"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Kategoria: Recenzje Strona 82 z 101

Pośród starych (nie)przyjaciół, czyli „Stonewielder” Iana C. Esslemonta

Dość dawno temu wspomniałem o swej słabości do długich serii fantasy i napomknąłem nawet o Malazańskiej Księdze Poległych. Ten dziesięciotomowy cykl poraża ogromem, złożonością, bogactwem oraz… regularnością autora. Steven Erikson niemal rok w rok tworzył tysiącstronnicowe tomiszcza. Z czasem dowiedziałem się jednak, że świat ten był dziełem nie tylko Eriksona, ale też i jego kompana, Iana Camerona Esslemonta, a w powstał w ramach ich wspólnych sesji RPG. Złożyło się bowiem tak, że i ten drugi spróbował swych sił z pisarstwem i mu wyszło. Niestety, w Polsce ta podseria nie cieszy się uznaniem MAGa, gdyż tłumaczenia na razie zatrzymały się na Powrocie Karmazynowej Gwardii. Od czego jednak przyjaciele i ich książkowe współzainteresowania? Oto Stonewielder.

stonewielder okładka

Bildungsroman mal vier, czyli „4 3 2 1” Paula Austera

Na początku roku recenzowałem Amerykańską sielankę i w zasadzie mógłbym skopiować wstęp z tamtego tekstu – wystarczyłoby podmienić Rotha na Austera i zmienić parę drobiazgów. Ten amerykański pisarz, eseista, scenarzysta kołatał się gdzieś na marginesach moich literackich zainteresowań, ale nie znalazł się w ich centrum. Jednak za sprawą entuzjastycznych słów Kota Nakręcacza 4 3 2 1 awansowało wysoko na liście „do przeczytania”. Bon podarunkowy sprezentowany przez kolegów i koleżanki z pracy stał się idealną okazją, by rozpocząć nową literacką znajomość. Już w trakcie lektury na pojawiła się wiadomość o umieszczeniu 4 3 2 1 na długiej liście nominacji do nagrody Bookera.

4 3 2 1 okładka

Sapir i Whorf w jednym stali domu, czyli „Nowy Początek” i „Historia Twojego życia” Teda Chianga

Tak to się jakoś z Pożeraczem porobiło, że splot rodzinnego życia, prac pogodzinowych oraz blogowania/recenzowania doprowadził do ujednotorowienia pożeraczowych interakcji ze sztuką. A mówiąc nieco mniej pokrętnie i bez słowotworów: czytanie to moja nieomal jedyna forma obcowania z kulturą. Gdy czas mam wolny, pożytkuję go na czytanie. Nieliczne momenty filmowe poświęcane są raczej na kino typowo rozrywkowe. Gdy więc przydarzyła się anomalia w postaci wspólnego z małżonką oglądania Nowego początku, natchnęło mnie aż by sięgnąć po opowiadanie Teda Chianga i napisać parę słów o obu. Może nawet komparatystycznie, a na pewno spoilerowo.

« « HERE BE SPOILERS »»

Mitem i czasem, czyli „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk

Nie da się zaprzeczyć, że pod kątem wydawniczym prym wiedzie literatura anglojęzyczna. Nawet poza głównym nurtem, w obszarach literackich ambicji dominacja ta jest niezagrożona. Dzieła tłumaczone są wydawane regularnie i zauważane przez krytykę, ale i tak przebicie się przez tą granicę wymaga wiele talentu i szczęścia. Współczesnym polskim autorom udaje się to rzadko, a Olga Tokarczuk jest jedną z tych, którym ta sztuka się powiodła. Prawiek i inne czasy, powieść przełomowa w karierze autorki, została przetłumaczona na kilkanaście języków i uczyniła z Tokarczuk autorkę rozpoznawalną na rynkach międzynarodowych.
prawiek okładka

Niebezpieczne wojny w butelce, czyli Wielka Kolekcja Komiksów Marvela 26-30

Przerwy między kolejnymi komiksowymi recenzjami zbiorczymi wydłużają się. Poprzednia przerwa wynosiła cztery miesiące, a obecna ponad pół roku. Nie obiecuję poprawy – widocznie Wielka Kolekcja Komiksów Marvela wymaga czasu i czeka na swój moment. Tym razem czytanie miało miejsce dwoma seriami: pierwsze dwa tomy czytane były daaawno temu, a reszta dopiero co. Nim przejdę do konkretów zapytam od razu we wstępie: interesują Was ten moje komiksowe skoki w bok? Chcielibyście bym sięgnął i po inne (o)powieści graficzne?

lego marvel

Strona 82 z 101

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén