Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Dlaczego warto czytać Gamedeca, czyli wielogłos pochwalny

Na początek sprostowanie – wiem, że dziś na blogu miała ukazać się recenzja pierwszego tomu Obrazków z Imperium. Nie będzie jej jednak. Dlaczego? A to dlaczego, że przeczytawszy rzeczony tom i przemyślawszy sprawę, doszedłem do wniosku, że mógłbym wyświadczyć książce niedźwiedzią przysługę (w języku angielskim jest ładnie słówko, które tu świetnie pasuje: disservice). Zamiast tego postanowiłem spróbować Was przekonać do serii Gamedec jako całości.

gamedecwhy1

Autor: Tomasz Maroński

Jak już pewnie wiecie, dla mnie Gamedec to najciekawsza seria science-fiction na polskim rynku. Autorowi udało się bowiem w umiejętny sposób połączyć niezwykle złożoną, szczegółowo przemyślaną wizję świata z tonami akcji oraz filozofią i morałem. Jest to istny rollercoaster wrażeń, który nie tyle bawi, ale i staje się przyczynkiem dla wielu refleksji. Ale, ale. Może chwilowo macie dość słuchania Qbusia-Pożeracza? Niech przemówią inni.

GRANICA RZECZYWISTOŚCI

Zbiór opowiadań Marcina Przybyłka nie zawiedzie miłośników detektywistycznych historii w kostiumie sf. Są tam wszelkie niezbędne szablony dobrej literatury rozrywkowej – trochę tajemnicy, trochę grozy i sporo skąpo ubranych kobiet. Jednak pod kostiumem i szablonami kryje się coś więcej, na co znajduję tylko naiwne i niemodne słowo – przesłanie. To rodzi apetyt na powrót gamedeca. [Esensja]

 ∗∗∗

Czytając „Gamedeca”, kilkakrotnie przyszedł mi na myśl „Amator” Kieślowskiego. Bohater w końcowej scenie wymierza kamerę w siebie: oto rzeczywistość staje się materiałem dla czegoś ważniejszego – filmu. Po lekturze wirtualnych bitew u Marcina Przybyłka nie mam wątpliwości, że niejeden wieczór przesiedział nad klawiaturą. Nadchodzą czasy literatury żywiącej się grami. [Gazeta Wyborcza]

∗∗∗

Powieść Marcina Przybyłka, Gamedec. Granica rzeczywistości, to książka niezwykła, bo niezwykle mocno związana z elektroniczną rozrywką. […] Po miejscach takich podróżuje Torkil Aymore, główny bohater powieści. Mężczyzna jest tzw. gierczanym detektywem – wdziera się do najbardziej niebezpiecznych światów, poszukuje błędów i zaginionych graczy, wyrusza na ratunek przegranym. Często też pracuje na rzecz wielkich korporacji, testujących oprogramowanie przed wprowadzeniem go na rynek. Udziela realnej pomocy w nierealnych krainach, tropi nieistniejące stwory, przeżywa wraz z czytelnikiem naprawdę niesamowite przygody. [Wp.pl]

 

gamedecwhy2

Autor: Tomasz Maroński

SPRZEDAWCY LOKOMOTYW

Podsumowując – druga odsłona przygód gamedeca jest historią zmagania się z jedną zagadką, historią opowiedzianą sprawnie, bez dłużyzn i irytujących streszczeń poprzednich przygód. Postępowanie bohaterów jest logiczne, motywacja, którą kierują się poszczególne postaci, nie budzi wątpliwości. A dodatkowo – autor wzbogacił opis świata przyszłości o nowe detale, budując co prawda mało optymistyczną wizję, ale dzięki temu – bardziej skłaniającą do zastanowienia. Mówiąc krótko – „Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw” trzyma poziom. [Katedra]

∗∗∗

Polska też ma się kim pochwalić. Marcin Przybyłek nakładem wydawnictwa superNOWA zaprezentował dwa lata temu dwanaście połączonych ze sobą opowiadań “Gamedec. Granica rzeczywistości”, a teraz wydał powieść “Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw”. Od razu zaznaczę – obie książki czyta się z przyjemnością. [Technopolis/Polityka.pl]

∗∗∗

„Gamedec” to książka dowcipna, napisana sprawnie i wciągająca. Niektórych może zmęczyć nieustanne sięganie do słownika na początku czytania, ale zapewniam – tak będzie tylko przez trzy strony. I warto te trzy strony pokonać. [Onet.pl]

gamedecwhy3

Autor: Marcin Jakubowski

ZABAWECZKI

Uwikłane w feerię fantastycznych fajerwerków, skryte w słowach wymienianych przez przyjaciół lub wrogów, kryją się rozważania o naturze człowieka, całej ludzkości, o sensie życia, o dobrze i o złu. Gdy się w nie wczytać i zastanowić nad nimi, cała saga jawić się zaczyna monstrualnym krzywym zwierciadłem, w którym homo sapiens jawi się ledwie bandą rozkrzyczanych dzieciaków wyrywających sobie zabawki we wspólnej piaskownicy. Przy całym bogactwie używanych przez Przybyłka kolorów, jego SF potrafi być bardzo przygnębiające. [Esensja]

∗∗∗

Komu mogę polecić ten tytuł? W zasadzie każdemu, kto chciałby spróbować czegoś innego, czegoś nowego (i bynajmniej nie mam tu na myśli gajańskiej whiskey czy L-pill, zwanej popularnie „tabletką miłości”). Książka zmusza do myślenia i pobudza wyobraźnię, stanowiąc miłą odmianę od powielanej w podobnych jej pozycjach fabuły, postaci czy wydarzeń. I choć trochę czasu zajęło mi przeniesienie się do wykreowanego przez Marcina Przybyłka świata, nie żałuję czasu przeznaczonego na lekturę. [Game.exe]

∗∗∗

Miło widzieć, jak cykl dojrzewa. Tyka się coraz poważniejszych problemów, gdzieś pod kiecką stara się przemycić pewne refleksje na temat rodzaju ludzkiego. Mimo to nie zatraca swojego pierwotnego stylu, za który tak naprawdę pokochałem pierwszą część. Nie wszystkim musi pasować styl Marcina Przybyłka, ale cała reszta… Hm, cała reszta albo Torkila Aymore’a już zna, albo ostatnie lata spędziła pod kamieniem, wierząc, że z Polaków tylko Lem napisał dobre science fiction. [Nowa Fantastyka]

gamedecwhy4

Autor: Marcin Jakubowski

CZAS SILNYCH ISTOT

Współczesne polska fantastyka boi się klasycznej science-fiction. Wolimy utopie, rzeczywistość alternatywną i fantasy, a s-f pojawia się rzadko i nieśmiało. Zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie cierpimy na „kompleks Lema”. Na szczęście pojawił się „Gamedec”. [Onet]

∗∗∗

Zaskakujące jest, żę Marcin Przybyłek mimo juz sześciu powieści ze świata GamedecVerse nie jest tak rozpoznawalny, jak być powinien. Wielu fanów serii o Gamedecu liczy na szybką zmianę tego stanu rzeczy. Może pod nowym sztandarem FS w końcu uda się do osiągnąć. „Czas silnych istot” to zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla fanów cyberpunka, szeroko pojętego s-f, ale każdy znajdzie w tym tytule coś dla siebie. Obie księgi wnoszą do polskiej fantastyki nie powiew, ale huragan świeżości i niezwykłości. [Magazyn Literacki „Książki” Nr 8/2012]

∗∗∗

Podsumowując, muszę przyznać, że druga księga Czasu silnych istot przewyższa oczekiwania – zachowuje wszystkie zalety pierwszego tomu, unikając (nielicznych) jego wad. Dopracowana i monumentalna wizja świata przyszłości została sprawnie połączona z wartką akcją, a wszystko to przedstawiono w przemyślanej i oryginalnej formie postmodernistycznego patchworku. Niewiele dobrego s-f publikują współcześni polscy autorzy, ale jednym z tych nielicznych jest właśnie Marcin Przybyłek. [Oblicza kultury]


Wiem, że może to wyglądać na jakąś piarową robotę zleconą przez autora lub też wydawnictwo, ale ma nadaktywność wynika jedynie z tego, że zgadzam się z jednym z zacytowanych recenzentów: Marcin Przybyłek nie jest tak rozpoznawalny, jak być powinien. Nie zgadzam się z tym, że wszystko weryfikuje rynek, bo i na nim rządzi często przypadek. Przeklinam więc przypadek, który sprawił, że Przybyłek nie trafił pod strzechy.

gamedecwhy5

Nawet Bruce się przekonał!

Jak widać powyżej – na brak uznania krytycznego nie może narzekać. Specjalnie dobierałem tu różne źródła, uznane i pozafantastyczne: blogi Polityki, Gazeta Wyborcza, Nowa Fantastyka itd., itp. Na pewno w odmętach sieci znajdą się opinie mniej przychylne, a nawet i negatywne, ale zaręczam, że nie musiałem się specjalnie wysilać by znaleźć całe kopy recenzji pozytywnych. Nie ma co tu się doszukiwać żadnych spisków ni przypadków, odpowiedź jest prosta – to po prostu jest dobra literatura.

A teraz pędźcie w Internety i kupujcie. Są jeszcze dostępne egzemplarze pierwszego wydania Granicy Rzeczywistości, jest audiobook, a ebooka można zostać za niespełna dyszkę. Ministerstwo Pożerania Książek ostrzega: nie czytacie na własną odpowiedzialność.

Poprzedni

O przyszłości Gamedeca, świata i całej reszty, czyli wywiadu z Marcinem Przybyłkiem część 1

Następny

John Oliver, Orzeł Biały i moc logo, czyli wywiadu z Marcinem Przybyłkiem część 2

Komentarzy: 2

  1. Patrz. Nie trafił pod strzechy i ja nic o nim nie słyszałam. Tymczasem robisz świetną robotę, żeby solidnie czytelnika przekonać;) Chyba już wiem, co kupię na Mikołaja pewnej bliskiej mi osobie;p

    • pozeracz

      Koniecznie, koniecznie. Zauważyłem, że każda osoba, której poleciłem Gamedeca, poleca go dalej. Niech się Przybyłek szerzy 😉

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén