"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: slough house

Błysk w gąszczu mroku, czyli „Prawdziwe tygrysy” Micka Herrona

Przyznam się, że przez krótką chwilę zastanawiałem się, czy nie przerzucić pisania o tej serii na facebookowy profil Pożeracza, ale szybko mi przeszło. Mimo wszystko uważam, że pełna recenzja zwiększa szansę, że sięgnie po nie więcej osób. Co ciekawe, argument za migracją był też dowodem mej admiracji — w przeciągu roku przeczytałem bowiem trzy części. Ale jakże czynić inaczej, gdy to takie dobre, a w dodatku jest się w Londynie? Oto Prawdziwe tygrysy.

prawdziwe tygrysy

Nieustraszeni pogromcy duchów, czyli „Martwe Lwy” Micka Herrona

Jak już człowiek wsiąknie, to koniec. Można mieć skomplikowane stosunki czytelnicze z kryminałem, można się wstrzymywać i seria dawkować, ale jak już człowiek wsiąknie, to koniec. Ledwo bowiem napisałem o pierwszej części serii Slough House, a druga już na półce czekała. Może i nie zabrałem się za nią natychmiastowo, ale i tak ponadprzeciętnie prędko. I dlatego też Martwe lwy goszczą teraz tu.

martwe lwy

Parszywi a przyzwoici, czyli „Kulawe konie” Micka Herrona

Z hypem relację mam trudną i niejako dwudzielną. Jeśli danego autora/kę znam i lubię, to niepotrzebny mi ten szum, by na daną książkę się nakręcić (ale zazwyczaj i tak się nie śpieszę). Jednak w przypadku tych nieznanych natłok promocyjno-pochwalny w znakomitej większości przypadków mnie odstrasza. Wystarczy jednak mnie posłać do Londynu, a już ma czujność zostaje uśpiona (choć niekoniecznie ta czysto recenzencka). Tak też trafiły w me ręce Kulawe konie i wcale tego nie żałuję.

kulawe konie

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén