Nie roszczę sobie praw do (zaszczytnego?) miana krytyka literackiego, lecz staram się o książkach pisać najlepiej jak potrafię. Swego czasu na bloga przebiły się nawet me zapędy propagatorskie, ale zdecydowanie bardziej wolę kształcić siebie niż innych. Od czasu do czasu staram się przemycić na mą listę lektur, coś co mi w tym pomoże. Tym razem na edukatorkę wybrana została Susan Sontag i zbiór Przeciw interpretacji i inne eseje.

przeciw interpretacji i inne eseje

Książki takie jak ta ciężko streszczać w sposób fabularno-zwyczajny, więc tym razem będzie kronikarsko. Zbiór ten por raz pierwszy wydany został w 1966 roku i zawiera niektóre z najbardziej znanych tekstów Sontag, w tym Notatki o campie, O stylu oraz tytułowy Przeciw interpretacji. Całość znalazła się w finale konkursu National Book Award w kategorii sztuki i literatury. Według niektórych odegrał on też ważną rolę w zakresie postkrytyki, czyli nurtu krytyki literackiej i kulturoznawstwa dążącego do znalezienia nowych form odczytywania i interpretacji.

Może to niepotrzebne zastrzeżenie, ale: nie spodziewajcie się tu teoretycznej dysputy z tezami Sontag. Tak odważny (ani elokwentny) to zdecydowanie nie jestem. Na początek mam więc informację ogólną i kluczową dla osób, które mogą się bać sięgać po tego rodzaju pisarstwo. Otóż, Przeciw interpretacji i inne eseje to zbiór napisany przejrzyście, przystępnie i bez akademickiego zadęcia. Owszem, bazowy zasób wiedzy (około)humanistycznej będzie bardzo przydatny, ale osoby go pozbawione raczej po taką książkę nie sięgną. Jednocześnie ta lekkość powiązana jest z elokwencją i szerokim zakresem wiedzy.

przeciw interpretacji

Tytułowego eseju premiery miejsce

Wspomniana wyżej wiedza połączona jest z różnorodnością zainteresowań. Sontag nie tylko nie skupia się tylko na literaturze i pisze o kinie czy też teatrze, ale też nie ogranicza się do tego, co w dużym uproszczeniu można nazwać „sztuką wysoką”. Dla fanów fantastyki gratką będzie zwłaszcza esej zatytułowany Katastrofa w wyobrażeniu, w którym krytyczka przygląda się filmom science fiction skupiającym się na zagładzie ludzkości. Można tu nie tylko wyłuskać dla siebie kilka intrygujących, dziś w zasadzie zapomnianych perełek, to jeszcze poznać ciekawe spojrzenie na nie. Sontag podchodzi do tych dzieł bez żadnego poczucia wyższości, a jej spostrzeżenia ogólno-gatunkowe można by w zasadzie zastosować do większości dzieł współczesnych.

I na koniec jeszcze jedna rzecz istotna — Przeciw interpretacji i inne eseje to zbiór, który napisany jest z pasją i zacięciem. Pisząc zaś prościej: widać, że jej zależy. Zgodnie z tym co napisałem wcześniej, nie są to eseje z akademickim zadęciem ni też ze sztucznym sileniem się na bezosobową obiektywność. Susan Sontag pisze z pewną wrażliwością, dając wyraz swym fascynacjom. Nie da się tu też za bardzo wyczuć besserwisserstwa, a po prostu troskę czy też zachwyt właśnie. Zresztą nawet we wstępie pisanym w 1996 roku pisała ona, że nie zgadza się z niektórymi swoimi tezami. I owszem, niektóre z nich niekoniecznie pozostają aktualne, ale nie umniejsza to pozostałym zaletom.

susan sontag

Przeciw interpretacji i inne eseje to mój pierwszy dłuższy kontakt z eseistyką Susan Sontag i według mnie jest to bardzo dobry zbiór na taki początek. Krytyczka pisze przejrzyście i przekonująco, a do tego nie tylko bada różne pola artystyczne, ale też robi to z niemałą wrażliwością i uczuciem. Nie pozostaje mi nic innego jak zapolować na kolejne z karakterowych wydań.

Żyjemy doprawdy w epoce skrajności. Nieustannie grożą nam dwa równie straszne, choć z pozoru przeciwstawne rodzaje przeznaczenia: nieprzerwana banalność i niewyobrażalna groza. I właśnie fantastyka, serwowana w dużych porcjach przez sztukę masową, pozwala większości osób radzić sobie z tymi bliźniaczymi widmami. Fantastyka może bowiem (…) wydobywać nas z nieznośnej monotonii oraz odwracać naszą uwagę od źródła obaw, realnego lub przewidywanego, zapewniając nam ucieczkę w egzotyczne, niebezpieczne sytuacje, które w ostatniej chwili kończą się szczęśliwie.