Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Od słów do czynów, czyli ku lepszej blogosferze

W blogosferze książkowej siedzę od bardzo niedawna. Do momentu założenia bloga miałem o niej mgliste i niezbyt pozytywne zdanie. Wpadałem od czasu do czasu na losowe blogi i, eufemistycznie rzecz ujmując, nie miałem ochoty wracać. Krótko po zrodzeniu Pożeracza przekonałem się, że wcale nie jest aż tak źle, a bywa wręcz i świetnie. Szybko znalazłem kilka blogów, które zacząłem odwiedzać regularnie i byłem kontent. Po pewnym czasie jednak okazało się, że na obrzeżach moich kręgów kryje się całkiem sporo dobrze dobrze piszących osób. Pokazuje to dobitnie, że choć nasz grajdołek zbyt rozległy nie jest, to poszczególne jego obszary niekoniecznie nachodzą na siebie. Fakt ten w połączeniu z ponoć agonalnym stanem blogosfery popchnął mnie do działania.

ładny unsplash

Ale on przed siebie szedł i tak, czyli „Puste niebo” Radosława Raka

Radosław Rak to jeden z najciekawszych młodych pisarzy parających się fantastyką (gdzie młody = młodszy ode mnie). Pewnego czasu niezastąpiony Staszek Krawczyk zachęcił mnie do przeczytania opowiadania Tamdarej w innych światach opublikowanego w Esensji. Zachwyciłem się szczerze i mocno zdziwiłem, że Rak jeszcze nic nie wydał. Gdy tylko dowiedziałem się o nadchodzącej publikacji Kocham Cię, Lilith, prędko zaklepałem sobie portalowy egzemplarz do recenzji. Tym razem zachwytu nie było, ale i do rozczarowania nie doszło. Kolejnej powieści wyczekiwałem więc nieco zachowawczo, ale dwie kwestie podkręciły me nadzieje: Powergraph i zajawka fabularna.

Struktury budowli z tektury, czyli o rozkładaniu literatury na części (nie)pierwsze

Zgodnie z encyklopedyczną definicją entropia to termodynamiczna funkcja stanu, która określa kierunek przebiegu procesów spontanicznych w odosobnionym układzie termodynamicznym. Jednocześnie jest ona miarą stopnia nieuporządkowania układu. I choć literatura nie jest układem izolowanym i entropia w ogóle nie do końca się jej ima, to na przestrzeni literackich dziejów doszukać się można wielu przykładów prób jej uporządkowania. Tak to już ten człowiek (także ten humanistycznie usposobiony) ma, że lubi kategoryzować, rozkładać i analizować. W dzisiejszym wpisie przedstawię trzy takie próby, po części zahaczając o zagadnienia już poruszane we wpisach teoretyczno-literackich.

Legendy, komiksy i przyszłość, czyli wywiad z Michałem Cetnarowskim (część 2)

I cóż tu napisać ma Pożeracz, jeśli tydzień temu wykrzesał z siebie wstęp do części pierwszej? Mógłbym pomarudzić na to, że jedynie Kruk wdał się w dyskusję ze mną i z autorem, ale wiem, że wywiady niezbyt często budzą żywiołowe reakcje. Namawiam Was jednak, byście nie obawiali się wtrącić do rozmowy – każdy na tym skorzysta.

michał cetnarowski

Foto: PR/Wojciech Kusiński

Walcząc z niechęcią, czyli „Bellevue” Ivany Dobrakovovej

Jedną z ważniejszych zalet literatury jest nauka empatii. Poprzez pokazywanie świata oczyma bohaterów osób skrajnie od nas różnych – doświadczonych przez los, odległych charakterologicznie i geograficznie. Dotyczy to także osób niepełnosprawności oraz chorób psychicznych, które są bardzo często spychane przez społeczeństwo na margines i rzadko dostają swój głos. Na ratunek przychodzi właśnie literatura. Jednak, podobnie jak w rzeczywistości, podejście do takiej tematyki wymaga dużego wyczucia. Bellevue Ivany Dobrakovovej rozlegle porusza oba te zagadnienia, lecz mam wrażenie, że tego taktu zabrakło.

Bellevue okładka

Strona 111 z 153

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén