Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Kategoria: Recenzje (Strona 1 z 33)

Nieszczęśliwa woda, czyli „Jezioro” Bianci Bellovej

Na tym prędko pędzącym ku zagładzie świecie jedną z niewielu pewnych rzeczy jest zmiana. Zmieniają się ludzie, przekształceniom ulegają miejsca, giną języki, znikają całe społeczności. Nawet geografia nie jest permanentna. Zmiany bywają bolesne i rzadko przyjmowane są lekko, łatwo i przyjemnie. Nie bez kozery w biznesowym świecie organizacyjnym jest osobna specjalizacja zwana zarządzaniem zmianą. Jezioro Bianci Bellovej traktuje o różnych sprawach, ale gdzieś w tle jest zmiana na skalach różnych.

jezioro okładka

Czytaj dalej

Epistolarny trójkąt nierównoboczny, czyli „Boli tylko, gdy się śmieję” Lipskiej, Lema i Lema

Na blogu i w komentarzach zostawianych tu i ówdzie wspominałem nie raz i nie trzynaście razy o tym, że do biografii mnie nie ciągnie. Wynika to z tego, że nie przepadam za zaglądaniem w autorskie życia. Mam jednak od tego wyjątek dwudzielny. Pierwszą składową są listy, a drugą jest Lem. Listy uznaję za coś, czymś autor podzielił się celowo, a Lem to… Lem. Boli tylko, gdy się śmieję to połączenie obu tych wyłączeń odpowiedzialności, więc konieczność przeczytania była niezaprzeczalna.

boli tylko

Czytaj dalej

Posępne projekcje, czyli „Kołysanka stop” Bartka Biedrzyckiego

Wizje przyszłości prezentowane przez pisarzy science-fiction bardzo ogólnie można podzielić na te optymistyczne i te pesymistyczne. Początki i złote lata gatunku charakteryzowały się zdecydowaną przewagą tego pierwszego nastawienia – były pełne zachwytu nad rozwojem technologii i wyczekiwania świetlanej przyszłości. Głosy kasandryczne były raczej rzadkie, lecz z czasem trend zaczął się odwracać i dziś to one przeważają zdecydowanie. Dobitnie pokazuje to przykład Petera Wattsa i jego zbiór opowiadań zatytułowany Odtrutka na optymizm. Kołysanka – stop Bartka Biedrzyckiego mogłaby ten tytuł pożyczyć.

kołysanka stop okładka

Czytaj dalej

Ostateczny krach systemu Jörgenokracji, czyli „Tirza” Arnona Grunberga

Jedną z ważniejszych cech literatury pięknej jest danie czytelnikowi szansy na spojrzenie na świat z różnych perspektyw. Można w ten sposób poznać inne kultury, grupy społeczne czy też momenty w historii. Przeważnie efekt poznania umacnia fakt, że z protagonistą można się utożsamiać do stopnia raczej większego niż mniejszego. Jednak nawet w przypadku, gdy główny bohater to pożałowania godny wrak, jego perspektywa nauczyć wiele może. Doskonałym przykładem jest Tirza Arnona Grunberga.

tirza okładka

Czytaj dalej

Hegemonia pomysłów, czyli „Kameleon” Rafała Kosika

Science-fiction to taki gatunek, który wymaga jakiegoś – najlepiej oryginalnego – pomysłu przewodniego. Nawet space opera o skręcie militarnym bez jakiegoś ciekawego konceptu mocno traci. Pisanie powieści można zapewne zacząć od takiego właśnie przebłysku, ale w innych przypadkach przychodzi on z czasem. Nie ma jednak wątpliwości, że niekiedy taka idee przejmują władzę nad resztą elementów literackiego rzemiosła i uszczerbek im przynosi. Kameleon Rafała Kosika wygląda na taki właśnie przypadek.

kameleon kosik

Czytaj dalej

Strona 1 z 33

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén