Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Niesamowitość nierówna, czyli „Król w żółci” Roberta W. Chambersa

W liście do Roberta Hooke’a Izaak Newton zawarł takiego oto wyznanie: „Jeśli widziałem dalej, to tylko dlatego, że stałem na ramionach olbrzymów”. Później, w dużej mierze za sprawą Umberto Eco, fraza ta została wtłoczona w świat krytyki literackiej. Dla mnie zaś wiąże się z satysfakcją ze śledzenia powiązań i inspiracji pomiędzy poszczególnymi dziełami. Król w żółci to zaś zbiór, do którego prowadzi Lovecraft, a przez niego i reszta cthuliańskiego uniwersum.

król w żółci

Z Archiwum Q, czyli „Star Carrier. Pierwsze uderzenie” Iana Douglasa

Dzisiejsza literatura, także ta określana jako „rozrywkowa”, stoi mieszaniem gatunków, intertekstualizmem i eksperymentami. Dlatego też rzadko dziś spotyka się powieści będące klasycznym przedstawicielem danego gatunku, a jednocześnie niebędące entą częścią sztampowego cyklu. Star Carrier autorstwa Iana Douglasa jest właśnie takim wyjątkiem, jest to bowiem militarne science fiction w wydaniu nieskażonym. Wydawnictwo Drageus dokonało ciekawego wyboru na drugą powieść w swym katalogu, a my sprawdźmy czy był to wybór słuszny.

star carrier

Przechodnie półcienie pomiędzy czasami, czyli „Świat miniony” Toma Sweterlitscha

Światek wydawniczy niesprawiedliwym bywa, a łaska czytelnicza ulotną i nieprzewidywalną (do pewnego stopnia) jest. Na Świat miniony trafiłem, przeszukując różne rankingowe i nie tylko listy pod kątem intrygującego science fiction jeszcze nad Wisłą niewydanego. Powieść Toma Sweterlitscha przykuła mą uwagę, wylądowała na Kindle’u i dopiero po dłuższym czasie odkryłem, że Rebis już tę zaległość nadrobił.

świat miniony

Nurkowanie w drugie dojrzewanie, czyli „Na czworakach” Mirandy July

Dawno, dawno, dawno temu na blogu niniejszym jednym z bardziej obecnych wydawnictw była Pauza. Ba, był tu nawet wywiad z jej założycielką, Anitą Musioł. Potem nadeszły czasy bezegzemplarzowe i inne wybory, ale nie zmienia to faktu, że najbardziej pozytywnie pokręconą autorką była dla mnie Miranda July. Dlatego też na zeszłorocznych Targach Książki w Poznaniu nie mogłem się oprzeć Na czworakach.

na czworakach

Śmierci (nie)igrzyska, czyli „Czerwony świt” Pierce’a Browna

Ludowa mądrość głosi, że na każdego Cyryla znajdą się metody. Nawet na Pożeracz i jego niechęć do (prze)chwalonych książek. Po odpowiedniej dawce pochwał ze strony lubianych podcasterów i zachwytach powracających w zbyt wielu krótkich filmach społecznościowych nagiąć może się każda wola. A może to po prostu ciekawość i słabość do długich serii? Tak czy inaczej, przyszła pora sprawdzić, o co ten cały hałas: czy Czerwony świt wspaniały jest, czy wręcz przeciwnie.

red rising czerwony świt

Strona 1 z 154

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén