Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Edukacja zobraz(k)owana, czyli „Zrozumieć komiks” Scotta McClouda

Nie przepadam za marudzeniem — wyznaję zasadę „albo coś z tym zrób, albo nie zrzędź”. Osoby czytające niniejszego bloga, a konkretnie recenzje komiksowe mogły zauważyć me własne zwracanie uwagi na me powieściowo-graficzne nieobycie. Zmienia to się stopniowo za sprawą kolejnych lektur, ale postanowiłem wspomóc ten proces ciut bardziej bezpośrednio. Zrozumieć komiks Scotta McClouda wydawało się świetnym na to sposobem.

zrozumieć komiks

Grzybowa kumulacja, czyli „Kellanved’s Reach” Iana C. Esslemonta

Nie tak dawno marudziłem nieco po lekturze najnowszej części Meekhańskiego pogranicza, głównie narzekając na fabularne rozwodnienie. W cyklach fantasy tak to czasem bywa, że do wielce efektownej, świat ogarniającej kulminacji prowadzi droga nazbyt rozwleczona. Zdecydowanie rzadziej zdarza się trafić na powieści cierpiące na urodzaju klęskę. Kellanved’s Reach pod niektórymi względami taki właśnie jest.

kellanved's reach

Błysk w gąszczu mroku, czyli „Prawdziwe tygrysy” Micka Herrona

Przyznam się, że przez krótką chwilę zastanawiałem się, czy nie przerzucić pisania o tej serii na facebookowy profil Pożeracza, ale szybko mi przeszło. Mimo wszystko uważam, że pełna recenzja zwiększa szansę, że sięgnie po nie więcej osób. Co ciekawe, argument za migracją był też dowodem mej admiracji — w przeciągu roku przeczytałem bowiem trzy części. Ale jakże czynić inaczej, gdy to takie dobre, a w dodatku jest się w Londynie? Oto Prawdziwe tygrysy.

prawdziwe tygrysy

Z Archiwum Q, czyli „Marsjanin” Andy’ego Weira

Jeden z największych sukcesów wydawniczych ostatnich lat. Powieść wydawana w częściach na blogu, przez długi czas dostępna bezpłatnie. Nadchodząca ekranizacja reżyserowana przez Ridleya Scotta z Mattem Damonem w roli głównej. Książka, która w pewnej mierze mogła uratować NASA. Osiągnięcia dzieła Andy’ego Weira można by wymieniać jeszcze długo, ale nie to jest celem recenzji. Pora więc skupić się na samej literaturze — oto Marsjanin.

marsjanin okładka

Serenada czarnego psa, czyli „Upadek Lewiatana” Jamesa S.A. Coreya

Czasem i w czytelniczym życiu przychodzi taki moment, że bardzo chcę się, by Anna Jantar (tudzież Andrzej Mogielnicki) nie miała racji. Niestety, nawet najlepsi autorzy i autorki nie mogą ciągnąć serii w nieskończoność (choć niektórzy próbowali) — zresztą szybko pewnie obróciłoby się to przeciwko wszystkim. Stać się musiało więc nieuchronne: to, co Przebudzenie Lewiatana rozpoczęło, zakończy Upadek Lewiatana.

upadek lewiatana

Strona 1 z 152

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén