Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Klasycznie i kompetentnie, czyli „Strefy zerowe” Bohdana Peteckiego

Gdy zaczynałem tworzyć tego bloga, polska klasyka fantastyczna zdawała się być może nie tyle zapomniana, co zaniedbywana i otoczona opieką przez bardzo wąskie grono. To grono może nie jest dziś dużo szersze, ale zdaje się mieć większą siłę przebicia. Za przykład niech posłuży tu Tomasz Kołodziejczak i jego inicjatywy, jak 250 lat polskiej fantastyki czy też przywracanie publice twórczości Juliana S. Krupy. Me cegiełeczki może i znaczące nie są, ale i tak będę je dokładał. Tym razem będą to Strefy zerowe Bohdana Peteckiego.

strefy zerowe petecki

Podróże i masakry z Kitem Carsonem, czyli „Krew i burza” Hamptona Sidesa

Czytelnik bywa stworzeniem nieprzewidywalnym i kapryśnym w swych wyborach, ale jednocześnie może też być wierny przyzwyczajeniom czy też własnym (świeckim) tradycjom. Do zakupu książki będącej przedmiotem recenzji niniejszej doszło na styku dwóch takich praktyk. Pierwszą z nich jest słabość/sympatia do Serii Amerykańskiej wydawnictwa Czarne, a drugą podróżne nawiedzanie księgarni w celach zakupowych. Krew i burza Hamptona Sidesa przybyła z ogólnie niezbyt imponującego przybytku w Kamieniu Pomorskim.

krew i burza

Mroki, czyli „Prosto z piekła” Alana Moore’a i Eddiego Campbella

Nieraz we wstępach wspominałem o meandrach czytelniczych decyzji, więc nie będę tu wypisywał kolejnych truizmów. Mam za to przykład ciągu decyzyjnego nietypowego, bo pozaksiążkowego. Co prawda do kolejnych komiksowych tworów Alana Moore’a zabieram się od dawna, ale czynnikiem wyzwalającym i konkretyzującym wybór był… podcast: jedyny, słuszny, historyczny The Rest is History. W grudniu poświęcili kilka odcinków Kubie Rozpruwaczowi, a mnie zmotywowało to do nabycia i szybkiego przeczytania Prosto z piekła.

prosto z piekła cover

Niesamowitość nierówna, czyli „Król w żółci” Roberta W. Chambersa

W liście do Roberta Hooke’a Izaak Newton zawarł takiego oto wyznanie: „Jeśli widziałem dalej, to tylko dlatego, że stałem na ramionach olbrzymów”. Później, w dużej mierze za sprawą Umberto Eco, fraza ta została wtłoczona w świat krytyki literackiej. Dla mnie zaś wiąże się z satysfakcją ze śledzenia powiązań i inspiracji pomiędzy poszczególnymi dziełami. Król w żółci to zaś zbiór, do którego prowadzi Lovecraft, a przez niego i reszta cthuliańskiego uniwersum.

król w żółci

Z Archiwum Q, czyli „Star Carrier. Pierwsze uderzenie” Iana Douglasa

Dzisiejsza literatura, także ta określana jako „rozrywkowa”, stoi mieszaniem gatunków, intertekstualizmem i eksperymentami. Dlatego też rzadko dziś spotyka się powieści będące klasycznym przedstawicielem danego gatunku, a jednocześnie niebędące entą częścią sztampowego cyklu. Star Carrier autorstwa Iana Douglasa jest właśnie takim wyjątkiem, jest to bowiem militarne science fiction w wydaniu nieskażonym. Wydawnictwo Drageus dokonało ciekawego wyboru na drugą powieść w swym katalogu, a my sprawdźmy czy był to wybór słuszny.

star carrier

Strona 1 z 154

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén