"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: hugo

Obawy rozwiane, czyli „Network Effect” Marthy Wells

Oto kolejna recenzja, w której przywoływać muszę wydawnictwo Tor. Przepraszam, o osoby czytające wpis niniejszy, lecz inaczej się nie da. Bowiem to właśnie rzeczone wydawnictwo rozdawało swego czasu pierwsze cztery części cyklu. Tamte nowele zrobiły na wrażenie zdecydowanie pozytywne, które w połączeniu z podstępnie wszczepioną mi wdzięcznością (dworuję sobie, oczywiście) zachęciły mnie skutecznie do zakupu Network Effect, czyli pierwszej pełnowymiarowej powieści w cyklu.

murderbot network effect

Ważkość marginesu i pamięć przedmiotów, czyli „The Empress of Salt and Fortune” Nghi Vo

Po raz kolejny dałem się zmanipulować psychologicznie. Rozdające za darmo ebooki wydawnictwo Tor zaskarbiło sobie mą wdzięczność niczym krisznowcy rozdający niegdyś kwiaty na lotniskach. Nie tak dawno temu pobrałem nieodpłatnie nowelę When the Tiger Came Down the Mountain, nie zwracając zbytnio uwagi, że to druga część cyklu. Gdy więc przyszło do poszukiwania kolejnej lektury na Kundelka i prawda ta się objawiła, szybko zdecydowałem się na zakup The Empress of Salt and Fortune. Może to i prozaicznie zabrzmi, ale nie pieniędzy wydania nie żałuję ni trochę.

empress of salt and fortune

Sarkastyczny duch z maszyny, czyli „Murderbot Diaries 1-4” Marthy Wells

W przypadku książek w Polsce niewydanych liczba dróg dotarcia do Pożeracza jest ograniczona. Zachwyty na Goodreads lub w innych zagranicznych serwisach (którym wcale nie tak łatwo się przebić), zdobyte nagrody i pozytywny głos na blogu – każdy z tych elementów zwiększa szansę na pożarcie. W przypadku cyklu The Murderbot Diaries spełnione zostały wszystkie warunki, a główną prowodyrką była Matka Przełożona i jej recenzja All Systems Red. Choć przyznać trzeba, że hojność wydawnictwa Tor, które rozdawało wszystkie części za darmo, też pewien wpływ miała.

murderbot diaries okładki

Obca pośród obcych, czyli „Binti” Nnedi Okorafor

Ze względu na me ograniczone doświadczenia z literaturą afrykańską na liście swych (nie)postanowień mam odpowiednią pozycję. Los zaś dziwnie się jakoś tak układa, że duża część mych wojaży w te strony z Nigerią się wiąże. Swego czasu zachwyciła mnie Połówka żółtego słońca, której fabuła koncentrowała się wokół wojny biafrańskiej, a dziś recenzuję nowelę autorki, której rodzice zostali na stałe w USA właśnie ze względu na tę wojnę. Nnedi Orokafor mieszka i pracuje w USA, ale jej twórczość bardzo mocno z jej korzeniami jest związana. Doskonałym dowodem na to jest właśnie Binti.

binti cover okładka

Ad majorem scientiae gloriam, czyli „Problem trzech ciał” Cixina Liu

Często przy pisaniu recenzji zdarza się tak, że nie mam pomysłu na wstęp – próbowałem nawet komponować wstęp po napisaniu reszty recenzji. Brzmi to nieco absurdalnie, ale wbrew pozorom ma wiele sensu. Nie udało mi się. Bez wstępu nie potrafię odpowiednio, twórczo wystartować. Tym razem jednak problem polegał na nadmiarze punktów wejściowych: pierwsza tłumaczona powieść nagrodzona Hugo, polecanka od Baracka Obamy, historia Chin itp., itd. Do wyboru, do koloru – możecie wybrać sobie wersję, która najlepiej Wam pasuje. Ja tymczasem przejdę do recenzowania Problemu trzech ciał.

Powered by WordPress & Autor motywu: Anders Norén