Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Jak Ci mizantropi pięknie do siebie piszą, czyli „Listy” Sławomira Mrożka i Stanisława Lema

Na drugim roku studiów praktyczne zajęcia konwersacyjne z języka angielskiego prowadził pewien charyzmatyczny Irlandczyk. Ciekawe tematy, niestandardowe podejście i granie advocatus diaboli sprawiało, że na zajęciach był komplet, a prowadzący obecności nie sprawdzał. Pewnego razu rzeczony Hibernianin powiedział, że wiele by zapłacił za kurs wolnego czytania. Zapadło mi w pamięć to zdanie i im dalej w książki, tym bardziej się z nim zgadzam. A co to w ogóle ma wspólnego z Listami? Otóż był to dla mnie cudny festiwal czytania wolnego.

plan8

Przedstawiać autorskiego tandemu nie ma większego sensu. Od siebie dodam, że Lema książek czytałem całkiem sporo (w tym Awantury na tle powszechnego ciążenia, ale do pełnej bibliografii i tak mi daleko), a twórczości Mrożka nie znam niemal wcale – jedynym wyjątkiem jest w liceum czytane Tango. Teraz jednak wiem, że jedną z pozycji, których zabrakło na mej liście czytelniczych zamiarów jest właśnie Mrożek. Dorzuciłbym jeszcze Schopenhauera. Może jeszcze coś Jana Józefa Szczepańskiego. No i koniecznie muszę w końcu Summę technologiae przeczytać.

listy2

Czytanie tych listów jest bowiem przeżyciem paradoksalnym, gdyż jednocześnie inspiruje i przygnębia. Inspirujący jest sam fakt wymiany myśli przez dwóch tyleż znakomitych co i różnych artystów oraz forma tej wymiany. Jakże oni pięknie piszą! Słowotwórstwo, zabawa słowem, stylizacje, a nawet i odpowiednio dawkowane wulgaryzmy – wszystko to sprawia, że obcowanie z Listami jest wartościowym przeżyciem literackim. Nie bez kozery w pewnym momencie Lem, że otrzymywane listy są jednym z lepszych dzieł współkorespondenta. Początek korespondencji naznaczony jest co prawda pewną ostrożnością i nieśmiałością (ale też i prężeniem stylistycznych muskuł), lecz z czasem coraz więcej jest wątków osobistych, poważnych i głębokich. Wyraźnie odczuwa się złość, smutek, bezsilność i całą gamę innych odczuć.

listy5

Gdzie więc to przygnębienie? W treści. Rozpiętość tematyczna jest bardzo szeroka. Zaskoczeniem nie jest, że duża część korespondencji poświęcona jest twórczości w różnych jej aspektach – od wzajemnego oceniania swych dzieł, poprzez komentarzy na temat dzieł aktualnie wydawanych oraz/lub czytanych aż po przemyślenia na temat pisania samego w sobie. Mnóstwo tu ciekawego materiału na przemyślenia o żywocie pisarza, na który składają się m.in. wena, (nie)chcenie, odbiór, popularność, artystycznie dorastanie i finanse. Nieco miejsca jest poświęcone na sprawy przyziemne oraz/lub ustrojowe. Szycie zasłon, zdobywanie słownika ortograficznego czy tak często wspominane w recenzjach perypetie automobilistyczne – codzienność odciska swe piętno na korespondencji. Na koniec zostawiłem to, co do mnie przemówiło najmocniej:

Może to i prawda, że Pan Bóg stworzył człowieka, ale jeżeli tak, to na pewno nasrał mu przy tym do głowy, bo patrząc na siebie i na bliźnich, już innego wytłumaczenia tej agresywnej głupoty nie widzę.

Zdaje się, że niewiele osób przejmuje się przyrostem naturalnym, mnie stale przeraża myśl, że z każdą sekundą rośnie liczba idiotów.

Nażreć, obeżreć, dożreć, przyżreć, a pokazać, a pokazać, a wywalić do ludzi, a czknąć, a wszystko to rycząc nieustannie – obawiam się, że, niestety, taki jest tenor świata, kiedy tylko podstawowe problemy zostają rozwiązane.

Nie do wiary, jaki świt jest duży i jak z tego nic nie wynika, również w Anglii.

Mrożek i Lem obserwują rozpędzającą się nowoczesność ze strachem, obrzydzeniem, furią, a w końcu i rezygnacją. Choć sam zawsze powtarzam, że utyskiwanie na upadek obyczajów i inne demoralizacje trwa od zawsze, to jednak w ustach/piórach tych dwóch pisarzy brzmi to zasmucająco trafnie. Już wtedy Lem z przestrachem pisał o zalewie informacyjnym, a Mrożek z obrzydzeniem obserwował spędy turystyczne w swych włoskich okolicach. Obaj zgadzali się co do ogólnego schamienia i skarlenia wokół siebie. Można się z nimi nie zgadzać, można dyskutować, ale można też krytycznie spojrzeć na zjawiska, które nasiliły się od momentu, gdy zostały przez autorów zaobserwowane.

listy3

Sławomir Mrożek i Stanisław Lem to przebogate i różne osobowości, a Listy ich autorstwa to przebogate dzieło. Łakome kąski znajdzie tu dla siebie historyk, histeryk, krytyk literacki i mizantrop. A także i miłośnik dobrej literatury. Pięknie się polszczyzną posługując, pisarze dyskutują o sprawach pozornie trywialnych i wyraziście ważkich. Dla mnie to była ogromna przyjemność. A na sam koniec drobny smaczek profetyczny od Lema:

Ty, mój drogi, to umiesz prawdziwe listy pisać z takim zimnym ogniem wewnętrznego uwznioślenia ponad szkieletów ludy, że składam i się tylko cieszę na to pośmiertne ich wydanie. Narobi szumku-huczku, spokojna głowa.

Print

Poprzedni

Dzieło, autor, ich rozdzielność i inne teoretyczno-literackie elukubracje

Następny

Myśliwiec Kilrathi szedł fotonowym ciągiem na Arrakis, czyli nerdowska duma powieściowa

Komentarzy: 4

  1. Mort

    Ja natomiast mam odwrotnie: Mrożka znam i ogromnie cenię (uważając go obok Gombrowicza za jednego z najwybitniejszych polskich literatów), z Lemem natomiast nie miałem zbyt wiele styczności. Ale ogromnie dziękuję Ci, drogi Qbusiu, za ten wpis, dzięki któremu już wiem po co sięgnę po sfinalizowaniu nadrabiania twórczości Terry’ego Pratchetta.

    • pozeracz

      Do usług. Fan Pratchetta, który ceni Mrożka? Ależ świetna okazja. Wykorzystam ją i zapytam: jakie dzieła Mrogiego Drożka polecasz dla znającego tylko „Tango” Pożeracza?

  2. Od Szczepańskiego koniecznie przeczytaj „Buty i inne opowiadania”. Ciekawy jest też „Dziennik 1945 – 1956”. Inne rzeczy pewnie też, ale akurat te dwie czytałem i szczerze polecam. Na podstawie jednego opowiadania z „Butów” powstał mocny, krótkometrażowy film w reżyserii Stanisława Różewicza pt. „Na melinę”. Warto sprawdzić https://www.youtube.com/watch?v=wEfvPmcn9HQ

    A jeśli chciałbyś poczytać jeszcze jakieś ciekawe wymiany korespondencji, to polecam te Henry’ego Millera – z Blaise’em Cendrarsem „Korespondencja 1934-1979. 45 lat przyjaźni” i Lawrence’em Durrellem „Lawrence Durrell-Henry Miller – Listy. 1935-1980”.

    • pozeracz

      Dziękuję serdecznie za propozycje. A film obejrzę w wolnej chwili. Lektura „Listów” zdecydowanie zachęca mnie do sięgnięcia po kolejne. Ciekawie zapowiada się powiązana korespondencja Mrożka z Błońskim.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén