"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Czułość neurotyczna, czyli „Pasujesz tu najlepiej” Mirandy July

I na co mi to całe recenzowanie? Po co czytać, pisać i się trudzić? Tylko człowiek sobie kłopotów przysparza i strapienia. Nie tak dawno wystarałem się, pisząc recenzję Pierwszego bandziora Mirandy July, a teraz w me ręce wpadł zbiór tej samej autorki, Pasujesz tu najlepiej, któremu w duchu i szaleństwie radosnym bardzo blisko do wspomnianej powieści. Stanąłem przed problemem napisania recenzji bez popadania w powtórzenia, lecz nie oparłem się porównaniom. Zechcecie sprawdzić, czy mi się udało?

pasujesz tu najlepiej

Pasujesz tu najlepiej to zbiór szesnastu opowiadań bez tematu przewodniego, ale za to połączonych osobowościami głównych bohaterów. W Pierwszym Bandziorze mieliśmy do czynienia z przerysowaną przedstawicielką pustego ekscentryzmu z Los Angeles, lecz w opowiadaniach mamy szerszy przegląd płci, wieku i abnormalności. Niektóre teksty są bardzo ograniczone czasowo, a inne mimo zwięzłości wiele lat opisują. Mimo tego pozornego misz-maszu czy wręcz chaosu, w centrum zawsze pozostają relacje międzyludzkie, choć ich konfiguracje bywają przedziwne. Gdzieś tam między słowami szczęście się gubi, odnajduje i przemyka.

Proza Mirandy July jest przede wszystkim lekka i zaskakująca. Amerykanka ma talent do swobodnego nurkowania w odmęty człowieczych dziwności, osobowościowych tików i ekscentryzmów (głównie) nieszkodliwych. Ludzkie szaleństwa (niezależnie od odcienia) w literaturze, zwłaszcza tej popularnej, eksplorowane są raczej w barwach mrocznych. Jeśli są zaś przedstawiane jako nieszkodliwe, to lądują gdzieś na humorystycznym marginesie. W Pasujesz tu najlepiej bziki, hyzie i fiksacje nie dość, że lądują w centrum narracji, to jeszcze traktowane są z czułością. Co prawda protagonistki i protagonistów rzadko czeka tu happy end, ale i nie ma tu miejsca na beznadzieję i rozpacz. Pomiędzy smutkiem i samotnością czai się gdzieś zwyczajne, ludzkie ciepło. Czytelnik zaś z lekkim uśmiechem na ustach zastanawia się, ile z tych postaci inspirowanych było rzeczywistymi osobami.

pasujesz tu najlepiej

Cała ta czułość i lekkość na nic by się jednak zdały, gdyby nie same postaci. Już w Pierwszym bandziorze napotkać można było ciekawy zbiór ekscentryków, ale Pasujesz tu najlepiej to już cały gabinet osobliwości. Natręctwa i wariactwa, nadmiary i niedobory, lęki i rozpacze – wszystko to można tu znaleźć, opakowane w cudnie pokręcone ludzkie formy. Samotność i chęć przynależenia popychają tu postaci do czynów przedziwnych i w tej przedziwności uroczych – najlepszym przykładem jest tu główna bohaterka opowiadania Drużyna pływacka, która uczy trójkę seniorów pływania, korzystając z misek z wodą zamiast basenu. Każdy miłośnik kultury brytyjskiej doceni też tekst Jego wysokość, w którym kluczową rolę odgrywa niedwuznaczny sen z księciem Williamem w roli głównej. Trudno się też nie uśmiechnąć, będąc świadkiem poczynań Sue, która na kursie krawieckim postępuje bardzo dokładnie… wbrew instrukcjom prowadzącej, czego finałem jest przezabawnie absurdalna scena.

Miranda July posługuje się prostym stylem, który do takich tekstów sprawdza się w sam raz. Język jest zwięzły, momentami wręcz neurotyczny, a dialogi są odzwierciedleniem charakteru postaci. W niektórych miejscach ta lekkość stanowi przeciwwagę dla trudnych uczuć nią wyrażonych. Nieco irytujący jest brak polskojęzycznej notacji tychże elementów prozy, ale przypuszczać pozostaje, że Łukasz Buchalski zdecydował się oddać konwencję oryginału. Supozycja ta wydaje się tym bardziej uzasadniona, że tłumaczenie samo w sobie spełnia swoją rolę bez zarzutów – żadnych tu zgrzytów czy niezręczności nie uświadczy się. Jednak ta drobnostka edytorska nie stoi na przeszkodzie stwierdzeniu, że forma współgra tu z treścią w stopniu satysfakcjonującym wysoce.

pasujesz tu najlepiej

W ramach podsumowania najłatwiej byłoby napisać: jeśli podobał Ci się Pierwszy bandzior, sięgnij koniecznie po Pasujesz tu najlepiej. Opowiadania Mirandy July w duchu i formie są bliskie powieści, ale zwięzłość i różnorodność sprawia, że sięgnięcie po ten zbiór doradzałbym nawet tym, których poczynania Cheryl zmęczyły. Nieznających prozy Amerykanki skusić zaś może fakt, że jest to czułością naznaczona mieszanka absurdu, neuroz i ekscentryzmów.


O Pasujesz tu najlepiej poczytacie też tu:

Podziękowania za egzemplarz do recenzji

pasujesz tu najlepiej

Tak ją to rozzłościło, że pozmywała naczynia.

Poprzedni

Magicznym palcem od Shire do Dziesięciu Olch, czyli mapy w fantasy

Następne

Wzdychając do Hieronima, czyli Pożeracza do tłumaczenia westchnienia

6 komentarzy

  1. Pierwszego Bandziora widziałam kiedyś na półce w jakiejś księgarni, ale nie miałam co do niej przekonania. teraz po twojej lekkiej opinii zabiorę się za nią przy najbliższej okazji.

    • pozeracz

      Polecam bardzo mocno, ale nie wiem, czy nie lepiej nie byłoby zacząć od opowiadań. Po zapoznaniu się z krótszą formą będziesz mogła ocenić, czy jesteś gotowa na większą dawkę tego samego szaleństwa.

  2. awita

    Zobaczę, jak pójdzie mi z „Pierwszym bandziorem”, ale intuicja podpowiada mi, że polubię ekscentryczne postaci ze zbioru „Pasujesz tu najlepiej”. Tym bardziej, że traktowane są z czułością i zrozumieniem.

  3. Przemieszanie absurdu z neurozami jest dla mnie obietnicą intrygującej lektury, więc jeśli kiedyś przypadkiem zbiór wpadnie w me ręce, nie będę się opierał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén