Nie przepadam za marudzeniem — wyznaję zasadę „albo coś z tym zrób, albo nie zrzędź”. Osoby czytające niniejszego bloga, a konkretnie recenzje komiksowe mogły zauważyć me własne zwracanie uwagi na me powieściowo-graficzne nieobycie. Zmienia to się stopniowo za sprawą kolejnych lektur, ale postanowiłem wspomóc ten proces ciut bardziej bezpośrednio. Zrozumieć komiks Scotta McClouda wydawało się świetnym na to sposobem.




