Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Ziarenko do ziarenka, obłęd do obłędu, czyli „Kobieta z wydm” Kōbō Abe

Literatura japońska to jedna z tych literatur krajowych, która została w popularnym postrzeganiu zdominowana przez jednego autora. Współcześnie na rynku rządzi niepodzielnie Murakami, a innym autorom przebić się za to trudno. Jednak czytelnik chcący lepiej poznać dorobek literacki tego kraju ma zawsze do dyspozycji rozwiązanie jakże proste i przyjemne: sięgnąć po klasyków. Plan taki miałem od dawna, ale okazję schwyciłem dopiero, gdy Kobieta z wydm ukazała się w mym ulubionym allegrowym second-handzie. W końcu mogłem spotkać się z Kōbō Abe.

kobieta z wydm okładka

Dla wielu hobby stanowi formę ubogacenia szarej codzienności, ucieczki przed nią. Niki Jumpei to nauczyciel, niezbyt lubiany w swojej pracy, niezbyt szczęśliwy i niezbyt zdecydowany. Mężczyzna szuka ucieczki w entomologii, a w trakcie tych owadzich poszukiwań nabawia się fascynacji piaskiem. Jako cel kolejnej z wypraw wybiera nadmorskie wydmy położone w pobliżu miejscowości, której nazwa nikogo nie obchodzi. Hipnotyczna moc piasków sprawia, że Niki przegapia ostatni autobus. Mieszkańcy wioski znajdują mu miejsce noclegowe w domu pewnej młodej wdowy. Dom na dnie piaskowego dołu stanie się jednak nie gościnnym zakątkiem, a paranoję rodząca pułapką.

Kobieta z wydm to powieść alegoryczna i jako taką można ją odczytywać na dwóch poziomach – tym dosłownym i tym metaforycznym. W przypadku takich historii ta pierwsza warstwa jest przeważnie fasadowa lub też grubymi nićmi szyta. Przemycenie przesłania wymaga odpowiednie ukształtowania fabuły, co często kończy się jej naciąganiem. W przypadku najbardziej znanej powieści Kōbō Abe początkowo można odnieść takie wrażenie. Fragment świata wykreowany przez autora zdaje się być bowiem kompletnie nieprawdopodobny: wioska z chatami w piaskowych dołach, mieszkańcy syzyfowo ratujący i czyszczący swe domostwa, a od czasu do czasu porywający samotnych wędrowców. Jednak japoński pisarz ma niesamowity talent przekształcania przedziwnych, niewiarygodnych sytuacji, które w rękach innego autora nie byłyby w stanie utrzymać konstrukcji fabularnej całej powieści, i uczynić z nich coś bliskiego czytelnikowi, niemal rzeczywistego.

kobieta z wydm sabulation kirkegaard

Jednak to ta głębsza warstwa jest dużo ciekawsza i (jak to w przypadku wybitnej literatury bywa) możliwa do odczytywania na różne sposoby. Drogę bohatera od nieszczęścia z dostatnio-szarym życiu do uwięzienia w nędzy i rozpaczy można postrzegać jako komentarz do ludzkiej nieumiejętności odnajdywania szczęścia w codzienności. Zaś jego przejście od szoku, poprzez nadzieję i walkę aż po cichą rezygnację to łamanie ludzkiego ducha, które można też interpretować jako ilustrację tego, do jak groteskowych sytuacji potrafi przyzwyczaić się jednostka. Jednocześnie oko literacko patrzącego skierować warto na mieszkańców wioski, którzy w swym przyzwyczajeniu i walce o przetrwanie nie tylko porzucili moralność, ale i toczą walkę klasową. A przecież analitycznie wzrok zwrócić można i na relację protagonistki z tytułową kobietą, znaczenia samego piasku czy też wieloznaczne zakończenie.

Te dwie warstwy spina zaś styl autora. Kobieta z wydm miesza realizm z symbolizmem, a autor podkreśla to też w warstwie językowej. Abe pisze analitycznie, momentami wręcz naukowo, ale ten oszczędny styl potrafi zaprzęgnąć do tworzenia niezwykle sugestywnych obrazów. Jednocześnie w jego prozie da się wyczuć słabość do dramatu. Japończyk korzysta z minimalistycznej „scenografii” – większość akcji ma miejsce w rozsypującym się domku i bardzo rzadko obejmuje więcej niż jedną osobę. Widać to jeszcze wyraźniej, gdy spojrzeć na dialogi. W powieści tej nie ma bowiem ani jednej sceny, w której rozmawiałyby więcej niż dwie osoby. Warto też zwrócić uwagę na dysproporcję pomiędzy głównym bohaterem a gospodynią nieszczęsnego domostwa – kobieta odzywa się rzadko i zdawkowo, a protagonista bywa wręcz gadatliwy. Ich nietypowa, pełna napięcia relacja to zresztą materiał na zupełnie osobny wpis.

kobieta z wydm kobo abe

Kobieta z wydm to po prostu świetna literatura. Trzymająca w napięciu warstwa wierzchnia i pełna znaczeń warstwa symboliczna tworzą dzieło niepokojące i dające do myślenia. O inspirującej sile dzieła Kōbō Abe niech zaświadczy wielość wartościowych dzieł z różnych gałęzi sztuki – za przykłady mogą posłużyć film Hiroshiego Teshigahary z 1964 roku (który zamiar obejrzeć mam), polski zespół Kobieta z wydm (hipnotycznie dynamiczny, polecam) i Sabulation, audio-wizualny projekt niejakiego Jacoba Kierkegaarda, z którego to pochodzi środkowa ilustracja wpisu. Czytelnikom ta powieść da na pewno impuls do sięgnięcia po resztę dorobku Japończyka.


Kobieta z wydm zagościła i tu:

Tylko człowiek, który mocno trzyma w ręku bilet powrotny, może nucić przez nos tę pełną bólu pieśń o bilecie w jedną stronę.

Poprzedni

Trauma z przypisami, czyli „Historia przemocy” Éduarda Louisa

Następny

Ten statek tonie, czyli „Psy ras drobnych” Olgi Hund

Komentarzy: 4

  1. Ogromnie mnie cieszy, że sięgnąłeś po tę powieść, bo to jedna z moich ulubionych książek, a Kōbō Abe to pisarz, którego dzieła wciągają mnie niczym ruchome piaski. Uwielbiam potężny ładunek niejednoznaczności oraz paraboliczności, jakim przesycona jest proza tego pisarza – w „Kobiecie z wydm” najbardziej podoba mi się motyw piasku (dla mnie to z jednej strony symbol efemeryczności, nietrwałości, czegoś, co z racji braku trwałego kształtu łatwo się wymyka, z drugiej zaś – jako produkt erozji skał – to kwintesencja upartej i cichej potęgi, która stopniowo potrafi wszystko zniszczyć). Spore wrażenie robi też otwarte zakończenie, które każe głęboko zastanowić się nad tym, w czym właściwie zasadza się idea człowieczej wolności.

    Przy okazji polecam inne dzieła pisarza. Mnie ogromnie do gustu przypadły „Schadzka” oraz „The Ruined Map”. Bardzo dobra jest też powieść science fiction „Czwarta epoka„. Równie intrygujący, co przekrojowy jest zbiór „Urwisko czasu„.

    • pozeracz

      Na pewno sięgnę jeszcze po prozę tego autora.

      Piasek zdecydowanie ma tu wiele metaforycznych stron. Ciekawy był też kontrast wiedzy, obsesji głównego bohatera z tym, że i tak nie przygotowała go ona na „starcie” w żywiołem piaskowym.

  2. Dla mnie „Kobieta z wydm” pozostanie w pamięci jako NIEZWYKLE sugestywna książka, prawie udusiłam się (zasypana piaskiem) podczas jej czytania.

    • pozeracz

      Miałem podobnie. Zwłaszcza, że to jedna z moich fobii. I skojarzenie z jakimś półprzytomnie za kilkulatka oglądanym filmem, w którym dziewczynka zginęła przysypana przez piasek.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén