Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Sowizdrzalskie strachy sensualne, czyli „Opowieści niesamowite z języka francuskiego”

Z góry przepraszam za ten wstęp, ale muszę dać wyraz swej frustracji. Wszystko zaś przez Państwowy Instytut Wydawniczy oraz jego tytułową (a co za tym idzie i okładkową) niestałość. A cóż mi chodzi? Otóż w pewnym momencie zmieniony został schemat tytułowania kolejny serii i zamiast Opowieści niesamowite. Literatura… zaczęto używać Opowieści niesamowite z języka… Zmiany wstecznie dokonano też do tomów początkowych. Nabyłem więc Opowieści niesamowite z języka francuskiego, a wszystkie porządne pliki graficzne w sieci ukazują tytuł oryginalny. Na sam początku wpisu zawsze umieszczam okładkę tej wersji, którą ja czytałem, więc ta niezgodność do nerwacji mnie doprowadziła.

opowieści z języka francuskiego

Niesłodka (nie)protagonistka, czyli „Pod cukrowym niebem” Seanan McGuire

Wstęp to będzie z gatunku tych truizmami przesyconych. Zacznie się jednak mocno na opak, gdyż od stwierdzenia zazwyczaj zarezerwowanego dla akapitu ostatniego lub wynikającego z lektury wpisu całości. Oto i ono: Pod cukrowym niebem to wpadka w jak dotąd świetnym cyklu. Banalne stwierdzenie dotyczy natomiast tego, że ze względu na ludzką naturę, czytelniczą różnorodność i trud sztuki pisania samego w sobie niezwykle trudno jest stworzyć długą serię w całości wszystkich zadowalającą.

pod cukrowym niebem

Przedni przewodnik, czyli „Historie fandomowe” Tomasza Pindla

Wpis niniejszy teoretycznie mógłbym zacząć od krótkiego objaśnienia, czym w zasadzie jest fandom. Mam z tym jednak pewien problem – dla osób zielonych w temacie kilka słów to będzie za mało, a z tym otrzaskanym są one zupełnie niepotrzebne. Zamiast tego więc wspomnę tylko szybko, że opłaca się zaglądać do nadmorskich stoisk z tanimi książkami, bo można napotkać w nich takie oto znaleziska. Prosto z Łaz w powiecie koszalińskim przybywają do Was więc Historie fandomowe Tomasza Pindla.

historie fandomowe

Bezkarność jest obrysem prawa, czyli „Wszyscy wiedzą” Jill Leovy

Niejaki John „Hannibal” Smith po udanej akcji lubił mówić „I love it when a plan comes together”. Ja od pewnego czas mam podobne odczucia względem zagłębiania się w zakątki pięknej katastrofy zwanej czasem Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Nie był to mój plan, ale obraz ten staje się coraz bardziej kompletny z każdym przeczytanym dobrym reportażem czy na przykład odcinkiem Podcastu Amerykańskiego. Jill Leovy i jej Wszyscy wiedzą to kolejna z takich wartościowych cegiełek.

wszyscy wiedzą okładka high res

 

Zmiany w historii/historia zmian, czyli „Ta, która stała się słońcem” Shelley Parker-Chan

Oto krótka historia pożeraczowej pychy i poszukiwań. Czasem w swych wypatrywaniach posługuję się listami nominacji do przeróżnych nagród – rzucam okiem na skrócony opis i podejmuję decyzję o ewentualnej chęci nabycia drogą zakupu. Zwracam uwagę przede wszystkim na te mi nieznane, czyli najczęściej w Polsce jeszcze nie wydane. Tak też było z Ta, która stała się słońcem – liczyłem, że podzielę się z Wami czymś nowym i intrygującym, a zaćmienie me zadufane wymazało z mej pamięci fakt, że przecież wydała to nad Wisłą już Fabryka Słów (co w ogóle jest ciekawe, ale z powodów innych).

ta która stała się słońcem okładka

Strona 1 z 126

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén