Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Młodzieżowa dorosłość w wydaniu (nie)fantastycznym

We wpisie Kurs podyplomowy, czyli co po Potterze  zobowiązałem się do stworzenia listy niefantastycznych powieści dla młodych dorosłych. Pora więc wywiązać się z zobowiązania. A przy okazji niniejsza wyliczanka może przydać się komuś przy doborze prezentów. Można potraktować te propozycje jako następny krok po kroku po Potterze. A mówiąc prosto – jeśli komuś przypadła do gustu fantastyka z wcześniejszego wpisu, to można spróbować poszerzyć literackie horyzonty obiektu naszych literackich manipulacji.huck0

Na początek jednak chwila marudzenia. Dobranie pozycji na tej liście było proste i trudne zarazem. Z jednej strony pewne powieści przyszły go głowy od razu, ale w przypadku innych miałem spore problemy i wątpliwości kategoryzacyjne. Pierwszy pies leży pogrzebany w samej kategorii „young adults„, która oznacza coś nieco więcej niż nastolatka, ale jeszcze nie dorosłego. Jest to więc chyba wiek mniej więcej licealny. Patrząc na listy literatury nakierowanej na ten wiek, ja widzę książki przeznaczone raczej dla gimnazjalistów. Inna sprawa, że licealista licealiście nierówny. Jednogłośnie postanowiłem jednak podnieść nieco poprzeczkę, więc poniższe propozycje są skierowane do ambitnych czytelników w wieku licealnym.

Przygody Huckahuck1

Na początek pewne odwrócenie pozorów – dzieło Marka Twaina na pozór zdawać się być może utworem przeznaczonym dla czytelników młodszych. Tak mogłyby wskazywać rozliczne ekranizacje i ohydne okładki (tylko na zaglądajcie do Google’a, by to sprawdzić). Przygody Hucka są jednak powieścią, która zaskakująco dużo mówi o relacjach rasowych w Stanach, o wartości człowieka i tożsamości. Można co prawda zarzucać Twainowi strereoptypowe potraktowanie Jima w kwestii jego przesądów i ignorancji w różnych tematach, ale według mnie młodzieży Przygody Hucka warto podsunąć. Jednocześnie do każdej pozycji dodam propozycję następną, idąc o krok dalej.

O krok dalej: Opowieść podręcznej Margaret Atwood.

Buszujący w zbożuhuck3

Tu z kolei na pewien sposób odwrotna – powieść Salingera początkowo została opublikowana jako powieść dla dorosłych, a dopiero z czasem zyskała wielką popularność wśród młodszych czytelników. Sam przyznam szczerze, że jej urok dostrzegam raczej na poziomie formalnym niż emocjonalnym. Mówiąc inaczej, rozumiem, co tak pociąga w Buszującym w zbożu, ale jednocześnie mnie nie poruszył. Może za mało we mnie było nastoletniego buntownika? Nie zważając jednak na moje preferencje, przyznać trzeba, że Salinger stworzył dzieło, które bardzo trafnie okazuje nastoletnie rozterki i zmagania z własną tożsamością, chęcią przynależności i poczuciem straty. Dodatkowym smaczkiem jest pociąg do powieści odczuwany przez niektórych morderców.

O krok dalej: Idiota Fiodor Dostojewski.

Władca muchhuck2

Na początek ciekawostka: pierwsze wydanie powieści Goldinga sprzedało się jedynie w 3000 egzemplarzy. Ciekawe, czy za lat naście lub dziesiąt odkryjemy jakieś perełki z lat obecnych? Wracając jednak do meritum – na ogólnym poziomie Władca much to opowieść o konflikcie ludzkiej natury z cywilizacją. Opowieść o grupie nieletnich rozbitków ukazuje jednak wiele innych konfliktów. Pewien mój akademicki prowadzący stwierdził, że wszystkie ważne pytania w życiu sprowadzić można do kilka kluczowych konfliktów, takich jak indywidualizm kontra społeczeństwo czy myślenie racjonalne kontra emocje. Jest to, oczywiście, pewne uproszczenie, ale według mnie uproszczenie w prawdę bogate. Golding bardzo celnie ukazuje podobne konflikty, co dla młodego umysłu może być ważną lekcją.

O krok dalej: Rok 1984 George Orwell.

Paragraf 22huck4

Ta powieść ma służyć jako swoista przeciwwaga dla literatury wojennej, na którą osobą czytająca natknie się na liście lektur. Heller stworzył powieść, która nie gorzej ukazuje absurd i okrucieństwo wojny, lecz robi to nie poprzez dosadność, a czarny humor. Jest to powieść na wskroś zabawna, lecz jest to ten śmiech, który pozostaje, gdy nie zostało człowiekowi nic innego. A że nie wygląda, by ludzkość miała zmienić się w rasę pokojową, to dzieła takie są zawsze na czasie.

O krok dalej: Rzeźnia numer pięć Kurt Vonnegut.


I to było na tyle w tym temacie, ale tak w zasadzie to przecież dopiero początek. Koniec liceum i początek studiów to czas na tyle płynny, że człowiek niby jeszcze głupi i naiwny, ale może śmiało zaczynać mierzyć się z poważniejszymi dziełami. Gdzieś za rogiem czai się Dostojewski, zza winkla wychyla się Sekretna historia Donny Tartt i literatura Kurta Vonneguta. Można się sparzyć, można się odbić, ale według mnie warto czasem się zagalopować niż stępem stąpać czas cały. Tak samo warto czasem wyrwać się poza swe zwyczajowe ramy.

Jesteście człowiekiem inteligentnym o niezłomnych zasadach moralnych i zajęliście bardzo odważne stanowisko. Ja jestem człowiekiem inteligentnym, bez żadnych zasad moralnych, więc nikt lepiej ode mnie nie potrafi tego ocenić. [Joseph Heller, Paragraf 22]

Poprzedni

Ciekawostki pożeraczo-naukowe: co ukrywa mózg

Następny

Wbrew przysłowiu, czyli oceniając po okładce

Komentarzy: 16

  1. Uwielbiam, kocham i czczę „Paragraf 22”! <3

    • pozeracz

      Możemy razem postawić jakiś mały ołtarzyk. Choć z drugiej strony czczenie czegokolwiek kłóci mi się z treścią powieści tej.

      • Mort

        Zatem moglibyśmy postawić jakiś ołtarzyk we trójkę, chociaż skazałoby to na intelektualne potępienie w myśl hellerowskiego dzieła.

        Od siebie dodałbym jeszcze Raya Bradbury’ego i mojego ulubionego Michaiła Bułhakowa.

        • pozeracz

          Mam pomysł – musimy stworzyć ołtarzyk absurdalnie przewrotny. Wtedy wszystko będzie OK.

          Bułhakowa mocno rozważałem, ale uznałem, że często-lektury będę pomijał, a Bradbury’ego sam za późno czytałem, by go młodzieżowo docenić.

  2. Ja ze swojej strony zaproponuję stosunkowo nowy utwór, wydaną w 2009 roku powieść „Jasper Jones”, autorstwa australijskiego pisarza Craiga Silvey’a. Głównymi bohaterami utworu są nastolatkowie, a historia kręci się wokół dojrzewania i przekonywania się, jak okrutny i pełen hipokryzji oraz zakłamania potrafi być świat ludzi dorosłych.

    • pozeracz

      Odnotowano. Brzmi ciekawie. W języku angielskim jest ładne słowo „disillusionment”, które dobrze mi tu pasuje. Chyba w życiu każdego jest kilka ważnych rozczarowań.

  3. To wcale nieprawda jak się mniema, że YA się w Polsce dopiero rozwinie.
    A seria o przygodach Tomka (Wilmowskiego),
    a Szaleństwa Majki (Skowron)?
    No,ok mogą nieco trącić myszką (i to nie komputerową). ..
    Osobiście, nie mogę się przemóc do Czarnoksiężnika….
    Aaaa a Saga o Wiedźminie…

    • pozeracz

      To prawda, że powieści dla młodzieży w Polsce wyszło sporo świetnych, ale jak dla mnie to bardziej dla younger niż young adults.

      A Saga o Wiedźminie była bliska wpadnięcia do przeszłego wpisu, ale według mnie potrzeba do niej już jako-takiego wyrobienia ewentualnie pewnej dojrzałości czytelniczej. I bez tego pewnie się spodoba, ale i niepełna to lektura będzie.

      • Jestem w stanie się zgodzić.
        Po części, po baaardzo dużej części, by nie napisać częściochy, to też wynik przemian społecznych. (PRL versus dziś).
        Tak, Saga o Wiedźminie, tak jak i Saga o Potterze, (nawet zdziwiłam się jak bardzo, mowa o tej ostatniej) wymaga od czytelnika/ czytelniczki oczytania. Chyba tak jest z gros książek. Jeśli chodzi o literaturę fantasy mam wrażenie, że owa płynność w sztuce, (sztukach) jest w dwójnasób ważna.

        • pozeracz

          Przemiany społeczne zaszły wielkie – świat gonimy, ale wiele po drodze gubimy. Niestety. Byle siebie nie zgubić.

          • A jeśli nie zdążymy być sobą?

          • pozeracz

            To „nas” nie będzie. Będzie to ktoś inny. Zresztą – można nie tylko nie zdążyć być sobą, ale i w ogóle siebie nie znaleźć.

  4. Całe lata nie chciałam przeczytać „Władcy much” z okazji legendy, że to takie straszne. A potem w końcu się wzięłam za siebie, sięgnęłam, czytałam ze zblazowaniem „o co tyle krzyku?” aż gdzieś 3/4 w powieści zorientowałam się, że niemal zimnym potem zlana jestem. Ta książka wciąga niepostrzeżenie jak bagno.
    Ale chyba mi się podobało, bo później zdarzyło mi się pójść na zydelek do empiku, żeby przeczytać wstęp Stephena Kinga, który się pojawił w którymś wydaniu 🙂

    • pozeracz

      Najbardziej przerażająca literatura przeraża niepostrzeżenie. Raczej zakrada się po cichu i wślizguje pod skórę, a nie wali obuchem w czerep.

  5. Buszujący w zbożu! Zawsze będzie mi się kojarzyło z pierwszym rokiem studiów. Kolega z grupy pożyczył mi tę książkę, że koniecznie muszę przeczytać. Przeczytałam i kiedy przyszło do oddania, kolega zrezygnował ze studiów i nie pozostawił żadnego kontaktu. Dlatego mam zdobyczną teraz książkę.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén