Ready Player One było dla mniej jedną z fajniejszych książek 2014 roku. I o ile nie znoszę słowa „fajny”, to w tym przypadku pasowało idealnie. U podstaw była to zgrana historia od zera do bohatera, ale za to bardzo zgrabnie ubrana w płaszczyk sentymentu dla lat 80-tych, odwołań do gier tamtego czasu i odrobiony post-apokalipsy. Innymi słowy: nie było szans, że odpuszczę Armadzie.
Kategoria: Recenzje Strona 98 z 101
W niedawnym wpisie rozpisałem się o swym nostalgiczno-fanowskim stosunku do Gwiezdnych Wojen. Napisałem nawet recenzję powieści Star Wars. Koniec i początek choć zazwyczaj trzymam się daleko od literatury tak blisko związanej z filmem. Dla nikogo więc nie jest chyba niespodzianką, że wybrałem się do kina na część siódmą sagi, czyli Przebudzenie mocy. Recenzji filmowych zapewne wiele na tym blogu nie będzie, ale zgrabnie się złożyło, że akurat ta jest pierwsza.

«««HIC SVNT SPOILERAM»»»
Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, nigdy jakoś nie dałem się złapać książkom z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Gdy jednak na Twitterze Chucka Wendiga przeczytałem, że pisze jedną z powieści poprzedzających Przebudzenie mocy, nie miałem wątpliwości, że ją przeczytam. Czytałem bowiem i recenzowałem dwie wydane dotąd w Polsce części serii o Miriam Black. I podobało mi się, nawet bardzo. Gdyby nie osoba autora, miałbym obawy typowo towarzyszące książkom powstającymi pobocznie do filmów. I nie zawiodłem się.
Jakub Ćwiek i jego Chłopcy przejechali razem ładny kawałek drogi. Pierwsza część była zbiorem opowiadań, w którym dominował rubaszny humor, lecz w tle nie brakowało poważniejszych wątków. Im dalej w trasę, tym bardziej odwracały się proporcje. Nie brakowało akcji, wulgaryzmów i niewybrednych żartów, lecz ton książkom nadawały coraz intensywniej te dorosło motywy. Rzec można, że seria dojrzewała. Dziś zaś zobaczymy, jak wypadł ostatni etap tej trasy.


