"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Kategoria: Recenzje Strona 81 z 108

Ezoteryczny Wrocław, czyli „Toń” Marty Kisiel

Urban fantasy to gatunek, który w Polsce dopiero od niedawna zaczyna powoli wykrajać sobie miejsce na fantastycznym poletku. Sił swych próbował tu Tomasz Pacyński czy Ewa Białołęcka, ale na szczycie rozgościła się Aneta Jadowska ze swoim Thornverse. Choć swego czasu nurt wiejski zainicjował i zawojował pełen przebojowy miłośnik Perły spod Lublina. Zaś od pewnego czasu w blogosferze dało się słyszeć okrzyki, piski i inne wyrazy zachwytu nad książkami Marty Kisiel. Dożywociem rozpoczęty cykl ma imponującą liczbę wyznawców, ale właśnie ukazała się niezależna Toń.

ton kisiel

Kucharz, kurier, Węgier, szpieg, czyli „Europa jesienią” Dave’a Hutchinsona

Europa aktualnie przechodzi poważny kryzys polityczno-tożsamościowy. Po epoce postępującej integracji i powiększania Unii Europejskiej zbudziły się ruchy narodowościowe, objawił się Brexit, a przeważać zdają się ruchy odśrodkowe. Natomiast wizje przyszłości (choć głównie tej odległej) przedstawiają głównie różne scenariusze unifikacyjne – Ziemia się jednoczy lub też dzieli dla dwa-trzy główne bloki. Światotwórstwo rzadko zmierza w stronę fragmentacji. Europa jesienią Dave’a Hutchinsona idzie w tę stronę, a w dodatku miesza science-fiction bliskiego zasięgu z wątkami szpiegowskimi. No i zaczyna się w Krakowie.

Groza wszechświata, czyli „Koniec śmierci” Liu Cixina

Trylogia to całkiem zgrabna forma literackiej serializacji. W idealnym wydaniu po mocnym otwarciu nadchodzi solidne podtrzymanie, które zwieńczone zostaje efektownym finałem. W praktyce dużo częściej drugi tom bywa wolnym preludium do zakończenia, co rozczarowuje po wywindowaniu oczekiwań. Drugi tom Wspomnienia o przeszłości Ziemi nie wpadł tę pułapkę – podtrzymał jakoś tomu pierwszego i rozwinął wprowadzone wątki. Teraz pozostaje tylko sprawdzić, jak nietypowe podejście Cixina do sprawdzi się w kulminacji: oto Koniec śmierci.

koniec śmierci okładka

Lepiej późno niż później, czyli Pismo 2/2018

Od pewnego czasu Pożeracz przejawia wobec czasopism strategię przyjmowaną przez urzędy publiczne wobec pism do nich wpływających: muszą swoje odleżeć. Nową Fantastykę recenzowałem po czasie, a teraz ofiarą mą padnie Pismo z lutego. Nie pomogło nawet to, że na początku roku wraz z Natalią z Kroniki Kota Nakręcacza polemizowaliśmy z niesławnym artykułem Marcina Króla. Posiadam także numer marcowy, ale ten pewnie dokończę jakoś po wakacjach. Przy dobrych wiatrach. Tymczasem skupiam się więc na numerze drugim i zgodnie z czasopismo-poszukiwawczą tradycją pierwszemu czytanemu przez siebie wydaniu poświęcam wpis pełen.

pismo luty okładka

Zapach metanolu o poranku, czyli „Czarna książka. Zostać mistrzem” Joanny Krystyny Radosz

Proszę się nie obawiać: nie będzie to tekst o książce o pędzeniu bimbru ni też innych urokach melin. Czarna książka. Zostać mistrzem traktuje bowiem o żużlu, który Pożeraczowi nieodmiennie i pozytywnie kojarzy się ze specyficznym zapachem spalanej mieszanki paliwowej. Książki o tematyce sportowej są w naszym kraju dość popularne, ale w zdecydowanej większości są to pozycje z gatunku non-fiction. Prozy sportowa to u nas rzadkość, ale pewnie nie zareagowałbym pozytywnie na propozycję, gdyby nie ma dziecięco-bydgoska słabość do czarnego sportu.

czarna książka radosz okadka

Strona 81 z 108

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén