Jak mawiali najstarsi Indianie (lub ojciec Hannibala): co się odwlecze, to nie uciecze. Pewnego razu w Warszawie będąc, udać się miałem do księgarni Tajfunów, ale nagranie na Woronicza się przedłużyło i zostało na pociąg pędzenie. Przyszły jednak Poznańskie Targi Książki i planowany zakup dokonany został. Tak oto w Pożeracza łapska trafili wyczekiwani Sterroyzowani.

Islamofobia to narracja tak głęboko wpleciona w nasze codzienne życie, że nawet tego nie zauważamy – w edukacji, podczas podróży, w opiece zdrowotnej, systemie prawnym i w miejscu pracy. Jednak tych bezbronnych dotyka najmocniej w miejscach mniej widzialnych – na granicach i w więzieniach. Mimo to dyskusja na temat islamofobii ogranicza się do mikroagresji i obelg. Suhaiymah Manzoor-Khan stara się pokazać, że islamofobia nie tylko tkwi głęboko w sercach jej ofiar, ale jest również międzynarodowym projektem politycznym mającym na celu dzielenie ludzi w imię bezpieczeństwa i… pieniędzy.
Recenzji niniejszej część właściwą rozpocznę nietypowo, gdyż od anegdoty. Swego bowiem czasu wszedłem w posiadanie wiekowego (acz w żadnym stopniu „zabytkowego”) technicznego słownika polsko-niemieckiego i choć mi nie był od do niczego potrzebny, podjąłem próby podania go dalej. Wśród tłumaczących tłumów znalazł się chętny, który to chciał się odwzajemnić poprzez zakupienie mi książki. Sterroryzowani byli moją pierwszą propozycją, ale spotkało się to z odmową powodowaną tym, że jest ona (wedle opisu wydawcy) jest „zbyt kontrowersyjna” i zawiera punkt widzenia „oparty na fałszywych założeniach”. Zamurowało mnie i nie pociągnąłem dyskusji, ale i tak ta krótka replika tym bardziej umocniła mnie w chęci przeczytania. Była ona też potwierdzeniem emocjonalnego ładunku tego tematu i zapotrzebowania na takie właśnie rozprawy.

Sterroryzowani stanowią bowiem wymowną mieszankę faktów i zaangażowania. Od samego początku jasne jest, że autorka nie ma zamiaru stawiać się w roli przymilnej petentki, upraszającej się o uwagę i zrozumienie. Da się tu odczuć gniew czy też rozżalenie, ale emocje te zostają przekute w wywód podparty przykładami, liczbami i konkretnymi historiami. Nie ma ona zamiaru udowadniać, że nie jest wielbłądem, lecz skupia się na obnażaniu mechanizmów, absurdów i okrucieństw. To, czego nie chciał uczynić mój anegdotyczny znajomy, a co siłę tej książki stanowi (i literatury w ogóle), jest możliwość spojrzenia z perspektywy innego (czy wręcz Innego). To właśnie tu kryje się jakże przykre pytanie: jak wielkie krzywdy jesteśmy w stanie uczynić innym w imię własnego strachu?
Dla mnie jednak najciekawszym aspektem wywodów Manzoor-Khan jest ukazanie mechanizmów stojących za ciągłym podtrzymywaniem poczucia zagrożenia i niewygaszaniem wojny z terroryzmem. Dobrze pokazane są kapitalistyczne splątania – autorka skupia się na Wielkiej Brytanii i na jej przykładzie pokazuje, jak wiele można tu zarobić. Od 2008 roku do momentu wydania książki tylko w tym jednym kraju zatwierdzono umowy na ponad 52 miliardy funtów. Chodzi tu nie tylko o same zbrojenia, ale też nadzór i kontrolę. Poruszają zwłaszcza przykłady tego, jak program Prevent niszczy życia zupełnie niewinnym osobom (a na listę podejrzanych trafić można za nieodpowiednie lektury). Znaczący jest też przykład amerykańskiej branży filmowej i jej powiązań z Departamentem Obrony, który to finansuje produkcje czy też udostępnia sprzęt, ale dba przy tym o ukazanie armii w odpowiednim świetle, a Muzułmanów… niekoniecznie.

Sterroryzowani to książka, po którą warto sięgnąć nawet, gdy jej założenia mogą wydawać się podejrzane. Suhaiymah Manzoor-Khan jest pewna siebie i elokwentna, zebrała solidny zestaw argumentów, przykładów oraz statystyk i dlatego może służyć za świetny punkt wyjścia nawet dla nieprzekonanych. A tak na osobistym, ludzkim poziomie – jest poruszająca lektura, która dokładka kolejną cegiełkę do muru ohydy kapitalistycznej.
PS A jako lekturę uzupełniającą polecam, oczywiście, Orientalizm Edwarda W. Saida.
Co dwie sekundy jedna osoba na świecie zmuszona jest do migracji z powodu susz, powodzi i wylesiania? U przyczyn tych klęsk żywiołowych leżą historyczne wydobycie złóż i niszczenie upraw przez kraje europejskie oraz dokonywana dzisiaj przez wielkie korporacje grabież ziem i polityka dostosowań strukturalnych kontrole graniczne nie odnoszą się do żadnego z tych problemów. Podobnie jak kontrole cudzoziemców nie stanowią odpowiedzi na imperialistyczne wojny i wybuchające w ich wyniku konflikty, które każdego dnia zmuszają ludzi do migracji.
Dodaj komentarz