Mógłbym zacząć niniejszy wpis od przedstawienia autora książki, ale mogę wygodnie skorzystać z własnej pracy i skierować Was do wywiadu z Bartkiem Biedrzyckim. Możecie sobie nawet, w ramach przygotowania do lektury, przypomnieć recenzję Kołysanki stop. Jednak na chwilę obecną kluczowe jest to, że w zeszłym roku Wydawnictwo IX wydało Zimne światło gwiazd, które to niedawno wpadło w me ręce, a teraz Wam przedstawione zostanie.
Kategoria: Książki Strona 45 z 92
Biorąc pod uwagę, że uważam Hyperiona Dana Simmonsa za jedną z najlepszych książek, które dane mi było czytać, dziwić może tak rzadka obecność na łamach bloga niniejszego. Przez ponad pięć lat objawił się tylko poprzez Ilion. Co prawda na półce czeka niespodzianie mi sprezentowany omnibus hyperionowy, ale z nieuświadomionych powodów odsuwam jego lekturę. Na ratunek przybył jednak Vesper ze swoimi twardookładkowymi, starannie wydanymi wznowieniami, który zdecydował się przypomnieć Pieśń bogini Kali, czyli powieściowy debiut Amerykanina.
Od pewnego czasu Pauza raczy mnie pewnym specyficznym typem powieści – zazębiającymi się historiami pozornie niepowiązanych ze sobą postaci. Nie tak dawno delikatnie rozczarowałem się Turbulencjami Davida Szalaya i niepozornie ukontentował mnie Nikolski Nicolasa Dicknera. Nie wiem, czy to przypadek, czy może jakiś szerszy trend literacki, ale wiem, że teraz przyszła pora na Koniec dnia Billa Clegga. Sprawdźmy więc, jakie odczucia me będą tym razem.
Czasem bywa tak, że okoliczności zbiegają się korzystnie. Na koniec marca, po dwóch latach stymulującej rozmowy, ukazał się mój wywiad z Krzysztofem Majerem, a na początku tegoż samego miesiąca ukazała się kolejna z serii okołoprzekładowych książek od wydawnictwa Karakter. Po pięciu esejach Małgorzaty Łukasiewicz przyszła pora na Tadeusza Sławka i Na okrężnych drogach. Tłumaczenie literackie i jego światy. Zapraszam do refleksją przepełnionego świata przekładu.
Swego czasu obiecałem Wam opisanie mych wrażeń z korzystania z mego Kindle’a. Mam go już niemal dwa lata, ale ciągle nie mogę się za wpis zabrać. Zdradzę jednak tymczasem, że korzystam z niego dość specyficznie — bardzo, bardzo rzadko kupuję na niego pojedyncze książki, czasem wpadnie coś recenzenckiego w cyfrowej formie lub darmowo od wydawnictwa Tor. Jednak zdecydowanie najwięcej książek na nim obecnych pochodzi z pakietów Humble Bundle. To właśnie z tego źródła i za sprawą Matki Przełożonej trafiły do mnie The Four Profound Weaves.




