Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Zrób wydawcy dobrze!

Dziś wpis krótki, ale – w Qbusia mniemaniu – ważny. A sprowadza się on do krótkiego komunikatu: kupujcie u wydawcy!

I tyle.

Koniec.

Kropka.

empik1

fot. empikgroup.com/o-firmie/historia/

Dobrze, dobrze. Napiszę parę słów więcej, z których wiele może być dla części z Was oczywistą oczywistością. Motywacją dla napisania wpisu był komentarz facebookowy – fan Gamedeca nieskutecznie próbował zamówić nową część cyklu w Merlinie. Problem polega na tym, że Merlin od pewnego czasu nie płaci wydawcom. Nie jest to żaden przypadek, wypadek ani wpadka – na 29 września były to ponad 2 miliony długu. Nie chcę tu kopać leżącego, ale na razie warto raczej trzymać się z daleka od tego sklepu.

empik3

fot. empikgroup.com/o-firmie/historia/

Problem polega na tym, że jest to tylko jeden z problemów, z którymi muszą borykać się wydawcy. I pomijam tu w ogóle kwestię czytelnictwa w Polsce, bo to niejako sytuacja zastana. Głównemu problemowi wydawców na imię Empik. Chodzi tu nie tylko o ostatnie finansowe problemy Empiku i pozwy ze strony np. CD Projektu czy Dużego Domu Wydawniczego, a raczej o praktyki Empiku w ogóle. Chodzi tu głównie o nagminne opóźnianie płatności faktur, przenoszenie kosztów promocji na wydawców (co oznacza, że Empik sprzedaje bestsellery za pieniądze pochodzące z od wydawców) oraz mieszanie z VATem:

Empik zamawia u wydawców dany produkt. Wydawca musi zapłacić podatek dochodowy i VAT w danym miesiącu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że większość pozycji i tak pewnego dnia wróci do wydawców. W praktyce oznacza to, że Empik otrzymuje od wydawców nieoprocentowany kredyt na ponad pół roku. To z kolei powoduje, że wydawnictwa mają problemy z zachowaniem płynności finansowej, a dodatkowo z pozyskaniem nowych interesujących autorów i pozycji wydawniczych. [wp.pl]

Można co prawda napisać, że mamy wolny rynek, że nikt wydawców do współpracy z Empikiem nie zmusza, że wiedzą na co się piszą itp., itd. Nie, nie i po trzykroć nie! Według mnie to wyjątkowo cyniczne podejście, zwłaszcza patrząc na ogół rynku księgarskiego w Polsce. Nie zgadzam się na dawanie przyzwolenia na nieetyczne praktyki w imię wolnego rynku. Niestety, prawda jest taka, że mało kto może sobie pozwolić na rezygnację ze współpracy z Empikiem, a ten brutalnie wykorzystuje ten fakt.

empik2

fot. empikgroup.com/o-firmie/historia/

Z punktu widzenia konsumenta decydującą kwestią najczęściej jest cena, a czasem dochodzą do tego wygoda czy też szybkość realizacji zamówienia. Nie chcę tu wywierać moralnej presji i „zmuszać” Was do przepłacania za książki. Chciałbym tylko zaoferować pewną alternatywę – kupujcie bezpośrednio od wydawców! Większość z nich ma na swoich stronach sklepy, a dzięki brakowi pośredników są w stanie zaoferować w nich ceny często znacznie niższe od okładkowych (tu też wraca Empik-zmora).

Na koniec warto zaznaczyć, że nie wszyscy wydawcy to aniołki. Tłumaczeniowo-zawodowo wiem, że tłumacze często nie mają z nimi łatwo. Jako ostrzeżenie więc niech zabrzmi:

Gdy wpadam na górę, mijam dzieci na podwórkach
Oni rozsypuja kreski na biurkach
Daj co mi się należy bo po to tu bywam
Nie ma nic, nic kurwa nie spływa
Jak wyjadę swą ścierką rano
On sunie przez miasto Nissanem Terrano
I znowu usłyszę „nędza na rynku”
Sekretarz to wampir w spoczynku

[KULT, Mój wydawca]

Poprzedni

Świetne (oby nie) zwieńczenie, czyli „Gamedec. Obrazki z Imperium” Marcina Przybyłka

Następny

Pisarze to mają kota

Komentarzy: 3

  1. O Empiku wiedziałam, ale Merlinem się (przykro) zaskoczyłam…. Już i tak mam wyrzuty sumienia że regularne książek (w sensie nie Tania Książka) po polsku wydawane porzucam dla oryginałów, ech.

    • pozeracz

      Czytanie w oryginale to ja akurat pochwalam, a wręcz zachęcam. Tu akurat nie chodzi o kwestie finansowo-etyczne, a literackie. Ja zawsze wolę być bliżej oryginału.

      • Ja też, i literacko nie żałuję. Ale jak pomyślę tak ogólnie, że kolejna osoba odpływa z -jednak dość skromnego – rynku książki do anglojęzycznego oceanu to w sumie to niezbyt pozytywne zjawisko. Się potem tylko dziwię, że coś nieprzetumaczone/przetłumaczone kiepsko… :>

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén