Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tryumf purpury nad cynobrem, czyli „Japonia utracona” Alexa Kerra

Kultura to jedna z tych dziedzin życia, w których sprawdza się znany frazeologizm „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Wspólnota historii i dorastanie w podobnych warunkach sprawia, że polskość będzie postrzegana inaczej od środka, a inaczej z zewnątrz. Japonia utracona to spojrzenie na Kraj Kwitnącej Wiśni o tyle ciekawe, że pisane z perspektywy Amerykanina, który jednak w pewnej mierze w tamtejszą kulturę wsiąknął i pokochał.

japonia utracona

Alex Kerr po raz pierwszy do Japonii trafił za sprawą ojca, wojskowego, który w 1964 został przydzielony do bazy w Jokohamie. Po dwóch latach wrócił do USA, gdzie najpierw studiował japonistykę, a później zdobył stypendium Rhodesa, co umożliwiło mu uczęszczanie na sinologię na Oxfordzie. Na stałe do Japonii wrócił w 1977 roku – zajmował się tam między innymi handlem sztuką i nieruchomościami. Z czasem założył fundację Chiiori (nazwaną tak samo jak dom w dolinie Iya, który odrestaurował), która zajmuje się właśnie dbaniem o zabytkowe domy. Ten zbiór esejów wydany został w 1993 po japońsku i zdobyła nagrodę Shincho Gakugei, co było pierwszym takim wyróżnieniem dla obcokrajowca.

Japonia utracona to hołd złożony odchodzącym aspektom kultury i jednocześnie potępienie wielu zmian zachodzących w architekturze i społeczeństwie Kraju Wschodzącego Słońca (日本 [wybaczcie, nie mogę się oprzeć, mam słabość do pism japońskich]). Kolejne rozdziały-eseje poświęcone są poszczególnym dziedzinom sztuki czy też regionom, które autor miał okazję poznać dzięki znajomości, przypadkom i pracy. Jest więc tu miejsce dla kaligrafii i teatru kabuki oraz doliny Iya i okolic Nary. Kerr prezentuje te zjawiska niby z perspektywy obcokrajowca, ale bliskiego rdzenia kultury – zawsze udaje mu się znaleźć przewodnika lub nauczyciela, który wprowadza go w arkana, za kulisy. W dodatku jego inicjacja przypadła na okres nasilenia zmian w tamtejszym społeczeństwie, który Amerykanin uznaje ze przełomowy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Alex Kerr jest bowiem rozdarty pomiędzy podziwem dla rdzennej kultury i nowoczesnego jej zaniedbania. Lat 70-te i 80-te to intensyfikacja urbanizacji terenów wiejskich i pędu ku nowoczesności w miastach. Zdaniem autora Japonia stała się zakładnikiem swojego sukcesu ekonomicznego powiązanego ze specyficzną mentalnością. Według niego boom gospodarczy sprawił, że Japończycy niejako zapomnieli o swoich korzeniach, co zaowocowało wycinką starych lasów, wyburzaniem wiekowych domów czy też stawianiem zawsze i wszędzie na architekturę modernistyczną, bez baczenia na historyczną zabudowę i czasem wbrew mieszkańcom. Japonia utracona ukazuje te zakątki, w których tradycja jeszcze się tli, mimo bierności młodych pokoleń. Kerr wskazuje zaś możliwe przyczyny ekonomiczne, społeczne, a nawet i językowe (zmiany w pisowni sprawiają, że starsze teksty stają się dla większości niezrozumiałe, przez co skraca się horyzont pamięci historycznej). To właśnie w tych miejscach przydaje się jego zewnętrzna perspektywa i znajomość innych kultur.

Japonia utracona pisana jest z pasją i jest to jednocześnie jej zaleta, a i źródło pewnych problemów. O ile bowiem we fragmentach poświęconych tajnikom kaligrafii czy architekturze świątyń rewerencja Kerra może udzielić się czytelnikowi, to w wielu momentach zdaje się wpadać w nadmierny sentymentalizm. Autor tęskni bowiem do kraju i kultury, których niemal już nie ma, a w dodatku nie poświęca też ani jednego pozytywnego słowa przejawom kultury teraz dominującym. Przykładowo, nie pada ani słowo o mandze czy anime. Do tego przy narzekaniu na zmiany w miastach dziwnie wypada fakt, że on sam pracował dla potentata na rynku nieruchomości, który na tych zmianach zapewne zarabiał. Trudno autora posądzać o złą wiarę, ale jego eseje lepiej traktować jako obraz wybiórczy, pewien konstrukt, a nie odzwierciedlenie rzeczywistości. Wspomniana w tytule walka purpury z cynobrem to nie tyle walka wyrafinowanego z niewyszukanym, to po prostu nieuchronny pochód historii.

japonia utracona

Mimo powyższych narzekań Japonia utracona to książka warta uwagi. Co prawda Alex Kerr zdaje się być nazbyt sentymentalny i wybiórczy, ale wynikający z miłości do odchodzącej kultury. Jeśli nie będzie się oczekiwało kompleksowego przekroju społeczeństwa, to napotka się z pasją napisany (i dobrze przetłumaczony przez Marię Kwiecińską-Decker) obraz pewnych zakątków kraju i jego kultury. Koniecznie dodać też trzeba, że wydawnictwo Karakter naprawdę przyłożyło się do tego wydania – nie dość, że ma twardą oprawę, wzbogacona jest grafikami japońskich mistrzów, to jeszcze ma najwspanialszy książkowy drobiazg, czyli tasiemko-zakładkę!

* * *

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

japonia utracona

Wulkaniczne góry, „tropikalna” roślinność i delikatność tamtejszej rodzimej flory sprawiały, że Japonia była chyba jednym z najpiękniejszych krajów świata. W ciągu następnych dwudziestu dziwnych lat jej naturalne środowisko kompletnie się zmieniło. Stare lasy wycięto i zastąpiono równymi rzędami drzew cedrowych; między tymi cedrowymi „sadami” panuje śmiertelna cisza. Stały się pustynią, w której nie ma roślin ani zwierząt.

Poprzedni

Wykresy, arkusze i wnioski, czyli wyniki ankiety blogowej

Następny

Książki zmieniają świat – „Zwrotnik Raka” Henry’ego Millera

16 Comments

  1. Agnes

    Czytałabym.

  2. Też bym czytała. Bardzo, mimo mankamentów, o których piszesz, „ech, kiedyś bywało lepiej” i tak dalej, bo to wydanie wydaje się tak piękne, że trudno się oprzeć.

    To co, niedługo Pyrkon, może się wymienimy? Chętnie wypożyczę w zamian za na coś z nowości japońskich, które ostatnio u mnie przybyły ;> Tym razem nie oddam mężowi do czytania, żeby nie było groźby zalania…

    • pozeracz

      Poucz męża, żeby się tak często nie zalewał 😉

      Ale wymienię się chętnie. Akurat Pyrkon jest chyba jedynym pewniakiem na mej iventowej mapie 😉

  3. Anna Witarzewska

    Właśnie leży przede mną świeżutki egzemplarz tej książki. Nie mogłam się oprzeć temu pięknemu wydaniu – jestem miłośniczką drzeworytów ukiyo-e. Te z książki Kerra wyglądają nieco bardziej współcześnie, ale i tak są piękne…
    Z przyjemnością już ją podczytuję.

    • pozeracz

      O, bardzo ciekaw jestem, jakie wrażenia będzie miała czytelniczka, która japońską kulturę zna lepiej ode mnie. A już w ogóle ktoś, kto w Japonii był współcześnie i nieprzelotnie.

  4. […] a w dodatku nie poświęca też ani jednego pozytywnego słowa przejawom kultury teraz dominującym.
    Ta książka miała premierę ponad ćwierć wieku temu, nie ma się co dziwić, że o mandze czy anime autor nie pisał. Zastanawia mnie, dlaczego Karakter nie wybrał czegoś bardziej aktualnego, nie wierzę, że nie ma równie, a może i bardziej interesujących pozycji na temat współczesnej Japonii.

    • pozeracz

      Tylko akurat manga jest tam popularna od dość dawna. Już w zasadzie od lat 50-tych. Anime rzeczywiście później, ale to fenomeny powiązane.

      (Wikipedia: Between 1950 and 1969, increasingly large audiences for manga emerged in Japan with the solidification of its two main marketing genres, shōnen manga aimed at boys and shōjo manga aimed at girls.)

      • Śmiem twierdzić, że w latach 90-tych odbiór mangi u ludzi Zachodu był inny niż dzisiaj.;)

        • pozeracz

          Może i był, tylko akurat nie to jest tu ważne. Kerr mieszka od lat 70-tych w Japonii i nie do końca można go nazwać „człowiekiem zachodu”.

  5. Och, ależ on pisał o anime, tyle że w „Psach i demonach”. Ogólnie w tonie, że ładne to nawet, ale przecież to tylko infantylne filmy animowane (na zasadzie animowane=infantylne bo tak, niezależnie od treści filmu), a kinematografia japońska umiera, bo hitów aktorskich brak.

    • pozeracz

      Ach, rozumiem. A w zasadzie to nie rozumiem 😉 Ciekaw jestem, jak dziś ocenia tę kinematografię.

  6. Jak na razie nie odważyłem się jeszcze sięgnąć po książkę traktującą o Japonii. Jakoś wolę poznawać ten kraj za sprawą tamtejszej literatury. Ale ta pozycja ciekawi mnie z racji fakt, że autor sporo czasu spędził w Japonii. A to narzekanie na teraźniejszość, i wspominanie „starych, dobrych dziejów” to nic nowego, ani w życiu, ani w literaturze 😉 – przeszłość na ogół dobrze się nam kojarzy, choćby z racji faktu, że jest to okres, kiedy byliśmy piękni i młodzi, mniej beztroscy, itd.

    • pozeracz

      O, to w sumie ciekawe podejście. Spodziewałbym się, że masz choć kilka takich na koncie. Ale tak w sumie to Ciebie rozumiem. Czytając zróżnicowaną literaturę, pewnie nawet lepiej poznasz mentalność mieszkańców tego kraju.

  7. Japonię znam wyłącznie z książek, i jawi się w nich jako fascynujące pełne sprzeczności i „dziwów” miejsce. Poczytałabym o niej coś więcej, a książka Kerra wydaje się idealna. Do tego ma piękną okładkę 😉

    • pozeracz

      Jeśli chcesz też nieco popatrzeć i posłuchać, to polecam na YT kanał Krzysztofa Gonciarza. Nie dość, że wizualnie świetnie, to i dowiedzieć się co nieco można.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén