Czytelnik bywa stworzeniem nieprzewidywalnym i kapryśnym w swych wyborach, ale jednocześnie może też być wierny przyzwyczajeniom czy też własnym (świeckim) tradycjom. Do zakupu książki będącej przedmiotem recenzji niniejszej doszło na styku dwóch takich praktyk. Pierwszą z nich jest słabość/sympatia do Serii Amerykańskiej wydawnictwa Czarne, a drugą podróżne nawiedzanie księgarni w celach zakupowych. Krew i burza Hamptona Sidesa przybyła z ogólnie niezbyt imponującego przybytku w Kamieniu Pomorskim.




