Pożeraczowa (choć współdzielona z wieloma molami i molkami) słabość do książek o książkach sprawiła, że recenzowana poniżej książka stanowi powrót wielokrotny. Alberto Manguel gościł bowiem tu już dwukrotnie: drzazgo-eseistycznie i PIWo-słownikowo. Podobnież z serią Domy ze słów, którą reprezentowali Giorgio Manganelli i Italo Calvino. Teraz zaś nadeszła pora na potrojenie — oto Historia czytania.

historia czytania

Wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł, w książce Manguela sama historia stanowi tylko jeden z elementów składowych. Ten zbiór esejów stanowi bowiem usiany anegdotami spacer poprzez praktyki czytelnicze na przestrzeni czasu, różne formy czytania, kształtowanie społeczności i wiele innych. Nie brak tu odwołań do dzieł sztuki i innych materiałów źródłowych, ale całość balansuje na granicy publicystyki i akademii.

Na początek ważne zastrzeżenie: nie dajcie się wystraszyć pierwszemu słowu tytułu. Historia czytania to rozbudowany, historią i anegdotami podparty list miłosny do czytania czy też czytelnictwa. Nie brak tu wiedzy, szczegółów czy też nawet dat, ale do podręcznika szkolnego czy też innego akademickiego wywodu bardzo daleko. Alberto Manguel styl ma lekki i gawędziarski, ale jednocześnie nie brak tu erudycji. Autor od samego początku skutecznie emanuje i zaraża swym do czytania zamiłowaniem – nie ma tu też wywyższania się czy też pretensjonalności.

Wspomniana w poprzednim akapicie jest tym bardziej cenna, że Manguel imponuje nie tylko pięknym stylem (więc słowa pochwały należą się i tłumaczce, Hannie Jankowskiej), ale też wiedzą i jej zróżnicowaniem. I choć wspominałem, że nie należy bać się pierwszego słowa tytułu, ale nie oznacza to braku historii, a po prostu przystępne jej podanie. Jest ona bowiem dla autora swoistą osią wędrówki od uformowania języków aż po współczesność. Jest to jednak wyprawa pełna skoków w bok, anegdot, obrazów i powiązań. Manguel zawsze wychodzi też poza naskórkowe ukazanie procesów i zmian (druk), a także opisuje te mniej oczywiste (np. wyrwanie książki z czterech ścian), patrząc szerzej i ukazując dodatkowe konteksty.

Na sam koniec zaś podzielę się czymś, co mnie zaskoczyło w trakcie lektury. Historia czytania bardzo skutecznie zachęcała mnie bowiem do przerywania lektury… i przyglądania się obrazom. Lubię od czasu do czasu zachwycić się rozmachem czy też szczegółem (zwłaszcza na żywo), ale daleko mi do nazwania siebie miłośnikiem czy nawet amatorem malarstwa. Jednak Alberto Manguel swymi angażującymi wywodami skutecznie przekonał mnie do swej mikrej wiedzy poszerzania. To czytelnicze wzbudzenie odbiło się nawet na facebookowym profilu mym, gdzie podzieliłem się paroma smaczkami. A to i tak był  tylko skromny wycinek.

manguel

Esencjonalne podsumowanie jest proste: jeśli tylko lubicie książki o książkach, to Historia czytania jest dla Was. Jest to bogata w szczegóły, anegdoty i fakty opowieść o czytaniu, jego ewolucji i wpływie na społeczeństwo. Alberto Manguel potrafi – za sprawą połączenia erudycji i gawędziarstwa – skutecznie zarazić swą predylekcją. Polecam gorąco i pędzę polować na kolejną książkę z tej serii.

Wszyscy czytamy samych siebie i otaczający nas świat, by choć przelotnie dostrzec, czym jesteśmy i gdzie się znajdujemy. Czytamy, żeby zrozumieć albo zacząć pojmować. Nie możemy nie czytać. Czytanie, tak jak oddychanie, to nasza podstawowa funkcja.