Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Nie do wiary. Nie do wiary. Piłka nożna. Jasna cholera!

Co dwa lata następuje czas polaryzacji, gdy nad świadomością części narodu władzę przejmuje piłka nożna. Przez ostatnie dni na dalszy plan schodzi likwidacja gimnazjów, Trump i Brexit – liczy się tylko łysina Pazdana, pudła Milika i precyzja Kuby. Dla mola książkowego może to być czas trudny i pełen w czytaniu zakłóceń. Można jednak niecnie skorzystać z okazji i połączyć jedno z drugim, czytając książki o tematyce piłkarskiej, albo też wykorzystać je do sprowadzenia kogoś na książkową stronę mocy.

soccer0

Przyznam szczerze, że choć sam trenowałem inny sport, to do piłki mam ciepły stosunek sentymentalno-podwórkowy. Do dziś pamiętam oglądany późną nocą finał Mistrzostw Świata w USA, którym Brazylia pokonała Włochy, a Roberto Baggio przestrzelił karnego. Pamiętam George Hagiego i Christo Stoiczkowa z tamtych mistrzostw. Pamiętam finał Ligi Mistrzów z 1999 roku, który był przyczynkiem jakże stonowanej wypowiedzi Alexa Fergusona, która znalazła się w tytule. I wiele godzin spędzonych na przeróżnych podwórkowych odmianach piłki kopanej. Teraz piłką interesuje się raczej incydentalnie, ale też daleko mi do obojętności. Dlatego też nie mam oporów przed sięgnięciem po sportową biografię (i nie tylko), choć literatura faktu dość rzadko w me ręce trafia.

A z tego, co trafiło, polecam te oto książki…

Futbol jest okrutny

soccer2
Michał Okoński

Futbol jest okrutny to ciekawa analiza i zbiór przemyśleń dotyczących piłkarskiego kibicowania i samego sportu. Michał Okoński (Zastępca redaktora naczelnego i kierownik działu krajowego Tygodnika Powszechnego) pisze – z pewnym bólem i żalem – o tym, jak bardzo i niekoniecznie na lepsze kibicowanie zmieniało jego życie. A pisze o piłce w sposób inteligentny i z humorem. Nie tylko przytacza wiele anegdot ilustrujących nieprzewidywalność futbolu oraz niesamowite losy klubów oraz zawodników, ale także sięga po odwołanie filmowe, literackie – nie ucieka nawet od odrobiny metafizyki. Przemyślenia autora nierzadko mają gorzki posmak (Okońskiemu wiele się w dzisiejszej piłce nie podoba), a w dodatku nie ucieka od spraw dla futbolu trudnych – pisze o korupcji, o tym, jak wymagający jest zawód sędziego oraz o rasizmie i nietolerancji (przemilczany w zasadzie problem homoseksualizmu).

„Prawdziwi” kibice odczują zapewne z Okońskim wspólnotę ducha, ale książka ta może być też oknem na ten skrzywiony (kopnięty – rzec by się chciało) świat dla innych – dla żon, dla niezarażonych. Dla nich może być ona także dowodem na to, że o piłce można pisać mądrze i z erudycją.

Spalony

soccer1
Krzysztof Stanowski, Andrzej Iwan

Oto książka, która swojego czasu narobiła sporego zamieszania w polskim światku piłkarskim. Jest to chyba pierwsza tak szczera i uciekająca pomnikomanii biografia sportowa w Polsce. Andrzej Iwan nie tylko przedstawia kulisy funkcjonowania klubów piłkarskich, ale też ukazuje realia tego sportu w latach 80-tych. Nie zabraknie też anegdot i szpil wbijanych poszczególnym piłkarskim działaczom. Jest to jednak też, a może przede wszystkim, historia człowieka uzależnionego, hazardzisty i alkoholika po próbie samobójczej. Iwan doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że od tych problemów nie ucieknie. Fragmenty, w których pisze o tych problemach w kontekście swojej rodziny potrafią poruszyć.

Geoff Hurst

soccer3
1966 and all that

Jaki może być lepszy moment na zaprezentowanie Geoffa Hursta niż parę dni po sensacyjnej porażce Anglii z Islandią? Dla niewtajemniczonych – Geoff Hurst to strzelec hattricka w historycznym finale mistrzostw świata, których Anglia pokonała Niemców. To w tym meczu padła bramka, do dziś będąca tematem sporów pomiędzy kibicami obu reprezentacji, którzy kłócą się, czy w kluczowym momencie meczu piłka przekroczyła linię bramkową, czy nie. Nie jest to wybitne, pełen emocji dzieło, a raczej spokojne spojrzenie na świat innej piłki. Ligowa kariera Hursta miała miejsce w czasach, w których odchodzenie z lokalnego klubu było trudnym i ważnym krokiem, na który nie decydowano się tak często. A przede wszystkim – pieniądze i kultura grania były zupełnie inne. Zresztą na koniec Hurst poświęca kilka cierpkich akapitów wypaczeniom dzisiejszej piłki.


W ramach sentymentalnej wycieczki w czasy przeszłe dodałbym jeszcze Do przerwy 0:1 Adama Bahdaja, ale to zostawię na planowany wpis o mym czytelnictwie pacholęcym. Co prawda autobiografia Hursta pewnie nie trafi na polski rynek, ale może wpis ten zachęci kogoś do sięgnięcia po dwie pozostałe. Polecam mocno i czekam na Wasze polecanki.

Znam tego diabła, który lubi siąść na moim ramieniu i sączyć truciznę do ucha.
Jesteśmy zaprzyjaźnieni, pojawia się zawsze we właściwym momencie.
– Cześć Andrzej.
– Cześć, diabeł.
– Piłeś.
– Tak.
– Wstyd ci chyba?
– Tak.
– Czas na ciebie…
– Już?
– Zrób to.

[Krzysztof Stanowski i Andrzej Iwan, Spalony]

Poprzedni

Ciekawostki pożeraczo-naukowe: z metaforą przez życie

Następny

Kasa misiu, kasa, czyli o zarabianiu na blogu

Komentarzy: 8

  1. Ha, dla mnie doniesienia na temat kadry nie są absolutnie żadnym problemem, ponieważ bardzo lubię oglądać oraz uprawiać wszelkie sporty zespołowe. Euro we Francji, szczególnie z uwagi na dokonania naszych reprezentantów, to jak na razie świetna impreza, którą śledzę z ogromną przyjemnością.

    A co do literatury futbolowej, to całkiem przypadkowo okazało się, że rozpoczęta przeze mnie „Niesztuka” Pétera Esterházy’ego również porusza wątki futbolowe (sporo miejsca autor poświęca Ferencowi Puskásowi).

    • pozeracz

      Ja tam przyznam szczerze, że po karnym strzelonym przez Krychowiaka wzruszyłem się. Tak, tak. Jako piłkarski widz śledzący od wielu lat miernotę w eliminacjach, uciekający z lekcji w liceum w pubie oglądać porażkę z Portugalią na MŚ w Korei i Japonii itd., itp. doświadczam teraz pierwszych sukcesów reprezentacji Polski.

    • Dodałabym Pilcha. 🙂 Pomiędzy wierszami pisze o piłce.

  2. Ja tego typu literatury, poświęconej futbolowi, akurat za bardzo nie czytam, ale lubię beletrystykę z piłkarskimi motywami. Jest taka cudowna czeska powieść, „Wniebowstąpienie Lojzka Lapaczka ze Śląskiej Ostrawy” Oty Filipa, gdzie piłka nożna odgrywa dość istotną rolę. Teraz zresztą mam na świeżo „Jedenastkę Kłapząba” (futbol w wersji bajkowej, w dodatku książka z lat 20., ale urocza), a niedługo biorę się za „Wilimowskiego” Jergovicia. No i u Hrabala czasem się ten futbol przewija, bo to wielka miłość jego była – nie tylko zresztą kibicował, ale i grał za młodu w nymburskim klubie. Nie bez przyczyny wywiad-rzeka z nim otrzymał tytuł „Drybling Hidegkutiego” :). A z wymienionych przez Ciebie „Futbol jest okrutny” mnie najbardziej intryguje. Pozdrawiam!

    • pozeracz

      Okońskiego polecam – można zajrzeć na jego bloga i poszukać wpisów niekoniecznie aktualnych.

      Jeśli zaś chodzi o sportowe wzmianki, to mi się zawsze jako pierwsza przypomina… diatryba antysportowa. Jeden z rozdziałów „Zeszytów don Rigoberta” Llosy jest zajadliwie inteligentnym atakiem na opresyjność kultury fizycznej. Nie zgadzałem się z większość argumentów, ale czytało się świetnie.

  3. „Futbol jest okrutny” jest tak prawdziwą książką, że to aż boli. Oglądam piłkę nożną od ośmiu lat, liga angielska to moja miłość, więc i książki o tej tematyce nie są mi obce. Jeśli miałbyś ochotę, to polecam Ci jeszcze „Futbolową gorączkę”. 🙂 Ja pochłonęłam ją w jeden wieczór, lata temu.

    • pozeracz

      Do „Futbolowej gorączki” przymierzałem się pary razy, ale jakoś nie było mi po drodze. Może w końcu mi się uda. Ale „Futbol jest okrutny” momentami rzeczywiście bywa bolesny.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén