Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Przewodnik przed i obok, czyli „Nieobecne miasto” Macieja Krupy, Piotra Mazika i Kuby Szpilki

Miasta to organizmy podatne na kilka sprzeczności. Z jednej strony skłonne to rozrostu (pączkujące osiedla, wchłanianie obszarów podmiejskich), ale i w rdzeniu niezmienne (starówki i tym podobne). O ile jednak nie mieszka się w danym miejscu przez czas dłuższy i kluczowy, trudno takie zmiany obserwować. Paradoksalnie tempo zmian nie ułatwia tych obserwacji, a raczej szybko pokrywa poprzednią tkankę miejską kolejną jej warstwą. Tu pomagają takie książki jak Nieobecne miasto.

nieobecne miasto okładka

Zawłaszczanie przez opisywanie, czyli „Orientalizm” Edwarda W. Saida

Pisarstwo akademickie kojarzy się zdecydowanie z wąskimi gremiami, hermetycznym językiem czy też dyskusjami między specjalistami. Bardzo rzadko przytrafia się rozprawa humanistyczno-teoretyczna, która nie tylko tworzy ważną koncepcję i wychodzi poza swe dziedziny, ale do wręcz tworzy nowe, a do tego pozostaje aktualna (albo i wręcz zyskuje na aktualności) przez dziesięciolecia. Orientalizm pozostawał na liście moich książek do przeczytania już od studiów (kiedy to było?), ale odpowiednią okazję dało mi dopiero wznowienie przez wydawnictwo Zysk i s-ka.

orientalizm okładka

Mighty Morphin Power Dżiny, czyli „Władca dżinnów” P. Djèlí Clarke’a

Autorki i autorzy mogą trafiać do czytelniczych serc na sposoby różne – kluczowy może być przypadek, czyjeś polecenie i wiele innych. Zawsze jednak musi być jakiś argument, aby sięgnąć po dzieło nieznanej osoby piszącej, więc i zaryzykować swój cenny, czytelniczy czas. Dlatego też przyjazne odkryciom bywają formy krótkie. Tak właśnie było ze mną i P. Djèlím Clarkiem: Władca dżinnów trafił na mój czytnik, gdyż trzy lata temu pozytywne wrażenie zrobiła na mnie nowela Nawiedzony tramwaj numer 15.

władca dżinów

Na Croma! A to ci psikus, czyli „Conan. Księga pierwsza” Roberta E. Howarda

Jak na wieloletniego pożeracza literatury fantasty, mam znaczące zaległości w zakresie klasyki gatunku. Zacząłem przygodę typowo – dałem się porwać do Śródziemia, ale potem szybko (z krótką przerwą w Ziemiomorzu) przefrunąłem w czasy mniej lub bardziej współczesne. Opierałem się sięganiu po tych mocarzy gatunku heroicznego po części z obawy przed ich niepięknym zestarzeniem, ale i z braku odpowiedniej okazji (czyt. wydawniczej posuchy). Dlatego też mimo momentu zawahania wydawnictwo Vesper nie musiało długo mnie przekonywać, bym sięgnął po egzemplarz do recenzji. Tak oto drapieżnym susem pantery wskoczył tu Conan. Księga pierwsza.

conan vesper księga pierwsza

Szkiełko i oko nakierowane na czucie, czyli wywiad z Magdaleną Salik

Przyznam się tu zupełnie szczerze, że debiut Magdaleny Salik w Powergraphie wziął mnie z zaskoczenia. Stało się to nie tylko za sprawą bardzo dobrego pisania autorki mi nieznanej, ale byłem zwyczajnie przekonany, że był to debiut w ogóle. Fantasy i science fiction czytuję od dawna i wydawało mi się, że jestem na bieżąco, a tu taki psikus. Tak Mniejszy cud, jak i trylogia Doliny mroku przemknęły jakimś sposobem zupełnie obok mnie. Może kiedyś je nadrobię, ale póki co skorzystałem z nadarzającej się okazji i wystarałem się o wywiad.

Strona 2 z 130

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén