Jak mawiali najstarsi Indianie (lub ojciec Hannibala): co się odwlecze, to nie uciecze. Pewnego razu w Warszawie będąc, udać się miałem do księgarni Tajfunów, ale nagranie na Woronicza się przedłużyło i zostało na pociąg pędzenie. Przyszły jednak Poznańskie Targi Książki i planowany zakup dokonany został. Tak oto w Pożeracza łapska trafili wyczekiwani Sterroyzowani.



