Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Miesiąc: Luty 2017 (Strona 1 z 2)

Korpokracje alternatywne, czyli o fantastycznych korpowizjach

Mordor z Domaniewskiej. Nieludzka maszyna wysysająca z ludzi ostatki kreatywności. Siedlisko plotek, zdrady i lizusostwa. Hodowla szczurów gotowych stanąć do wyścigu. Siła rządząca światem z cienia. Korporacja. Powszechne rozumienie tego słowa dawno oderwało się od jego słownikowej i historycznej definicji, to i tak pozostaje to słowo klucz. Choć sam uważam, że w aspekcie szaro-pracowniczym i globalnym większość tego strachu ma wielkie oczy, to mam słabość do przeróżnych obrazów korporacji w literaturze science-fiction. Postanowiłem więc resuscytować dawno tu nie widziany wpis przeglądowy i przedstawić w nim najciekawsze wizje korpoprzyszłości.

Czytaj dalej

Polityczne emocje, czyli „Cień w środku lata” Daniela Abrahama

Przy okazji recenzji Przebudzenia Lewiatana wspominałem społecznościowo o seriach napoczętych przez polskich wydawców. Daniel Abraham na wyjątkowego pecha do takowych perypetii. Oprócz wspomnianej space opery, ma na koncie jeszcze Smoczą drogę oraz Cień w środku lata. Tę pierwszą czytałem czas jakiś temu, a ta druga czekała w odmętach stosu odłożonych na później. Po chwili refleksji uznałem, że trudno będzie o lepszy moment, by po nią sięgnąć.

Czytaj dalej

Co tam Panie w krytyce, czyli o teorii literackiej stanie obecnym

Po tygodniu wytchnienia z fantastycznie naukową rozrywką przyszła pora na domknięcie serii wpisów teoriom literatury poświęconym. Nie wiem, czy ktokolwiek na ten wpis czeka, ale słów na wiatr rzucać nie przywykłem, więc oto i jest. Możecie jednak odetchnąć z ulgą – wiele wskazuje na to, że będzie to ostatni wpis w tej tematyce. Na pewno na pewien czas. Zapewne gdzieś po drodze coś mnie natknie lub zainspiruje, ale ten wpis serii aktualnej zwieńczeniem jest.

Szkoła ateńska / Rafael Santi, 1509-1511

Czytaj dalej

Fokus idealista i jego świat, czyli „Hel 3” Jarosława Grzędowicza

Pan Lodowego Ogrodu to rodzima seria fantastyczna, która popularnością ustępuje chyba tylko Wiedźminowi. Pamiętam masowe wyczekiwanie na ostatni tom i nerwy towarzyszące przekładaniu daty jego premiery. I tu należy poczynić pewne zastrzeżenia: ekscytacja ta nie była moim udziałem. O ile bardzo mi się podobały opowiadania Grzędowicza, to w przypadku przygód Vuko entuzjazm opadł prędko po pierwszym tomie. Do Helu3 podchodziłem więc z heterogeniczną mieszaniną nadziei i niepokoju.

Czytaj dalej

Bliskie trójkąty trzeciego stopnia, czyli „Przebudzenie Lewiatana” Jamesa S.A. Corey’a

Space opera to podgatunek science-fiction, którego nazwa wzięła się z… pejoratywnego porównania z operami mydlanymi, które wtedy (lata 40-te zeszłego wieku) zaczęły dominowały w amerykańskim radio. Z kolei „mydlana” część wzięła się stąd, że wiele z tych słuchowisk sponsorowanych było przez producentów mydła. Wracając jednak do sedna – space opera kojarzy mi się z bardzo odległą przyszłością, ludzkością wędrująca między gwiazdami albo też z zupełnie innymi światami. SF bliskiego zasięgu to zaś raczej rozgrywki na powierzchni planet. Dość jednak mym skojarzeniom, dość gatunkowym ciekawostkom – próbuję po prostu odwlec moment przyznania się do tego, że wpadłem w sidła kolejnej długiej serii.

Czytaj dalej

Strona 1 z 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén