Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

O korzyściach z postrzegania książki jako produktu, czyli czytelnik jako konsument

Książka jest produktem. To stwierdzenie jest oczywiste, ale że większość czytelników skupia się na aspekcie kulturowym, to prawda ta rzadko staje się punktem odniesienia. Czasem zaś aspekt ten jest ignorowany świadomie poprzez idealistyczne literatury postrzeganie. Można by tu rozpocząć wątek ceny książek i miejsca w domowych budżetach, ale na potrzeby tego wpisu ważne jest to, że zakup książki wiąże się z zawarciem umowy, podobnie jak i każdy inny zakup. Prawa i obowiązki stron takiej umowy, choćby zawierana była jedynie ustnie, są ściśle określone przez przepisy prawa. Jednym z tych praw jest prawo do reklamacji, które jest regularnie wykorzystywane w przypadku „zwykłych” produktów, ale w przypadku książek raczej abstrakcyjne. Ale tylko do niedawna. Paweł Pollak, pisarz i tłumacz, stał się autorem precedensu.

produkt03

Walka na wieszcze, czyli „Czterdzieści i cztery” Krzysztofa Piskorskiego do wygrania

Nie mam pojęcia, czy wspominałem o tym na blogu, ale jestem typem czytelnika, który nie przywiązuje się do książek w ich emanacji fizycznej. Mam kilka książek sprezentowanych i ważnych z innych powodów, ale tak poza tym to chętnie pożyczam i oddaję. Przed przeprowadzką do osiedlowej biblioteki powędrowało kilka worków książek. Dlatego też postanowiłem skorzystać z miłego faktu, że w rączki wpadł mi świeży egzemplarz Czterdzieści i cztery, i zorganizować konkurs.

konkurs2

Rozdwojenie subiektywne i niezwykle długi tytuł, czyli „Umierająca Ziemia. Oczy Nadświata” Jacka Vance’a i „Pieśni Umierającej Ziemi” pod redakcją George’a R.R. Martina i Gardnera Dozois

Jestem czytelnikiem ciekawskim i przekornym zarazem. Ciekawość ta wspiera i wiąże się z lubością eksplorowania dzieł klasycznych – nie tylko z zakresu fantastyki, ale literatury w ogóle. Pewnego razu właściwości te sprowadziły mnie za próg bydgoskiej filii księgarni Tak Czytam i doprowadziły do zakupu (między innymi) Umierającej Ziemi. Oczu Nadświata oraz Pieśni Umierającej Ziemi. Promocyjna synchroniczność była zbyt silna, by sobie odmówić – zwłaszcza, że naczytałem się tyle dobrego o klasycznym dziele. Zacząłem, oczywiście, od protoplasty i porwany nie zostałem. Wbrew temu sięgnąłem niedawno po zbiór pokłony oddający i… się zachwyciłem. Wpis ten będzie próbą dojścia do tego, jak do tego doszło.

vance00000

Caveat bloger, czyli o niecnych zakusach na (nie)obiektywność recenzenta

W swoim wpisie o zarabianiu na blogu wspominałem o tym, jaki wpływ ma otrzymanie czegoś za darmo na nastawienie otrzymującego. Moje rozważania dotyczyły jednak różnorakich akcji promocyjnych, a przecież głównym dobrem otrzymywanym przez blogera książkowego jest sama książka. Nie wszyscy blogerzy przyjmują książki od wydawnictw, część zaopatruje się w pełni samodzielnie, ale własnooczne obserwacje pokazują, że jest to mniejszość. Taki obserwacje nie są może i wiarygodnym źródłem danych, ale i bez dokładnych cyferek warto sprawie się przyjrzeć.

trust000

Krew jej dawne bohatery, czyli „Czterdzieści i cztery” Krzysztofa Piskorskiego

Epoka romantyzmu jest jednym z najsilniej reprezentowanych okresów w polskiej literaturze. Wieszcz poetę poetą poganiał, a w szkole pozna się i tak tylko ułamek tej przebogatej epoki. Jednocześnie współczesna fikcja bardzo rzadko wraca do równoległego okresu historycznego. Ciekawych rzecz działo się wiele, więc ciekawe, że średniowiecze czy też schyłek Polski szlacheckiej tak bardzo dominują. Krzysztof Piskorski wypełnia nie tylko tę lukę, ale w dodatku wzbogaca niezbyt bogaty dorobek polskiej fantastyki steampunkowej. I robi to w świetnym stylu w Czterdzieści i cztery.

czterdzieści i cztery okładka

Strona 124 z 151

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén