Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Ciekawostki pożeraczo-naukowe: z metaforą przez życie

Większości z nas metafory kojarzą się raczej literacko-poetycko. Od licealnego wyszukiwania tych środków stylistycznych na życzenie polonistki po własne zachwyty w trakcie czytania. Niektóre, jak na przykład szekspirowski świat jako scena, przemawiają tak mocno do wyobraźni, że wchodzą do języka codziennego. Większość osób jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, że w języku codziennych metafor jest już od groma i jeszcze trochę. Ba, komunikacja bez nich byłaby bardzo utrudniona.

meta1

W pierwszej chwili może się wydawać, że używanie metafor w „zwykłej” komunikacji będzie stanowiło utrudnienie, że będzie wiązało się z dodatkowym wysiłkiem koniecznym na zrozumienie interlokutora. Teza to broni się w przypadku metafor poetyckich, ale rozpada się w zderzeniu z metaforami pojęciowymi (konceptualnymi). Dla żadnego studenta dowolnej filologii nie będą następujące dane osobowe: George Lakoff i Mark Johnson. W 1980 Ci dwaj panowie opublikowali książkę Metafory w naszym życiu, która przesunęła metaforę z poetyckich marginesów do komunikacyjnego centrum. W ramach uzupełnienia i semantycznego poplątania – inni kognitywiści nazywają podobne zjawiska analogiami, konceptualnym stapianiem pojęć (to dopiero metafora!) i ideostezją.

Ale, ale… Czym w ogóle są te metafory konceptualne? Ujmując rzecz formalnie, sprowadza się ona do powiązania dwóch domen pojęciowych (najczęściej konkretnej z abstrakcyjną) w taki sposób, że jedna jest domeną docelową, a druga źródłową. Według autorów ogólną tendencją jest wykorzystanie takich metafor to oswajania pojęć abstrakcyjnych poprzez konkretne i poznawalne. Pojęcie ograniczonego zasobu przeniesione na abstrakcyjne pojęcie czasu owocuje takimi zdaniami, jak:

  • Nie mam czasu;
  • Zmarnowałem czas;
  • Chciał kupić sobie trochę czasu.

meta2

W swojej książce Lakoff i Johnson analizowali zbiór podstawowych metafor konceptualnych, w tym na przykład życie i miłość jako podróż. Tu tworzymy zdania w stylu:

  • Ten związek utknął w ślepym zaułku;
  • Niech każdy idzie swoją drogą;
  • Nasze drogi się rozeszły.

W tym momencie może paść pytanie: „i co z tego?”. To bardzo dobre pytanie. Głównym celem tego wpisu jest zachęcenie do nieco innego spojrzenia na język, którym się posługujemy. Ot, odrobina językowej samoświadomości. Sama teoria zaś jest stosowana do analizy języka wyrażania treści pojęciowych oraz ułatwiła obcowanie z językiem wartości oraz metaforami poetyckimi. Dodatkowo metody używane przy badaniu metafor pojęciowych mogą być stosowane w badaniach języka filmu, w analizie literackiej czy teorii przykładu. Zaś metafory jako takie są też często stosowane w psychoterapii jako środek do aktywizowania podświadomych skojarzeń i reakcji.

meta3

Głowy do góry, nie traćcie czasu i rozruszajcie mózgi. Tylko nie pogrążajcie się w poniedziałkowym smutku. Wpis ten zawierał lokowanie metafor.

Metafora, nim staje się retoryczną procedurą w języku, byłaby wyłonieniem się samego języka. A filozofia jest jedynie tym językiem; i w najlepszym razie i w pewnym nieoddzielnym znaczeniu tego wyrażenia może jedynie mówić… [Jacques Derrida, Przemoc i metafizyka]

Poprzedni

Diabeł ze słownikiem, czyli Ambrose Bierce i słów o nim kilka

Następny

Nie do wiary. Nie do wiary. Piłka nożna. Jasna cholera!

Komentarzy: 5

  1. Ciekawe, ile kryje się w samym języku. Tylko wciąż wiele osób kojarzy to z torturami na języku polskim, a jeszcze więcej pewnie nie ma pojęcia o istnieniu metafory, tak samo jak świadomości, że mówią prozą. Spodobało mi się Twoje skumulowanie metafor w jednym zdaniu. Teraz trzeba to rozgryźć…

    • pozeracz

      Od metafor nie da się w zasadzie uciec. Twój komentarz też jest ich pełen (kryjące się metafory, rozgryzane problemy). Ciekawym ćwiczeniem może być analizowanie „zwykłych” wypowiedzi w ich poszukiwaniu.

  2. W zasadzie nigdy nie starałam się patrzeć na język po takim kątem. Wygląda na to, że od metafor nie uciekniemy nawet gdybyśmy chcieli. Ciekawa perspektywa.

  3. A gdzie wspomnienie o Arystotelesie, który jako pierwszy wyróżnił metaforę? 🙂

    W ogóle to trzeba też wspomnieć, że podejście Lakoffa i Johnsona do tematu metafory nie jest jedynym. Mamy jeszcze Maxa Blacka, który pisał m.in. o tym, że metafora odwołuje się do tego, co wiemy potocznie o świecie (nawet podany przez niego przykład temu odpowiada: „człowiek jest wilkiem”). Oprócz tego natrafiłem na dobre opracowanie autorstwa Magdaleny Zawisławskiej, a konkretniej na książkę pt. „Metafora w języku nauki”. Tam autorka omawia spojrzenia na metaforę z punktu widzenia różnych badaczy.

    Pamiętam jeszcze o rozróżnieniu poglądów na metaforę na konstruktywistyczne (właśnie Lakoff i Johnson są jej zwolennikami) i niekonstruktywistyczne. Ale mam wrażenie, że w tym momencie zaczynam szpanować wiedzą.

    W ogóle czas to pieniądz. A ja nie mam czasu. 😉

    • pozeracz

      Szpanować? Wiedzą? Jeśli ma się wiedzę, to trzeba się nią dzielić i basta. Żadne to szpanowanie.

      O Blacku pamiętałem ze studiów i przypomniałem sobie przy okazji pisania wpisu. Ogólnie to metafora w języku to temat baaaardzo szeroki i (dla mnie) ciekawy. Podejście przeze mnie zaprezentowane jest jednym z bardziej znanych w humanistycznych kręgach, ale – jak to w tych kręgach bywa – nie jedynym i niepozbawionym krytyków.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén