksów

Wystarczy Pożeraczowi kilka miłych słów, a już się bierze do roboty. Wielce łaskawa Moreni wyróżniła mnie niedawno w swoim przeglądzie blogów wartych i uwagi, lecz w swej rekomendacji wbiła życzliwą szpilę, gdyż napisała: „mógłby czasem jeszcze pisać o jakiejś fantastyce z zagranicy, której u nas nie wydali„. Nieco nieświadomie autorka złowieszczego Świnkonomiconu uderzyła w strunę czułą. Odchodząc z Poltera et consortes, powziąłem bowiem mocne postanowienie nie tylko powrotu do wielu odłożonych lektur, ale i intensywniejszego sięgnięcia poza granice Polski. Zacząłem nawet słuchać różnych anglojęzycznych podcastów książkowych, ale z czasem czasu zaczęło brakować, a i inicjatywa przygasła. Gdy zaś spojrzałem nieco bardziej wstecz, lumpeksy okazały się ostoją mych nieprzetłumaczonych ciekawostek.

 

Czytaj dalej

Co tam Mannie w polityce, czyli „Luna to surowa pani” Roberta A. Heinleina

Swego czasu napisałem o książkach, których nie wznawia się z nieznanych mi powodów. Skupiłem się na dwóch, z którymi miałem osobiste doświadczenia. Wystarczy trochę poszperać, żeby natknąć się na podobne listy i pojedyncze utyskiwania. Silaqui nieraz wspominała o Kwiatach dla Algernona, a mnie zawsze dziwił najbardziej Wilk stepowy. Nawet największe nazwiska nie gwarantują dostępności, a w księgarski niebyt wpada nawet klasyka. Podobnie jak w przypadku niewydanych w Polsce kontynuacji, uprzywilejowani są czytający biegle po angielsku. Postanowiłem skorzystać z tego przywileju i sięgnąć po Luna to surowa pani Roberta A. Heinleina.

Czytaj dalej

Strona 1 z 41

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén