"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: science-fiction Strona 1 z 22

Spektakl mistyczno-naukowy, czyli „Ptaki, które zniknęły” Simona Jimeneza

Tekst niniejszy zacząć chciałbym od przyzwania, wezwania i uproszenia sił wyższych książkowych o pomoc i łaskę dla Uczty Wyobraźni. Niedawno dowiedziałem się bowiem, że MAG będzie wygaszał serię Artefakty i bardzo, bardzo bym nie chciał, aby to samo spotkało ten zbiór perełek fantastyczno-naukowych. Jedną z nich są zresztą Ptaki, które zniknęły Simona Jimeneza.

ptaki które zniknęły

Rączy rozpad, czyli „Fałszywi Bogowie” Grahama McNeilla

Herezja się rzeczy. Chaos się rozplenia! Wystarczy przeczytać jedną książkę z serii, a już się w telefonie gry instalują, szpera się w odmętach wiki czy wręcz z błyskiem w oku spogląda na przeróżne figurki. Pora dać odpór tym herezjom i skupić na jedynie słusznej rozrywce: literaturze. Na ratunek przybywają Fałszywi Bogowie Grahama McNeilla.

fałszywi bogowie

Poza kontekstem, czyli „Excession” Iaina M. Banksa

Jak to z seriami na tym blogu bywa: kolejny rok, kolejna część. Niestety, Kultura nadal na polskim rynku się zadomowiła, więc jednocześnie to następny z tomów jeszcze nieprzetłumaczonych. Szkoda mi tym bardziej, że przy lekturze Excession utwierdziłem się w przekonaniu, że Iain M. Banks pisze science fiction w sposób odrębny i postaram się ubrać tę opinię w słowa choćby nieco elokwentne.

excession banks

A jednak się kręci, czyli „Dzieci pamięci” Adriana Tchaikovsky’ego

Bywam czasem słowny w swej niesłowności i konsekwentny w niekonsekwencji. W blogowo-książkowym podsumowaniu zeszłego roku wspominałem bowiem nie tylko o bezegzemplarzowości recenzenckiej, ale i potencjalnych wyjątkach do niej. Jednym z nich było serii dokańczanie, a jako że dwie pierwsze części podobały mi się bardzo, to i trzecia pojawić się tu musiała. Oto więc pora na Dzieci pamięci.

dzieci pamięci

Proste koszmary egzystencjalne, czyli „Jesteśmy snem” Ursuli K. Le Guin

Osoby spostrzegawcze lub też wytrenowane w dostrzeganiu wzorców mogą — po rzucie patrzałką na widoczną poniżej okładkę — doszukać się pewnego podobieństwa. Wątpliwości wszelkie więc rozwiewam: Jesteśmy snem pochodzi z tego samego rzutu przygarniętego. Nie tylko zresztą staroszkolność okładek w schemat się wpisuje, gdyż po jednym z ulubionych pisarzy wybrałem powieść jednej z ulubionych pisarek. Czy i we wrażeniach nastąpią powtórzenia? Pozostaje tylko sprawdzić w akapitach niżej widocznych.

jesteśmy snem

Strona 1 z 22

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén