Osoby chcące zadebiutować na polskim (a pewnie i nie tylko) rynku łatwo nie mają. Nie dość, że trzeba całą tę powieść (lub – co gorsza – opowiadania) napisać, to jeszcze trzeba przekonać kogoś, by ją wydał. Gdy w dodatku nie wpisuje się takie dzieło w aktualne trendy i nie ma w nim np. kota, kawiarni albo kota w kawiarni, to w ogóle jest pod górkę. Kompletnym szaleństwem zaś zdawać się może zaczynanie od książki ambitnej. A jednak… Magnolie zakwitną nocą Indigo Ciel wpisują się w tę właśnie kategorię.

magnolie zakwitną nocą

Wielki Joseon to kraina, którą zaczyna doganiać nowoczesność. Oznacza to wszakże, że kurczy się miejsce dla bogów i bóstw. Króluje nauka, a stare rytuały i porządki zostają wyparte przez nowe hierarchie i obyczaje. Narzuconym rolom trudno się opierać, ale nie wszyscy zapomnieli o tradycjach. Kobiety nadal (choć skrycie) obchodzą Samdzinnal, a mudang Minsu doskonale wie, że błagania czasem zostają wysłuchane. Jednak nie zawsze obecność takich istot zwiastuje pomyślność.

Magnolie zakwitną nocą to bardzo dobry przykład (o)powieści historycznej skoncentrowanej na postaciach. Tło historyczne i miejsce akcji są tu ważne oraz kunsztownie ukazane, ale koniec końców stanowią tło dla losów bohaterek. Mężczyzn w fabule nie brak, ale narracja prowadzona jest z perspektywy kilku kobiet, a w dodatku w coraz bardziej patriarchalnym społeczeństwie płeć bardziej owłosiona władzy (różnie rozumianej) raczej nadużywa. Poprzez zróżnicowanie charakterów, grup i ról społecznych czy też wieku rzeczonych niewiast autorka uwidacznia pewien paradoks. Chodzi mianowicie o uwydatnienie kontrastów, które jednak tym bardziej eksponuje elementy wspólne ich losów. Im większa odległość na drabinie społecznej, tym mocniej wybrzmiewa współdzielona bezsilność.

magnolie

Autorka: Cristina Pop @unsplash

We wcześniejszym akapicie Korea została określona tłem dla postaci, ale podkreślić należy piękno i istotność tego tła. Indigo Ciel ma rozległą wiedzę na temat historii, zwyczajów, rytuałów, mitologii i wielu innych elementów tej krainy. Są one jednak płynnie wplecione w fabułę i czytelnik może chłonąć takie informacje niemal mimowolnie. I choć są one kluczowe dla niektórych wątków, to zawsze ważniejsze są postaci i opowieść. Natomiast materia nadprzyrodzona jest na tyle subtelnie wprowadzana, że do pewnego momentu można by się niemal posilić o interpretację, w której są one zwidzeniami jednej z postaci.

Dwa ostatnie elementy, które dopełniają Magnolie zakwitną nocą to język i kreacja postaci. Te drugie chwalone były już za czynniki niejako zewnętrzne (zróżnicowanie klas czy też wieku), ale bardzo dobrze prezentują się także od strony psychologicznej wiarygodności. Zróżnicowane są bowiem nie tylko właściwości wspomniane wcześniej, ale (co dość oczywiste) charaktery i relacje, w które wtłoczone zostają poszczególne kobiety. Chcąca uciec od wszystkiego szamanka z przemocową teściową. Pani domu z klasy wyższej coraz bardziej zdesperowana i gorzej postrzegana przez niemożność zajścia w ciążę. Dziewczyna z mniej zamożnego domu marząca o czymś więcej i zafascynowana (nie tylko umysłowo) autorką pikantnych powieści kobiecych. Wszystko to zaś nie tylko napisane językiem kunsztownym, ale też wzbogacone o miłe dla amatorskiego oka i wplatane w fabułę wiersze (sidżo) pisane przez niektóre z postaci.

Może zabrzmi to nieco sztampowo, ale w przypadku Magnolie zakwitną nocą zasadne jest następujące stwierdzenie: trudno uwierzyć, że to debiut. Jest to proza dojrzała, atrakcyjna stylistycznie i bogata pod względem świata przedstawionego. Jeśli szukacie skoncentrowanej na postaciach, zabarwionej nadprzyrodzonym powieści historycznej, to będzie to strzał w dziesiątkę.


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję

lepsze światy logo

Minhui mieszkała na samym krańcu wsi, gdzie zabudowania sąsiadowały po jednej stronie z dzikim lasem, po drugiej z sotde – drewnianymi figurkami przedstawiającymi ptaki, które miały pełnić rolę posłańców między bogami i ludźmi oraz obrońców wioski. Mudang zadarła brodę. Na wysokich palach, tuż obok rzeźb, umościło się ponad dwadzieścia czarnych kaczek. Choć obracały szyjami to w prawo, to w lewo, żadna ani nie zakwakała, ani nie zmieniła pozycji. Siedziały i kręciły się niespokojnie, czarnymi ślepiami pożerając okolicę.
– Niektórzy mówią, że mudang w zachowaniu strażników wioski potrafiły wyczytać przyszłość – przywitała się Minhui. – Czy rzeczywiście da się coś ujrzeć w drewnianych figurkach?