Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Od rezonującego czytelnika po kulturalnego historyka, czyli o różnych na literaturę spojrzeniach (część 2)

Przyznam zupełnie szczerze, że odzew na pierwszy wpis teoretyczno-krytyczny ucieszył mnie jak mało co na mym blogu. Wierzę, że nie było zasługą mych czytelnie podstępnych zabiegów społecznościowym, a po prostu tego, że mam świetnych czytelników. Tak, tak – o Was mowa. Może i pierwszy akapit powinien być bardziej na temat, ale mam to w pompie i chciałem podziękować Wielce Szanownemu Gronu Odwiedzających: za sugestie, za komentarze i za czytanie. Choć w pewnym sensie wszystko to pasuje do pierwszej ze szkół opisywanych we wpisie.

Co w prawda wyłożyłem już swe plany w komentarzach do poprzedniego wpisu z tej serii, ale tu potraktuję je nieco bardziej szczegółowo. Za sprawą komentarza MS rozbuduję sekcję referencyjną – postaram się dla każdej ze szkół podać kilka łączy oraz/lub tytułów (w języku polskim, o ile tylko będą dostępne) przydatnych do dalszego eksplorowania tematu. Bibliografia będzie zawierała konkretne tytuły, a Czytaj dalej powiązane zagadnienia dla zainteresowanych tematem. Jeśli zaś chodzi o całą serię – po tym wpisie nastąpi jeszcze jeden z listą, a dzieło zwieńczy wpis podsumowujący, w którym to spróbuję napisać kilka słów o dzisiejszym stanie krytyki literackiej. Może uda mi się znaleźć odpowiedź na pytanie, czy panuje radosny misz-masz, czy może jakaś ze szkół jest akademicko preferowana. Z otwartą klawiaturą powitam też wszelkie sugestie względem tego wpisu końcowego oraz ewentualnych kontynuacji. Nie jest też, oczywiście, wykluczone, że sam jeszcze na coś wpadnę.

Kończę jednak słowa wstępne i przechodzę do sedna.

Strukturalizm

Strukturalizm czerpie i wyrasta w dużej mierze z formalizmu. Tu także podstawą jest poszukiwania obiektywnych kryteriów analizy, ale głównym założeniem jest to, że język to struktura powiązanych ze sobą znaków, a strukturę ma też każdy tekst. Strukturalizm mocno powiązany jest także z semiotyką i ideami Ferdinanda de Saussure’a. Teorie tego językoznawcy to temat na osobny wpis i materia skomplikowana dość, więc ograniczę się to podstaw. Uważał on, że niemal wszystko, co robimy i może zostać określone jako „ludzkie” jest wyrażone w języku. Według de Saussure’a element znaczący (słowo, symbol) jest niezależny od elementu znaczącego (abstrakcyjne pojęcie), do którego się odwołuje. Ważny był język jako abstrakcyjny system (tzw. langue) niż jego realizacja (tzw. parole). Patrząc na to od nieco innej strony można powiedzieć, że semiotyka bada w jaki sposób elementy oraz zachowania nielingwistyczne coś nam „mówią”.

Ze względu na to, że głównym obiektem zainteresowań strukturalistów był język i jego systemowość, dzieła literackie nie były w centrum uwagi. W literaturoznawstwie angielskim i amerykańskim strukturalizmu w zasadzie nie stosowano. Literaturze przyglądał się odłam zwany narratoloią, z którym powiązani byli m.in. Roland Barthes i Tzvetan Todorov. Chcieli oni, korzystając z analizy strukturalnej, opracować gramatykę opowiadań, a w końcu i całej literatury.

Przedstawiciele: Tzvetan Todorov, A.J. Greimas, Gerard Genette, Roland Barthes, Ferdinand de Saussure

Bibliografia:

  • Od formalizmu do strukturalizmu Anna Shukman – klik klik
  • Kurs językoznawstwa ogólnego Ferdinand de Saussure – in English
  • Antropologia strukturalna Claude Lévi-Strauss

Czytaj dalej: tezy Praskiego Koła Lingwistycznego, polska szkoła teorii komunikacji literackiej

Poststrukturalizm/dekonstrukcja

Strukturalizm sam w sobie nie zdążył w zasadzie rozwinąć skrzydeł, a już rozpadł się na wiele różnych nurtów. Poststrukturalizm przez niektórych uważany jest właśnie za jeden z takowych nurtów, ale jest on na tyle silny, że warto zignorować te kategoryzacje i potraktować go osobno. Przez długi czas poststrukturalizm opierał się na krytyce strukturalizmu, lecz około 1985 roku zaczęła się tzw. faza pozytywna i próby wypracowania nowych metod badawczy. Nie da się też pisać o tej szkole bez wspomnienia o „dekonstrukcji”, czyli metodzie odbioru tekstu sformułowanej przez Jacquesa Derridę. Kluczowym założeniem jest tu zwątpienie w spójność dyskursu oraz potencjał komunikacyjny języka w ogóle. Derrida traktował swą teorię dość zachowawczo, ale jego następcy uczynili z dekonstrukcji odrębny nurt filozoficzny.

W rozumieniu poststrukturalny element znaczący i znaczony stanowią pojęcia kulturowe, więc język przestaje być gwarantem empirycznie sprawdzalnej rzeczywistości. Dekonstrukcja dodaje, że ten brak odniesienia powoduje niekończące się odsuwanie znaczenia. Nie ma żadnego końcowego elementu znaczącego, który zakotwiczyłby znaczenie. Jacques Lacan rozciągnął te interpretacje na pole psychoanalizy i uczynił z jaźni zdecentralizowaną masę śladów pozostawionych przez znaki, symbole, język itp. Proponenci tego podejścia apelowali o odejście z czysto naukowego podejścia do literatury, w którym to gubił się tekst.

Przedstawiciele: Jacques Lacan, Julia Kristeva, Jacques Derrida, Michel Foucault

Bibliografia:

  • Struktura, znak i gra w dyskursie nauk humanistycznych Jacques Derrida – klik klik
  • Śmierć autora Roland Barthes – klik klik

Czytaj dalej: różnia, postmodernizm w literaturze, literatura wyczerpania

Teoria rezonansu czytelniczego

Kluczowym elementem procesu interpretowania znaczenia tekstu jest reakcja czytelnika. W tym rozumieniu danego tekstu nie da się odseparować od rezonansu, który wzbudza w odbiorcy. Czytelnik zaś aktywnie tworzy znaczenia odnajdywane w literaturze. W ramach tego bardzo ogólnego podejścia czytelnicze reakcje można obserwować przez różne szkiełka, np. psychoanalityczne, feministyczny czy nawet strukturalistyczne.

Wykształciło się też pięć głównych pod-teorii. Teoria transakcyjna (Louise Rosenblatt i Wolfgang Iser) dostrzega transakcję pomiędzy wywnioskowanym znaczenie tekstu a poszczególnymi interpretacjami odbiorcy, na które wpływ ma zasób wiedzy oraz emocje. Stylistyka afektywna (Stanley Fish) wiąże się z przekonaniem, że tekst istnieje tylko w momencie czytania. Teoria subiektywna (David Bleich) porównuje pisemne reakcje na tekst z innymi interpretacjami, by odnaleźć łączność między innymi. Pod-szkoła psychologiczna (Norman Holland) skupia się na motywach, które mają znaczący wpływ na czytanie tekstu. Społeczna (Stanley Fish po raz drugi) interesuje się grupami dzielącymi wspólne, konkretne odczytania i strategie interpretacyjne.

W ramach prywaty na koniec dodam, że ta teoria na studiach do gustu przypadła mi najbardziej i do dziś mam do niej słabość. Taki był ze mnie egotystyczny czytelnik.

Przedstawiciele: Wolfgang Iser, Hans-Robert Jauss, Roland Barthes, Stanley Fish

Bibliografia:

  • The Implied Reader Wolfgang Iser
  • Interpretacja, retoryka, polityka Stanley Fish
  • Kiedy wiersz jest wierszem? Andrzej Wołosewicz – klik klik
  • Od dzieła do tekstu Roland Barthes – klik klik

Czytaj dalej: wspólnoty interpretacyjne, śmierć autora

Nowy historycyzm/materializm kulturowy

Termin „nowy historycyzm” po raz pierwszy został użyty przez Stephena Greenblatta, jednego z głównych przedstawicieli ruchu. Co prawda za jego początek można uznać analizy wczesnej literatury współczesnej, ale pierwsze przebłyski teorii powiązane są z materializmem kulturowym w Wielkiej Brytanii. Szkoła ta odrzuca formalizujące wpływy wcześniejszych teorii i, zgodnie z nazwą, wraca do perspektywy historycznej. W odróżnieniu jednak od historycyzmu tradycyjnego, historycyzm nowy oznacza akceptację konieczności wydawania historycznych ocen wartościujących. Co ciekawe, teoria te naraziła się na krytykę ze strony lewej, gdyż zgodnie z nią kontrkulturowe środki wyrazu są zawsze wchłaniane przez dominujące dyskursy.

Zgodnie z tą teorią obieg tekstów literackich i nieliterackich prowadzi do powstawania stosunków władzy w kulturze. Zresztą podział na teksty literackie i nieliterackie oraz na literaturę wysoką i popularną jest tu podważany. Krytyk wpisujący się w tę tradycję będzie starał się ujawnić warstwę ekonomiczną i społeczną tekstu, które to tworzą ideologię oraz odzwierciedlają władzę lub ją podważają tę władzę. Oko krytyków zwraca się też w stronę marginalizowanych grup oraz nienormatywnych zachowań. Szkoła ta odwołuje się też Louisa Montrose’a z jego tesktualnością historii i historycyzmem tekstów, Claude’a Levi-Straussa z kulturą jako samoregulującym się systemem oraz Michela Foucalta z wszechobecnością władzy.

Przedsawiciele: Stephen Greenblatt, Walter Ben Michaels, Louis Montrose

Bibliografia:

  • O poetykę kultury Stephen Greenblatt
  • Poetyka i polityka kultury Louis Montrose
  • Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu Michel Foucault

Czytaj dalej: wszechobecność władzy, hegemonia kulturowa


I widzicie na co się narażacie? Napisałem jeszcze więcej! Tematy dziś nieco trudniejsze, ale i do dyskusji oraz analizy ciekawsze. Przyznam też, że pisanie tych wpisów to i dla mnie wartościowe zajęcie, gdyż mam okazję przypomnieć sobie informacje i momentami nawet poszerzyć. Choć jest to zajęcie ryzykowne, gdyż od czytania artykułów szczegółowo traktujących o dekonstrukcji można doznać dekonstrukcji zwojów mózgowych. Nawet taki literacki masochista jak jak podchodzi do jego tekstów z dużą dozą ostrożności. Przyznać jednak trzeba, że mało który temat jest tak akademicko nośny, jak poststrukturalizm, a w zasadzie to cały postmodernizm. A do dziś do końca nie wiadomo, co to w ogóle jest ten „postmodernizm” – a jeśli ktoś twierdzi, że wiem, to… nie wie.

I z tą optymistyczną myślą Was zostawiając, trwożnie zmykam zbierać materiały o krytyce postkolonialnej, feministycznej, a nawet i ekologicznej.

Ograniczenie lektury do konsumpcji w sposób oczywisty odpowiada za „nudę”, której większość doświadcza, czytając współczesny („nieczytelny”) tekst lub awangardowy film czy obraz: nudzić się to nie umieć wytworzyć tekstu, nie potrafić grać (z) nim, naruszyć go, wprawić w ruch.

[Roland Barthes, Od dzieła do tekstu]

Poprzedni

Zagłada domu Levovów, czyli „Amerykańska sielanka” Philipa Rotha

Następny

Ballada o zapomnianym Johnie, czyli „Do androids dream of electric sheep?” Philipa K. Dicka

Komentarzy: 4

  1. Dzisiaj krótko.
    Zacznę od końca – przeczytaj „Filozofię przypadku” Stanisława Lema. On tam bardzo mocno polemizuje z różnorakimi szkołami literaturoznawczymi 🙂 Po strukturalizmie jechał chyba najmocniej, ale w późniejszych wydaniach rozdział ten zniknął.
    Co do dzisiejszego wykładu. Oczywiście najbliższa jest mi teoria rezonansu czytelniczego, co i nie dziwota, bo jako praktycznie jedyna uwzględnia czytelnika i samo czytanie., angażując do tego inne podejścia, w pewnym sensie działa na poziomie meta. To, że podejście transakcyjne jest takie oczywiste, to wie każdy oczytany człowiek! Z drugiej strony na potrzebę spojrzenia od strony społecznej wskazuje jednoznacznie na przykład istnienie fandomu (fantastycznego)! Przecież równie dobrze jak ja widzisz, jak feedback pomiędzy pisarzami a fandomem wpływa na literaturę fantastyczną. Negatywnym, a piszę to świadomie, skutkiem tego jest niestety obniżenie poziomu, pisanie pod „przeciętnego” czytelnika, a dalej pojawienie się zjawiska post-fantastów.
    Co do postmodernizmu. Oczywiście, że nikt na dobrą sprawę nie wiem co to jest. Pojęcie wytrych 😀 Zacznijmy od tego, że jeżeli postmodernizm pojawił się w opozycji do modernizmu, to ten modernizm też był różnie rozumiany, przy czym, nie wiedzieć czemu, granicą podziału jest Ocean Atlantycki. Korzystając ze źródeł anglojęzycznych trzeba sprawdzić po której strony Oceanu mieszka autor 😉

    • „Negatywnym, a piszę to świadomie, skutkiem tego jest niestety obniżenie poziomu, pisanie pod „przeciętnego” czytelnika, a dalej pojawienie się zjawiska post-fantastów.”

      Negatywnym skutkiem dla kogo? „Przeciętny” czytelnik chyba jest zadowolony. Dla mnie jest to po prostu zmiana, która wynika z wielu czynników. A autorzy się dostosowują i wychodzi nowa jakość. Ale żeby od razu, że to takie negatywne…nie wiem, może się nie znam, literaturoznawcą nie jestem. Tylko takim właśnie przeciętnym czytelnikiem i całkiem mi z tym dobrze.

    • Nie wiem, dla mnie pisanie „pod fandom” przypomina chów wsobny. Zresztą świadomie użyłem formy „przeciętny” czytelnik, a nie przeciętny czytelnik. Otóż ten „przeciętny” czytelnik (fandomowy) to czyta tylko fantastykę, to jest samoograniczanie się i pisarz tworząc dla tej grupy też się ogranicza. Sztuka polega na tym, żeby pozostając w konwencji, na przykład w fantastyce, pisać dla szerszego kręgu czytelników. Przykładem jest Jacek Dukaj. To jest temat na szerszą dyskusję, taka postawa „piszę dla swoich” prowadzi do zachowań niszowych. Dla mnie fantastyka jest taką samą literaturą mainstreamową jak każda inna!
      Poza tym, to chyba chcesz czytać coraz lepsze i bardziej różnorodne utwory, a nie te „przeciętne”? No to cały dowcip polega na tym, że one już są, tylko trzeba je znaleźć 🙂 A jeżeli autorzy zaczną dostosowywać się, to będą pisać podobnie, do tego wykorzystując te same motywy. Nie tędy droga… Dla rozwoju konwencji potrzebne jest co innego, owszem autor pisze dla jakiegoś wyobrażonego czytelnika, ale to ten realny czytelnik powinien sięgać wyżej, ponad przeciętność 😀

      • pozeracz

        Nie będę rozbijał odpowiedzi, odpowiem tu zbiorczo. „Filozofii przypadku” nie czytałem i nie wiedział, że są tam polemiki takowe. W listach do Mrożka było sporo o literaturze, ale raczej na konkretach, nie teoretycznie.

        Co do kwestii pisania pod czytelnika – dobry autor nie będzie się ograniczał, zdecydowanie będzie mierzył wyżej. Wydaje mi się też, że linią podziału jest tu kwestia tego, czy autor traktuje swoje dzieło jako produkt, czy jako dzieło właśnie. Innymi słowy – czy bardziej chce się sprzedać, czy być czytany. Owszem, są przypadki, gdy ukłony w stronę np. wiernych fanów są mile widziane, ale to wyjątki.

        Co do fandomu i ograniczania się… Przyznam szczerze, że nigdy nie zrozumiem zamykania się w jednym gatunku, niezależnie od tego, jaki by był. Ograniczanie się do samej fantastyki jest dla mnie przypadkiem dziwniejszym niż odruchowa niechęć do fantastyki. Ta druga wynika albo z niewiedzy lub mylnych przekonań, albo z niechęci do „nierealnego”, co do pewnego stopnia można rozumieć. Ale brak mi zrozumienia dla czytelnika, który zna i lubi tak różnorodny gatunek, a nie chce z niego wyściubić nosa.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén