Odkrywanie kolejnych autorek czy też autorów odbywa się czasem w sposób organiczny, czego doskonałym przykładem w moim przypadku jest Ian Stewart. Wielkim i wieloletnim miłośnikiem prozy (i osoby) Terry’ego Prattcheta jestem, a w dodatku i stworzeniem wysoce ciekawskim, więc z miłą chęcią sięgnąłem swego czasu po Naukę Świata Dysku. Już po lekturze pierwszej części lat temu (za) wiele postanowiłem zainteresować się dorobkiem matematyczno-popularnym członka Royal Society. Zajęło to co prawda lat ponad dwadzieścia, ale w końcu się udało. Oto więc Oswajanie nieskończoności.

Na początek kilka słów o autorze — Ian Stewart to brytyjski matematyk oraz autor książek matematycznych oraz science fiction. Za sprawą swej działalności naukowo-popularyzacyjnej zdobył medal Michaela Faradaya (przyznawany przez Royal Society) oraz (jako pierwszy) medal Christophera Zeemana. Dla miłośników brytyjskich skrótów honorowych podrzucam też: FRS CMath FIMA. Jeśli chodzi zaś o samą treść, to zgodnie z okładką autor prezentuje nam historię matematyki: od starożytnego Babilonu po ostatnie wielkie nierozwiązane zagadnienia. Wyjaśnia on każde z najważniejszych osiągnięć – od pierwszych systemów liczbowych po teorię chaosu – oraz rozważa, w jaki sposób każde z nich wpłynęło na społeczeństwo i na zawsze zmieniło codzienne życie.
Przez kilka chwil zastanawiałem się, czy Oswajanie nieskończoności nie powinno pojawić się jedynie w poście na blogowym profilu facebookowym. Nie chodzi tu o to, że nie jest to książka pełnej recenzji warta, ale przy mej matematycznej ignorancji i wystrzeganiu się pustosłowia obawiałem się o to, ile treści zdołam przekazać. Wygrała jednak potrzeba zachęcenia do lektury i docenienia wysiłków autora. I tym ostatnim zdradziłem już swą ogólną opinię: według mnie książka Iana Stewarta jest zdecydowanie warta polecenia.

Krzywa Kocha
Oswajanie nieskończoności cierpi jednak z powodu pewnego paradoksu. Jest książką o matematyce, ale niekoniecznie dla matematyków (czy nawet po prostu osób w temacie obeznanych). Popularno-naukowy charakter oraz ogromny zakres tematyczny wymuszają pewne uproszczenia, które mogą rozczarować takie osoby. Jednocześnie postępujący stopień abstrakcji i jednocześnie skomplikowania idei (oraz wzorów) mogą przyprawić o przegrzanie zwojów tych mniej otrzaskanych. Przyznam, że sam nieraz w tym gronie lądowałem — zdaje się więc to być książka dla osób z umiejętną skłonnością do królowej nauk, ale jednocześnie ograniczonych do wiedzy ogólnoszkolnej.
Tak czy tak, Anglik pisze stylem przystępnym, niepozbawionym humoru, a i skomplikowane koncepcje potrafi objaśnić klarownie. Nie brak tu też ciekawostek czy też biogramów ważnych matematyków i matematyczek, które budzą mieszankę zazdrości i fascynacji. Docenić zwłaszcza warto obecne przy każdym zagadnieniu prezentacje praktycznych zastosowań powiązanych prawideł. Natomiast chronologiczne ułożenie tematów pozwala też mniej obeznanym czytelnikom stopniowo wgryzać się w materię.

Oswajanie nieskończoności to książka o względnie wąskiej grupie docelowej, ale za to dla jej członków wysoce wartościowa. Ian Stewart podjął się zadania iście karkołomnego, ale wyszedł z niego obronną ręką. Nie tylko wyselekcjonował odpowiednio zagadnienia, ale przedstawił je w sposób przystępny, ale i szare komórki łechtający. Na pewno jeszcze przeczytacie tu o jakiejś jego książce.
Przez ostatnie cztery tysiące lat rozwój kulturowy i postępy w matematyce szły ramię w ramię. Trudno byłoby tu odróżnić przyczynę od skutku – nie ośmieliłbym się twierdzić, że innowacje w matematyce są źródłem zmian kulturowych, ani że potrzeby kulturowe określają kierunek postępu w matematyce. Jednak obydwa stwierdzenia zawierają w sobie ziarno prawdy, ponieważ matematyka i cywilizacja wspólnie ewoluują.
Dodaj komentarz