Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Myśliwiec Kilrathi szedł fotonowym ciągiem na Arrakis, czyli nerdowska duma powieściowa

Na początku tego wpisu chciałem się pochwalić, że przybyła dziś do mnie Armada, czyli najnowsze powieść Ernesta Kline’a. Lekturę dopiero zaczynam, ale już dziś chciałem się podzielić mały zestawieniem najlepszych według mnie powieści nie tylko dla nerdów, geeków i innych fandomiaków, ale też o nich właśnie. Słowo nerd może mieć dla niektórych negatywny wydźwięk, ale ja używam go z sympatią wielką.

geek1

Słowa geek i nerd nie są co prawda tożsame, ale dla potrzeb tego wpisu będę stosował je zamiennie. Jeśli ktoś chce się doedukować w kwestii różnic, to polecam tę stronę z pouczającą infografiką. Zresztą, jak ze wszystkimi kategoriami społecznymi: są one dość płynne i wiele akurat zależy od tego, kto nimi operuje. Kusi mnie, żeby rozpisać się tu na temat pochwalnie na teamt geeko-nerdów, ale oszczędzę Wam tego. Bycie osobą czytającą regularnie samo w sobie oznacza wykraczanie poza normę w kraju nad Wisłą. Nie każdy mol jest geekiem i pewnie nie każdy geek molem, ale pokrewieństwo duszy i zazębianie się tych grup jest oczywiste. Nie będę Wam więc słodził. Zresztą i tak nie napisałbym nic mądrzejszego niż Wil Wheaton przy różnych okazjach.

Zamiast cukru słowa, bo jakżeby inaczej.

Ready Player One

geek2

Niekwestionowana oczywistość w tym zestawieniu. Powieść Cline’a nie dość, że jest pełna odniesień do zapomnianych lub w ogóle w Polsce nieznanych dzieł popkultury lat 80-tych, to w dodatku stanowią ono w zasadzie rdzeń fabuły. Ready Player One opowiada bowiem o niedalekiej, niezbyt wesołej przeszłości, w której większość ludzi spędza czas w wirtualnym świecie, OASIS. Od kilku lat na rozwiązanie czeka w nim zagadka pozostawiona przez ekscentrycznego twórcę tego świata. Na scenę wkracza: protagonista, Wade Owen Watts. Dalszego ciągu możecie się domyśleć. Ogólnie jest to całkiem niezła powieść przygotowa przesycona odwołaniami do wszelkiego co geekowskie z lat 80-tych. Końcówka wielu zepsuje humor, ale według mnie i tak warto.

Harry Potter i Kamień Filozoficzny

geek3

Dwa słowa: Hermiona Granger. I na tym w zasadzie mógłbym zakończyć. Do typowego geeka może Hermionie daleko, ale według mnie idealnie wpasowuje się w ten wpis. Poza tym mój wpis, o! Wiem, że to powieść młodzieżowa i nie ma co oczekiwać pogłębione portretu psychologicznego, ale Hermiona to świetny przykład pozytywnego zobrazowania kogoś, kto w szkole pewnie zostałbym nazwany „kujonem”. Młoda czarodziejka może i często ślęczy nad książkami, ale dzięki temu potrafi uratować sytuację.

Cień Endera

geek4

Zastanawiałem się, czy nie umieścić w zestawieniu Gry Endera, ale po chwili zastanowienia stwierdziłem, że to właśnie seria poboczna lepiej tu pasuje. Owszem, Ender jest arcyinteligentnym i nieco wyobcowanym młodzieńcem, ale to jego rodzeństwo, Peter i Valentine, lepiej pasują do tego wpisu. Już przybrane przez nich polityczne pseudonimy, Demostenes i Locke, pokazują, że to nietuzinkowa para. A gdy do tego dodać drogę Petera od socjopaty wyrzuconego ze Szkoły Bojowej za brutalność do Hegemona, przywódcy Ziemi, otrzymujemy ciekawą mieszankę.


Okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo znaleźć dobrej jakości powieści, w których główny bohater/ka byłby geekiem lub choć tego bliski/a. Jest całe mnóstwo książek w sam dla nerdów – o grach, fantastyce, RPG i innych, ale raczej są to pozycje non-fiction. Można by nawet stworzyć listę najlepszych list z „książkami, które geek musi znać” i pochodnymi, ale nie do końca o to chodzi. Pewnie, Neuromancer Gibsona i Zamieć śnieżna Stehpensona to świetne powieści, ale do mego klucza nie pasują.

Jest za to cała tona przedziwnych romansideł z geekami w rolach głównych. Ale tu same oglądanie okładek przyprawiło mnie o ból głowy, więc Wam oszczędzę. Mam jednak nadzieję, że Wy mnie oświecicie i wykażecie, że jednak to nie tak ciężkie zadanie, a jedynie Pożeracz ma ograniczoną bibliografię w tym zakresie.

And don’t let anyone tell you that that thing that you love is a thing that you can’t love. Don’t anyone ever tell you that you can’t love that, that’s for boys … you find the things that you love, and you love them the most that you can. [Wil Wheaton, panel na Calgary Comic & Entertainment Expo]

geek5

Słowa, których warto posłuchać

Poprzedni

Jak Ci mizantropi pięknie do siebie piszą, czyli „Listy” Sławomira Mrożka i Stanisława Lema

Następny

Zgodnie z przysłowiem, czyli nie oceniaj po okładce

Komentarzy: 5

  1. O rany, subtelność w różnicy pomiędzy słowem „geek” a „nerd” aż mnie przytłacza. Dlatego przytoczę jedną postać, która kojarzy mi się z tymi wyrażeniami, aczkolwiek nie jestem w stanie rozstrzygnąć czy bardziej pasuje ona do „nerda” czy do „geeka”. Chodzi mi o Jacka Isidore, bohatera powieści „Wyznania łgarza” Philipa K. Dicka. Isidore to fan wszelakiej maści teorii spiskowych, niezwykłych historii, ponadto lubi gromadzić osobliwe przedmioty, przez innych traktowane jako śmieci (kamienie, ulotki).

    • pozeracz

      Przyznam zupełnie szczerze, że jednym z powodów, dla których podlinkowałem tę infografikę, było to, że sam nie potrafię jasno i przejrzyście rozpisać tych różnic. I podobnie jak Ty mam problem z kategoryzowaniem. Wiem jednak, że Isidore rzeczywiście całkiem nieźle pasuje do wpisu.

  2. Piotr

    Hmm, w moim osobistym słowniku geek oznacza osobę, która interesuje się technologią z punktu widzenia użytkownika, konsumenta, tak widzę ludzi, których określa się mianem „early adopters”, nerd zaś bardziej skupia się na zrozumieniu jak dana rzecz działa, niż nad jej wykorzystaniem. Może nie do końca to poprawne rozróżnienie, ale mi pasuje 😉 Co do przykładów książkowych: Pierwszej ksiażki nie czytałem, nie wypowiem się. Hermiona jest ciekawym przykładem, gdyż geek/nerd zawsze kojarzyło mi się tylko z kontekstem technologicznym. Ale faktycznie, podejście H. do spraw magii można porównać do podejscia nerdów do zdobyczy technologii. Cień Endera a także dalszy chronologicznie Cień Hegemona czytałem dawno temu; jednak nie bardzo rozumiem, jakim cudem odebrałeś Petera jako nerda/geeka. Dla mnie to socjopata, wytrawny pisarz, polityk i (później) tyran, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie Peter zmusił już dorosłą Valentine do opuszczenia Ziemi z wciąż młodym Enderem i towarzyszenia Mówcy Umarłych w jego poszukiwaniach nowego świata dla królowej robali. Muszę chyba odświeżyć sobie te książki, ale z chęcią poczytam o Twoim, Pożeraczu, toku myślenia przy wybieraniu tej postaci.

    • pozeracz

      Rozumowanie rozróżniające podoba mi się. Może nawet na tyle, że bezczelnie je sobie przywłaszczę.

      Możliwe, że to me pamięciowe poplątanie i przekształciłem Petera w kogoś, kim zupełnie nie był. Socjopatą Peter był niezaprzeczalnie – niezwykle skutecznym manipulatorem, ale jednocześnie stojącym w opozycji do Achillesa. Początki kariery Petera i Valentine wytworzyły mi w głowie obraz obytych technologicznie i zaczytanych bohaterów. Może to tylko wishful thinking.

  3. „Gra Endera” była tak fantastyczna, że obiecałam sobie kiedyś koniecznie dobrać się do kolejnych części. Ale tak, rodzeństwo Endera było równie, jeśli nie czasem bardziej fascynujące niż sam Ender.

    Co do nerdów/geeków w powieściach, ja bym stworzyła zupełnie inną listę, może właśnie przez idiosynkratyczne różnice w rozumieniu tych słów. U mnie na pierwszym miejscu byłaby królowa wymyślonego fandomu z „Fangirl”, a zaraz potem niektórzy bohaterowie Greena;)

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén