"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: science-fiction Strona 1 z 22

Poza kontekstem, czyli „Excession” Iaina M. Banksa

Jak to z seriami na tym blogu bywa: kolejny rok, kolejna część. Niestety, Kultura nadal na polskim rynku się zadomowiła, więc jednocześnie to następny z tomów jeszcze nieprzetłumaczonych. Szkoda mi tym bardziej, że przy lekturze Excession utwierdziłem się w przekonaniu, że Iain M. Banks pisze science fiction w sposób odrębny i postaram się ubrać tę opinię w słowa choćby nieco elokwentne.

excession banks

A jednak się kręci, czyli „Dzieci pamięci” Adriana Tchaikovsky’ego

Bywam czasem słowny w swej niesłowności i konsekwentny w niekonsekwencji. W blogowo-książkowym podsumowaniu zeszłego roku wspominałem bowiem nie tylko o bezegzemplarzowości recenzenckiej, ale i potencjalnych wyjątkach do niej. Jednym z nich było serii dokańczanie, a jako że dwie pierwsze części podobały mi się bardzo, to i trzecia pojawić się tu musiała. Oto więc pora na Dzieci pamięci.

dzieci pamięci

Proste koszmary egzystencjalne, czyli „Jesteśmy snem” Ursuli K. Le Guin

Osoby spostrzegawcze lub też wytrenowane w dostrzeganiu wzorców mogą — po rzucie patrzałką na widoczną poniżej okładkę — doszukać się pewnego podobieństwa. Wątpliwości wszelkie więc rozwiewam: Jesteśmy snem pochodzi z tego samego rzutu przygarniętego. Nie tylko zresztą staroszkolność okładek w schemat się wpisuje, gdyż po jednym z ulubionych pisarzy wybrałem powieść jednej z ulubionych pisarek. Czy i we wrażeniach nastąpią powtórzenia? Pozostaje tylko sprawdzić w akapitach niżej widocznych.

jesteśmy snem

Kruchy wieniec sławy, czyli „Światło się mroczy” George’a R.R. Martina

Stare porzekadło głosi, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A jako że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Wichry zimy pozostaną na wieki wiecznym niebycie nieukończonych powieści, to można spróbować czytelniczo skompletować resztę dorobku Martina. Okazję papierową zafundował mi Nordcon 2024, z którego to przywiozłem poniższe wydanie Światło się mroczy.

światło się mroczy

Klasycznie i kompetentnie, czyli „Strefy zerowe” Bohdana Peteckiego

Gdy zaczynałem tworzyć tego bloga, polska klasyka fantastyczna zdawała się być może nie tyle zapomniana, co zaniedbywana i otoczona opieką przez bardzo wąskie grono. To grono może nie jest dziś dużo szersze, ale zdaje się mieć większą siłę przebicia. Za przykład niech posłuży tu Tomasz Kołodziejczak i jego inicjatywy, jak 250 lat polskiej fantastyki czy też przywracanie publice twórczości Juliana S. Krupy. Me cegiełeczki może i znaczące nie są, ale i tak będę je dokładał. Tym razem będą to Strefy zerowe Bohdana Peteckiego.

strefy zerowe petecki

Strona 1 z 22

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén