Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Męska eksplikacja, czyli „Mężczyźni objaśniają mi świat” Rebecci Solnit

Feminizm. Feminizm. Feminizm. Jeszcze tu jesteście? Świetnie. W sieci jest to temat wyjątkowo grząski, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby blog miał mi nagle wybuchnąć. Przecież pisałem już na blogu o feminizmie w kontekście teorii literatury, nierówności wydawniczych, a ostatnio gościły tu dość feministyczne Córki Wawelu. Gdy do mych zapatrywań dołożyć bieżący klimat polityczny w Polsce, trudno oprzeć się pokusie sięgnięcia po wydany właśnie przez Karakter zbiór artykułów Rebecci Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat.

solnik okładka

Rebecca Solnit jest autorką esejów i książek, a do tego aktywistką feministyczną. Jej książki łączą antropologię, filozofię i politykę. Przykładowo, wydana w 2003 roku River of Shadwos: Eadweard Muybridge and the Technological Wild West to biograficzny portret fotografa i wynalazcy Eadwearda Muybridge’a, który stanowi punkt wyjściowy do ukazania rozwoju technologicznego drugiej połowy XIX wieku. Książka ta zdobyła kilka nagród, ale dla szerszej publiczności Amerykanka jest znana z artykułu Mężczyźni objaśniają mi świat, który dał początek terminowi mainsplaining. W dużym skrócie męsplikacja (jak przetłumaczyła ten termin Agnieszka Graff) czy też panjaśnianie (wersja Anny Dzierzgowskiej) to sytuacja, w której mężczyzna tłumaczy coś kobiecie, najczęściej w upokarzający sposób i mimo tego, że kobieta zna się na tym lepiej od tego. Wbrew pozorom i tytułowi zbioru, zjawisko to stanowi tylko jeden z przejawów tego, z czym kobiety muszą zmagać się na co dzień.

Tu zaś nadchodzi czas na zaskoczenie. To nie będzie recenzja. Uważam, że to ważna książka, ale nie czuję się na siłach do oceniania jej. Kilka generalizacji było mi nie w smak, ale zachęcam Was do sięgnięcia. Zwłaszcza w tych polsko-interesujących czasach. Zamiast recenzowania mam dla Was linka do artykułu „założycielskiego” opublikowanego na stronie Krytyki Politycznej oraz garść wymownych cytatów.

W Stanach Zjednoczonych codziennie trzy kobiety giną, zamordowane przez mężów, partnerów lub byłych partnerów. Jest to zarazem jedna z najczęstszych przyczyn śmierci ciężarnych kobiet w tym kraju.

♦ ♦ ♦

A gdyby ktoś chciał kwestionować, że zastraszanie i molestowanie seksualne w miejscu pracy jest sprawą życia i śmierci, pragnę przypomnieć, że dwudziestoletnia kapral Maria Lauterbach z Korpusu Marines została zamordowana pewnej zimowej nocy przez wyższego rangą żołnierza, dokładnie wtedy, kiedy zamierzała złożyć przeciwko niemu zeznania, oskarżając go o gwałt. Spalone szczątki jej ciała (była w ciąży) znaleziono w ognisku na jego podwórku.

♦ ♦ ♦

[…] w Stanach Zjednoczonych, w kraju, w którym gwałt zgłaszany jest co sześć minut i w którym jedna na pięć żyjących kobiet została albo zostanie zgwałcona…

♦ ♦ ♦

W Polsce oficjalne statystyki dotyczą przemocy domowe, a nie przemocy wobec kobiet. Według policji w 2016 roku liczba ofiar przemocy domowej wyniosła prawie dziewięćdziesiąt dwa tysiące osób, w tym prawie sześćdziesiąt tysięcy kobiet i czternaście tysięcy dzieci (obojga płci).

♦ ♦ ♦

Mężczyznom zdarza się zabijać swoje partnerki i byłe partnerki tak często, że rocznie mamy ponad tysiąc przypadków takich morderstw…

♦ ♦ ♦

W Stanach Zjednoczonych mężowie są także głównymi sprawcami śmierci kobiet w ciąży.

♦ ♦ ♦

„Jeśli idzie o kobiety między piętnastym a czterdziestym rokiem życia, istnieje większe prawdopodobieństwo zgonu lub okaleczenia w wyniku męskiej przemocy, niż śmierci na raka, malarię i w wypadkach drogowych razem wziętych”, pisze Nicholas D. Kristoff…


solnit photo

Wiem, że niniejsza (nie)recenzja może wyglądać na pójście po linii najmniejszego oporu, ale uznałem, że powyższe wyimki zadziałają znacznie skuteczniej niż moje o nich pisanie. Recenzja pewnie szybko uciekłaby z pamięci, a tak coś ma szansę wstrząsnąć, pozostawić ślad. Tak zadziałało właśnie na mnie. Czy książka Solnit jest ideologiczna? Tak. Czy momentami zbyt generalizuje? Owszem. Czy niektóre artykuły zdają się nie mieć myśli przewodniej? Też. Czy jednak warto po nią sięgnąć? Oczywiście!


O książce przeczytać też tu:

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa Karakter za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Poprzedni

Primus inter legens i co z tego wynikło, czyli barter i nietrafione argumenty

Następny

Świat jest teatrem – aktorami węże, czyli „Dwie karty” Agnieszki Hałas

Komentarzy: 6

  1. Wystarczyło napisać, że faceci to świnie i wyszłoby na to samo 🙂

    • pozeracz

      Tylko jak to wtedy wydać w formie książkowej? Album z najpiękniejszymi świniami świata? Nie mam pomysłu :-/

  2. Ha, to ciekawe, bo od tego roku postanowiłem częstej sięgać po literaturę tworzoną przez kobiety. I bodźcem do tego był chyba Twój wpis (jeśli pomyliłem się co do Twego domniemanego autorstwa, to bardzo przepraszam za kiepską pamięć) poświęcony analizie sytuacji kobiet na rynku wydawniczym (okazuje się, że ze statystycznego punktu widzenia łatwiej coś opublikować będąc mężczyzną).

    A przemoc wobec kobiet (ale i dzieci) jest niestety wpisana w model społeczeństwa patriarchalnego – istoty słabsze są z założenia gorsze, co z automatu daje prawo do ich pouczania (np. poprzez agresję, siłę fizyczną).

    • pozeracz

      Tak, to był mój wpis. Jest nawet linkowany tu na początku. Solnit stawia tezę, z którą jestem skłonny się zgodzić, że przemoc domowa bierze się w dużej mierze z potrzeby kontroli. Kobieta nie jest tu traktowana jako równorzędny partner w związku, a podporządkowany byt. Podobnie np. z odrzuceniem awansów, zalotów czy innych seksualnych propozycji.

      • O, rany! Ostatnio na necie przesiaduję głównie z doskoku i jednym z objawów jest bardzo nieuważne czytanie. Przeoczyć coś takiego to naprawdę sztuka 😉

        • pozeracz

          Oj tam, oj tam. Wstęp bywa często ofiarą prędkiego czytania, gdy to chce się przejść do sedna wpisu.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén