"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: wydawnictwo tajfuny Strona 1 z 2

Wrogów wytwarzanie, czyli „Sterroryzowani” Suhaiymah Manzoor-Khan

Jak mawiali najstarsi Indianie (lub ojciec Hannibala): co się odwlecze, to nie uciecze. Pewnego razu w Warszawie będąc, udać się miałem do księgarni Tajfunów, ale nagranie na Woronicza się przedłużyło i zostało na pociąg pędzenie. Przyszły jednak Poznańskie Targi Książki i planowany zakup dokonany został. Tak oto w Pożeracza łapska trafili wyczekiwani Sterroyzowani.

sterroryzowani

Ktoś to jednak kupuje, czyli wywiad z Karoliną Bednarz i Anną Wołcyrz z wydawnictwa Tajfuny

Na polskim rynku wydawnictw nie brak i pod różnymi względami są one zróżnicowane. Od kolosów wydających wszystko co popadnie, intratnych edukacyjnych molochów po przeróżne niezależne, gatunkowe i efemeryczne. O ile jednak wiedza mnie nie zawodzi, to jest tylko jedno wyspecjalizowane geograficznie: Tajfuny. Założone przez Karolinę Bednarz i Annę Wołcyrz oficyna oraz księgarnia powstały po to, by przybliżać literaturę Azji Wschodniej. Ja zaś uznałem, że warto Wam przybliżyć rzeczone założycielki, ich doświadczenia i plany.

tajfuny foto Anna Karolina

Wyobcowany wagabunda, czyli „Nikt nie odpisuje” Jang Eun-Jin

Nie będę Was wodził za nos ni na pokuszenie i od razu przyznam: wybrałem tę książkę głównie ze względu na moje (nie)postanowienia. Owszem, niemałe znaczenie miał fakt, że wydawcą są Tajfuny, ale praprzyczyną jest ma efemeryczna lista. Jednak koniec końców powód sięgnięcia po daną lekturę jest kwestią marginalną, gdyż znaczące są dopiero czytania skutki. Sprawdźmy więc, jak w tym świetle wypada Nikt nie odpisuje.

nikt nie odpisuje

Malkontencki marazm, czyli „Zmierzch” Osamu Dazaia

Były takie przedziwne czasy na tym blogu, że recenzje publikowane były na nim w zasadzie na bieżąco. Pandemia i tym podobne niedoczasy sprawiły, że opóźnienie jest dość solidne i nie w pełni przewidywalne. Zmierzam tu do tego, że Zmierzch czytałem czasu już nieco temu, ale tak się jakoś złożyło, że recenzja publikowana jest w okolicach urodzin Tajfunów, a w dodatku powieść Dazaia była ich wydawniczym debiutem. Dla nich więc wszystkiego naj, a dla Was tekst poniżej.

zmierzch dazai

Na końcach języka, „Podziemie pamięci” Yōko Ogawy

Co prawda łaska czytelnicza na pstrym koniu jeździ i czasem lektury danej książki unika się z powodów nieuświadomionych, lecz są i taki, o których od razu wiadomo, że przeczytane zostaną choćby się paliło i waliło. W tym przypadku pewność ta miała dwa główne powody: sprawdzoną autorkę oraz fabularny zarys skrojony w sam raz, by Pożeracza kusić. Gdy więc tylko nadarzyła się cenowo odpowiednia okazja, Podziemie pamięci w kończyny górne me wpadło.

podziemie pamięci ogawa

Strona 1 z 2

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén