Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Więcej historii, mniej powieści, czyli „Córki Wawelu” Anny Brzezińskiej

Muszę się przyznać do rzeczy wysoce wstydliwej: nie czytałem żadnej książki Anny Brzezińskiej. Słyszałem chyba sam pozytywne opinie, ale zabrakło okazji i determinacji, by sprawdzić je samodzielnie. Ucieszyłem się więc niezwykle na wieść o rychłym wydaniu Córek Wawelu i przeczytawszy zapowiedź zacząłem spodziewać się powieści historycznej co się zowie. Zapewne w najbliższym czasie przeczytanie wiele takich wyznać, ale i ja napisać muszę, że dałem się zwieść. Nie wiem, na ile to wina mych oczekiwań, a na ile nieco zbyt ogólnikowych tekstów promocyjnych, ale koniec końców zwiedzenie nie skończyło się zawodem. Wręcz przeciwnie.

córki wawelu

Jaki los może czekać na początku XVI wieku urodzoną z nieprawnego łożą karlicę, córkę zwykłej chłopki? Zbieg okoliczności, ówczesnych fascynacji człowieczymi osobliwościami i koźlego uporu Dosi sprawia, że los ten wcale nie jest tak tragiczny i krótki jak można było by się spodziewać. Dziewczynka trafia na dwór królewski i doświadcza splendoru i bezwzględności tamtych czasów. Dychotomiczny status dworskiego dziwadła, ale i opiekunki, towarzyszki i pupilki tytułowych córek Wawelu pozwala jej zajrzeć za kulisy władzy. Rozdzielność dworów i żywotów kobiet i mężczyzn sprawia zaś, że perspektywa ta jest wybitnie sfeminizowana.

Na początek i przede wszystkim należy wspomnieć na czym polega potencjalna pułapka zastawiona przez Córki Wawelu na potencjalnych czytelników, z fanami fantastycznej twórczości Anny Brzezińskiej na czele. Zgodnie z tytułem: historii jest tu znacznie więcej niż znacznie, znacznie więcej niż powieści. Losy Dosi służą tu za pretekst do ukazania wielu aspektów życia w Polsce Jagiellonów, lecz z perspektywy kobiecej. Większość narracji to prostu szczegółowy opis zwyczajów, postaci, relacji, rytuałów itp., itd., a momentami wraca część powieściowa powiązana w jakiś sposób z aktualnie opisywanym elementem. Najbliższym skojarzeniem literackim, które przychodzi tu do głowy jest seria Nauka Świata Dysku, w której jednak podział na część naukową i światodyskową jest dużo bardziej formalny, przybiera bowiem formę naprzemiennych rozdziałów. Taka forma to ciekawy sposób na urozmaicenie, uatrakcyjnienie warstwy historyczno-naukowej – postać Dosi, choć traktowana mocno przedmiotowo, ułatwia wsiąknięcie w tą erę. Mam jednak wrażenie, że tak opis okładkowy, jak i kampania marketingowa doprowadzą do wielu jęków zawodu. Córki Wawelu są bowiem lekturą wymagającą skupienia i czasu, a osobom stroniącym od historii jako dziedziny naukowej będzie o to trudno.

Gdy jednak odłożyć na bok dywagacje marketingowo-wydawnicze, Córki Wawelu to niezwykle ciekawa i pouczająca książka historyczna. Dwór Zygmunta Augusta – jego organizacja, skład i zwyczaje – stanowią tu punkt wyjściowy do drobiazgowego opisu tego czasu w dziejach. Każdy rozdział poświęcony jest konkretnemu zagadnieniu (np. dwór, turnieje, epistolografia) i ukazuje je kompleksowo, nie ograniczając się do ówczesnej Polski. I choć perspektywa jest kobieca, to siłą rzeczy czytelnik dowiaduje się wiele o funkcjonowaniu całości społeczeństwa. Od pierwszej do ostatniej strony widać, jak rozległą wiedzą mediewistyczną dysponuje Anna Brzezińska i ile pracy musiała włożyć w tę książkę. Sama ilość cytowanych i opisywanych postaci robi ogromne wrażenie. Główną zaletą tej książki jest jednak oddanie pola tym, głównie kobietom, ale nie tylko. Edukacja wędruje tu dwustronnie – jednocześnie czytelnik kobiety na początku Renesansu nadal były traktowane potwornie (np. powszechne przyzwolenie na bicie żon), ale też potrafiły bardzo wiele zdziałać przy swoim ograniczonym statusie. Z przyjemnością czyta się, gdy autorka rozprawia się z mitami związanymi z polowaniami na czarownice, a chwilę potem ukazuje wkład rzemieślników w postępy naukowe oraz kobiece studia nad naturą i medycyną.

anna brzezinska foto

fot. Jan Atmański

Córki Wawelu zostawiają czytelnika z mieszaniną współczucia i podziwu dla kobiet, które musiały walczyć o swoje w skrajnie niesprzyjających warunkach. Anna Brzezińska z  wielką drobiazgowością ukazuje, jak cierpiały, kochały i rozwijały się w cieniu monarchów, możnych i zwykłych chłopów. Książka ta będzie gratką dla osób interesujących się nie tylko wątkami feministycznymi, ale i historią w ogóle. Można się jednak, niestety, spodziewać pewnego grona odbiorców rozczarowanych z powodu zawiedzionych oczekiwań.

Serdeczne podziękowania dla Wydawnictwa Literackiego za udostępnienie egzemplarza do recenzji
wydawnictwo literackie logo

Lecz jest niewiarygodną arogancją, że po wiekach dostrzegamy wprawdzie pracę kobiet w warsztatach, laboratoriach czy ogrodach, lecz uznajemy, że wykonywały ją bezrefleksyjnie i automatycznie, zupełnie jakby ich ręce, odmierzające składniki leczniczych mikstur, poruszały się bez udziału woli, a umysły pozostawały niezmącone samodzielną myślą.

Poprzedni

Życie, śmierć i opowieść, czyli „Ken Follett Filary ziemi”

Następny

Fantastycznie i literacko, czyli czyli wywiad z Jakubem Nowakiem (część 2)

Komentarzy: 10

  1. Bardzo ciekawe, jak teraz odbierzesz przygody Babci Jagódki 🙂

  2. Galene

    Trochę się rozczarowałam. Byłam przekonana, że to pełnokrwista powieść historyczna.

  3. Ja też nie czytałam książek Anny Brzezińskiej. Tak swoją drogą kiedyś chodziłam do klasy z taką jedną Anną Brzezińską, ale to pewnie nie ta.

  4. Pozwól, że przytoczę z niewielką korektą 😉
    „Muszę się przyznać do rzeczy wysoce wstydliwej: nie czytałam żadnej książki Anny Brzezińskiej.”

    • pozeracz

      Ha! Na początku sądziłem, że wskazujesz literówkę w recenzji i chciałem pisać, że feministyczna storna książki tak na mnie wpłynęła. Dopiero po chwili zaczaiłem. Ja mam zamiar się zabrać za te fantastycznie dzieła autorki.

      • W tym momencie na scenę powinien wkroczyć Freud, byś mógł się dowiedzieć czy Twoja podświadomość… 😉
        A ja poczekam co powiesz na te fantastyczne dzieła autorki. 😉

  5. Mam na półce „Wody głębokie jak niebo”, z autografem zdobytym (poprzez brata autorki, niegdyś piszącego na pl.rec.ksiazki) dla Żony 🙂 Poza tym jestem wielkim fanem BJ, mimo strachu przed zamienieniem w capa 😛

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén