Muzyka milczącego świata mogłaby stanowić świetny wstęp do dyskusji na temat pisarstwa. Lektura książki oraz rzut okiem na reakcje czytelników dają bogaty materiał do refleksji na temat tego, czy autor tworzy bardziej dla siebie, czy dla czytelników oraz tego, w jakim stopniu pisarz jest odpowiedzialny wobec swoich czytelników. Smutne jest to, że wielu czytelników zdaje się zdawać, że autor powinien pisać tylko i wyłącznie to, czego oni chcą. Patrick Rothfuss ośmielił się na chwilę odstawić Kvothego na bok i zirytował tym wielu fanów. Czy taki skok w bok rzeczywiście może irytować?

Kiedyś Auri zapewne była uczennicą Uniwersytetu. Niestety, stało się coś lub zjawił się ktoś, kto ją złamał. Może posunęła się za daleko w swych studenckich poszukiwaniach, może spotkała nieodpowiedniego człowieka. Przeszłość pozostaje niejasna. Wiadomo jednak, że teraz Auri jest panią na Podspodziu – wiedzie dziwny żywot w podziemiach uczelni. W tym pełnym tajemnic i niebezpieczeństw świecie Auri potrafi znaleźć miejsce nie tylko dla siebie, ale i dla wielu przedmiotów. Pilnuje, by zachować odpowiedni porządek rzeczy oraz by dawać im odpowiednie imiona. Wyczekuje też spotkania z pewnym młodzieńcem, na pewien sposób poturbowanym przez życie, jak i ona.
Muzyka milczącego świata to opowieść, którą główną zaletą jest specyficzny styl. Historia skupia się tylko i wyłącznie na Auri, a świat jest prezentowany jedynie z jej punktu widzenia. Auri postrzega świat w bardzo specyficzny sposób, co mocno przekłada się na język i treść. Protagonistka czuje się odpowiedzialna na dbanie o porządek rzeczy w Podspodziu — niezwykle ważne jest, by dla każdego przedmiotu znaleźć odpowiednie miejsce, a miejscom nadać odpowiednie imię. W dodatku jest osobą wrażliwą i przykładającą dużą wagę do emocji. Te i inne osobliwości kształtują język opowieści. Jest on momentami nieco archaiczny, pełen metafor i antropomorfizacji — można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że jest poetycki. Dzięki sprawności językowej Rothfussa nawet rozbudowany opis robienia mydła ma swój urok.

© Marc Simonetti
Fakt, że w tak krótkim dziele znalazł się obszerny opis robienia mydła, który nie wnosi wiele do fabuły, stanowi doskonały dowód na to, że Muzyka milczącego świata nie jest dla każdego. Jest to bowiem powieść, w której nie ma żadnego konfliktu, nie antagonisty, a fabuła jest w zasadzie szczątkowa. W powieści przedstawiony jest tydzień z życia Auri, tydzień wyczekiwania na spotkanie z Kvothem i przygotowania do tego spotkania. Jest to jednak tylko luźna oś fabularna, która służy raczej jako pretekst do pokazania codziennego życia bohaterki. Kvothe w ogóle nie pojawia się w powieści, co z pewnością zasmuci jego fanów. Co prawda w powieści zawartych jest nieco ciekawostek i potencjalnych paralel z ważnymi elementami fabuły głównego cyklu, ale są to jedynie okruchy i domysły. Można przypuszczać, że Auri będzie miała pewien wpływ na cykl i że jej tajemnica zostanie rozwikłana, ale Muzyka milczącego świata nie potwierdza ani nie rozwiewa tych wątpliwości.

Recenzent nie powinien oceniać książki przez pryzmat swoich oczekiwań, gdyż nigdy nie będą one tożsame z oczekiwaniami pozostałych czytelników. Jednak w tym przypadku recenzent doradza czytelnikom zastanowienie się nad ich oczekiwaniami, gdyż to od nich będzie zależna ocena książki. Muzyka milczącego świata będzie zawodem dla poszukujących tradycyjnej fabuły i Kvothego. Dla takiego odbiorcy książka ta będzie stratą czasu. Dla kogo jest więc ta książka? Niech przemówi sam autor: „Z kolei jeśli chcecie lepiej poznać Auri, to ta historia ma wiele do zaoferowania. Jeśli kochacie słowa, tajemnice i sekrety. Jeśli jesteście ciekawi Podspodzia i alchemii. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o ukrytych mechanizmach mojego świata…”
Niektóre dni ciążą Ci po prostu jak kamienie. Niektóre są płoche jak koty, umykają, kiedy potrzebujesz pocieszenia, a później kiedy nie chcesz, wracają, szturchają Cię i odbierają Ci oddech.
Dodaj komentarz