Jednym z celów nadrzędnych dla włodarzy popkulturowych — zwłaszcza tych najbardziej komercyjnych — jest stworzenie międzynarodowej, rozlazłej franczyzy. Filmy, animacje, komiksy, gry… Agresywny kapitalizm doprowadza jednak najczęściej do remiksozy, sequelozy i innych przypadłości. Jednak czai się tu niesamowity potencjał: na przełamywanie schematów, odwrócenie ról i inne subwersje. Batman. Biały Rycerz to bardzo dobry przykład na to, co może się zdarzyć, gdy swobodę taką dostanie ktoś z dobrym pomysłem.

Batman, Batgirl i Nightwing prowadzą szalony (i eksplozji niepozbawiony) pościg ulicami Gotham za Jokerem. Kilka milionów w szkodach i bliskich rozjechania przechodniów później Batman ostatecznie dopada Jokera w magazynie farmaceutycznym. Wściekły człowiek-nietpoerz brutalnie wyżywa się na swym antagoniście i wmusza w niego buteleczkę nieznanego leku, co czyni go… zdrowym na umyśle. Jakby tego mało, sojusznicy Mrocznego Rycerza – eufemistycznie rzecz ujmując – nie są zachwyceni jego poczynaniami, a nagranie je uwieczniające trafia do wiadomości publicznej. Bruce’a Wayne’a czeka więc kilka poważnych starć.
Batman. Biały Rycerz to według mnie jedna z najciekawszych wariacji na temat złożonej i zilustrowanej na (niemal) wszelkie sposoby relacji Batmana z Jokerem. Daleko mi do bycia znawcą w zakresie Bruce’a Wayne’a, więc nie będę tu głosił sądów na temat oryginalności historii, ale mogę oceniać w stanie zastanym, wedle wiedzy własnej. Na mą bardzo pozytywną ocenę składa się bowiem kilka elementów, z których tylko jednym jest wspomniane odwrócenie ról. O ile motyw (re)interpretacji poczynań Mrocznego Rycerza poprzez pryzmat ich konsekwencji (destrukcja, collateral damage itp.) i… ich braku (vide błędne koło zamykania złoli w Arkham i ich ucieczek) powracał już razy kilka, to uczynienie z Jokera swoistej ogniskowej tych wątpliwości i potencjalnego katalizatora zmian, wypada oryginalnie i ciekawie. Wiąże się to też z koniecznością postawienia kilku pytań. Kim jest Joker bez szaleństwa? Kim będzie Harley Quinn bez Jokera? Czy Gotham rzeczywiście potrzebuje Batmana?

Kolejnym elementem składającym się na uznanie dla tego komiksu jest świetnie budowane napięcie. Bardzo szybko czytelnik zaczyna kombinować i próbować odgadnąć: czy Joker coś kombinuje (jeśli tak, to co?), czy Batman musi/umie się zmienić, czy w końcu wyznają sobie miłość. Scenarzysta umiejętnie gra z oczekiwaniami czytelników, podrzucając fałszywe tropy i intensyfikując akcję w odpowiednich momentach. I choć w centrum opowieści znajdują się kwestie psychologiczne czy też charakterologiczne, to nie brak tu efektownie rozrysowanych scen akcji. Jeśli zaś chodzi o wspomniane w poprzednim zdaniu kwestie zasadnicze, to ciekawa i problematycznie dynamiczna jest nie tylko relacja protagonisty i antagonisty.
Na koniec zaś kilka słów o tym, na czym Pożeracz zna się najmniej: warstwie artystycznej. Batman. Biały Rycerz to komiks rysowany bardzo dynamicznie, a każda scena napakowana jest szczegółami. Projekty postaci przywodzą na myśl prześwietną animację z początku lat 90-tych i można tu czasem napotkać elementy delikatnie kreskówkowe, ale całość skręca zdecydowanie w strony mroczne i poważne. Ciekawa jest też dopasowana do sceny zabawa paletami barw (popatrzcie na poniższy kadr). Jak to w takich wydaniach zbiorczych bywa, bardzo miłym dodatkiem są zamieszczone na końcu szkice, okładki i tym podobne.

Batman. Biały Rycerz to jeden z przykładów na to, że nawet w komiksie superbohaterskim skoncentrowanym na wyeksploatowanych postaciach stworzyć można historię wartościową nie tylko w kontekście gatunkowym. Odwrócenie ról, krytyczne spojrzenie na poczynania Człowieka Nietoperza oraz solidna warstwa psychologiczna w połączeniu z dynamicznym, wyrazistym stylem tworzą godną polecenia całość.
Najgorzej, gdy za pomocą proszków doprowadzają człowieka do stanu, w którym zdaje sobie sprawę, że jest wariatem. Oczy zasnuwa smutek, człowiek już wie, że nie jest Chrystusem, ale biedakiem, któremu brak zdrowych zmysłów czyniących z człowieka człowieka.
[Ota Pavel, Śmierć pięknych saren]
Dodaj komentarz