Niezwykle trudno mi było napisać ten wstęp. Nie chciałem zaczynać od górnolotnego moralizowania. Chciałem zacząć od pytania, czy może dzień w tytule wspomniany już nadszedł, ale zrobił to już Dwutygodnik. Rozważałem nawet zgrany frazes o tym, czy takie książki trafiają do tych, do których rzeczywiście powinny. Na koniec zostaje mi tylko pochwalić ArtRage/Obroty i spróbować nie zbłaźnić się, pisząc o Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko.

któregoś dnia okaże się

Omar El Akkad to urodzony w Egipcie pisarz i dziennikarz. Mieszkał z rodziną w Katarze, ale z czasem emigrował do Kanady, a obecnie mieszka w USA. W Montrealu studiował informatykę, ale zaczął pracę dziennikarską w The Globe and Mail, czyli jednej z najchętniej czytanych gazet w Kanadzie. Napisał dwie powieści, a jedna z nich – Ameryka w ogniu – została w 1999 roku umieszczona przez BBC na liście książek, które ukształtowały świat (choć teraz jej tam nie ma). Natomiast jedno z jego opowiadań ukazało się w Nowej Fantastyce.

Któregoś dnia okaże się można odczytywać na różne sposoby, ale trudno nie odbierać jej osobiście. Zwłaszcza będąc jednym z tych, którym El Akkad przykłada lustro. Nie próbuje on nikomu się przymilać ani też łagodzić przekazu po to, żeby stał się łatwiej przyswajalny, łatwiejszy do przełknięcia. Nie chce kiwnięcia głową na zgodę – zależy mu na autorefleksji, na uwypukleniu rozziewu pomiędzy tym, jak postrzega siebie „cywilizowany” Zachód, a co wynika z jego postawy. Całej książce przyświeca bowiem duch wyrażony swego czasu przez Desmonda Tutu: „Jeśli jesteś neutralny w sytuacjach niesprawiedliwości, wybrałeś stronę ciemiężyciela”. Autor pokazuje, jak wiele z deklaracji to puste frazesy, jak szybko i łatwo wypycha się ze świadomości ludobójstwo.

któregoś dnia okaże się

Beit Honoun, północna część Gazy

El Akkad wychodzi z perspektywy osobistej i opiera się na własnych doświadczeniach. Dlatego też wspomina na przykład o zmianie w traktowaniu oraz postrzeganiu osób podobnego pochodzenia po atakach z 11 września. Z tego samego powodu często wraca też do dziennikarzy i tego, jakiemu rozpadowi uległ etos tego zawodu. Pokazuje między innymi, jak stronnicze bywa przedstawianie obu stron konfliktu – uwypukla kontrast między ohydną bezosobową stroną bierną próbującą odsuwać winę od Izreala z bezpośrednią, piętnującą stroną czynną. W wywiadzie przeprowadzonym przez Sylwię Górę dla Kultury Liberalnej wspomina brytyjskiego prezentera, który zabicie dziewczynki na granicznym punkcie kontrolnym opisał tak: „kula znalazła drogę do furgonetki i zderzyła się z czteroletnią młodą damą”.

Któregoś dnia okaże się część swojej siły przekazu zawdzięcza także temu, jak pisze El Akkad. Stawia on (a na polski świetnie przekłada Agata Ostrowska) na prostotę i bezpośredniość, lecz dzieje się przy zachowaniu pewnej dozy artyzmu. Nie ma tu niepotrzebnej komplikacji, nie ma sztucznego intelektualizowania – zamiast tego jest wyrazisty komunikat, osobista perspektywa i surowość. Dużo tu nie tylko anegdot ilustrujących tezy autora, ale też konkretu, przykładu i liczb. Książka jest napisana po prostu tak, żeby była zrozumiała i wątpliwości nie pozostawiała.

omar el akkad

Na sam koniec dodam od siebie, że Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko to lektura, która nie daje sposobu. Wierci dziurę w sumieniu, każe spojrzeć na własną postawę i celnie punktuje hipokryzję świata rzekomo cywilizowanego. Polecam bardzo, bardzo.

PS W trakcie pisania tego wpisu „zadziała się” drama z Macklemorem i Edem Sheeranem, która stanowić może ciekawą puentę.


O Któregoś dnia okaże się, że wszyscy od zawsze byli przeciwko poczytacie też tam:

Kolejni ludzie umrą z głodu z powodu tej decyzji, podjętej na salonach władzy, z dala od tych umierających z głodu, przez ludzi, którzy nigdy nie zostaną za to pociągnięci do odpowiedzialności, którzy dożyją końca swoich dni w maksymalnej wygodzie. A jeśli jakiś aktywista zakłóci im kolację w restauracji, podtykając pod nos zdjęcia dzieci, które pomogli zabić, będą śmiertelnie obrażeni. Ludzie cywilizowani nie powinni się zachowywać tak nieuprzejmie.