"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: non-fiction Strona 1 z 6

Wieczorki z królową nauk, czyli „Oswajanie nieskończoności” Iana Stewarta

Odkrywanie kolejnych autorek czy też autorów odbywa się czasem w sposób organiczny, czego doskonałym przykładem w moim przypadku jest Ian Stewart. Wielkim i wieloletnim miłośnikiem prozy (i osoby) Terry’ego Prattcheta jestem, a w dodatku i stworzeniem wysoce ciekawskim, więc z miłą chęcią sięgnąłem swego czasu po Naukę Świata Dysku. Już po lekturze pierwszej części lat temu (za) wiele postanowiłem zainteresować się dorobkiem matematyczno-popularnym członka Royal Society. Zajęło to co prawda lat ponad dwadzieścia, ale w końcu się udało. Oto więc Oswajanie nieskończoności.

taming the infinite

Edukacja zobraz(k)owana, czyli „Zrozumieć komiks” Scotta McClouda

Nie przepadam za marudzeniem — wyznaję zasadę „albo coś z tym zrób, albo nie zrzędź”. Osoby czytające niniejszego bloga, a konkretnie recenzje komiksowe mogły zauważyć me własne zwracanie uwagi na me powieściowo-graficzne nieobycie. Zmienia to się stopniowo za sprawą kolejnych lektur, ale postanowiłem wspomóc ten proces ciut bardziej bezpośrednio. Zrozumieć komiks Scotta McClouda wydawało się świetnym na to sposobem.

zrozumieć komiks

Strategiczna szóstka, czyli „Skarby ziemi” Eda Conwaya

Żyjemy w złożonym, szalonym świecie. Od globalnego ocieplenia, przez trudne do ogarnięcia zmiany cywilizacyjne ostatni (dwu)stu lat aż po przeżarty konsumpcjonizmem kapitalizm. Trudno nie popadać w marazm i poczucie bezsilności, ale jest jedna rzecz wysoce pomocna: edukowanie siebie. Odpowiedni zasób wiedzy może pokierować jednostkę na ścieżki kreatywno-oporowe. A Skarby ziemi zdecydowanie ten zasób powiększą.

skarby ziemi

Oczy otwarte, czyli „Chodźmy w Las!” Dariusza Dziektarza

Nieco ponad rok temu chwaliłem Powergraph za gatunkowy skok w bok i wkroczenie na ścieżkę przyrodniczo-naukową. Książkowy debiut Dariusza Dziektarza był zresztą i dla mnie ciekawą odmianą, bo choć stworzenie ze mnie ciekawskie, to po tematykę czysto roślinno-zwierzęcą sięgam rzadko. Tym bardziej więc ucieszyłem się, że najwyraźniej ta odmiana odniosła sukces, który umożliwił tak szybkie wydanie Chodźmy w las!

chodźmy w las

Miasto ubrdane, czyli „Kieszonkowa metropolia” Michała Tabaczyńskiego

Jeśli chodzi o kolejność recenzowania, jestem osobnikiem wysoce zdyscyplinowanym. Pierwszeństwo absolutne mają egzemplarze podarowane przez wydawnictwa w kolejności ich przesyłania. Cała reszta opisywana jest zgodnie z chronologią czytelniczą, co potrafi przy natężeniu krytycznym prowadzić do pewnych opóźnień. Raz na bardzo rzadki czas występuje jednak konieczność wyjątku poczynienia — tym razem czynnikiem wyzwalającym był lokalny patriotyzm. Decydującym zaś był jakość i to właśnie dlatego Kieszonkowa metropolia pojawia się tu tak chyżo.

kieszonkowa metropolia

Strona 1 z 6

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén